
Można się było tego spodziewać – Beyoncé dała czadu na scenie na PGE Narodowym. Na fanów, którzy we wtorek byli na jej koncercie, czekało spektakularne widowisko. Podczas show zauważyli oni masę odniesień do mody, kina, historii czy sztuki.
Beyoncé jest uważana za jedną z najwybitniejszych i najpopularniejszych piosenkarek na świecie. Jej największe przeboje takie jak: "Single Ladies", "Crazy in Love" czy "Halo" zna chyba każdy.
W lipcu ubiegłego roku wydała swój najnowszy album Renaissance, który natychmiastowo osiągnął ogromny sukces. Gwiazda ruszyła w trasę koncertową "Renaissance World Tour" w maju.
Wśród zaplanowanych koncertów był też ten w kraju nad Wisłą. Z początku Queen B miała wystąpić tylko jednego dnia, ale ze względu na duże zainteresowanie zdecydowała się na dwa koncerty na stołecznym Stadionu Narodowego – 27 i 28 czerwca.
Ukryte odniesienia na koncercie Beyoncé
Ci, którzy zdecydowali się kupić bilety, nie pożałowali. W sieci przeważają pozytywne reakcje po występie piosenkarki. Fanów zachwyciły też różne odniesienia do – bardziej lub mniej czytelnych – klasyków kultury powszechnej.
Na instagramowym profilu @sentymenty_oficjalnie czytamy: "Jak dobrze, że kupiłam bilet na Renaissance Tour. To był wizualny spektakl i ukoronowanie kariery B, ale też wielki przegląd inspiracji modą, kinem, sztuką, historią. Odniesień była cała masa, więc potrzebowałabym kilku postów, żeby ułożyć tę układankę" – zwróciła uwagę autorka wpisu.
"Oto co rzuciło mi się w oczy: Diana Ross odmieniona przez wszystkie przypadki; Paris is Burning – voguing i ogólny hołd dla kultury queer, kapelusze (Ruslan Baginsky) jak ze 'Świętej góry', robot 'Maria' z 'Metropolis', Rosa Parks i inne kobiety walczące o prawa Afroamerykanów, Grace Jones, no i biały koń z urodzin Bianki Jagger w Studio 54. Na koniec współczesny wątek, czyli odniesienie do serialu 'Swarm' Donalda Glovera. Fun fact: postać idolki, którą prześladuje fanka jest inspirowana B." – wymieniała.
Inni wspomnieli też, że zanim Beyoncé wyszła na scenę, na telebimach pojawiło się zdjęcie skąpo ubranej wokalistki w pozie nawiązującej do "Śpiącej Wenus" Giorgionego. Jako Wenus Amerykanka powróciła później także w kawałku "Plastic Off the Sofa", tym razem leżąc w wielkiej muszli, niczym bogini z obrazu "Narodziny Wenus" Sandro Botticelliego.
Niektórym uczestnikom koncertu też mocno spodobało się, gdy "Beyonce śpiewała 'Break My Soul' w zremiksowanej wersji, zawierającej interpolacje (samodzielnie nagrane fragmenty – przyp. red.) utworu 'Vogue' Madonny".
Swoje pięć minut miała też grupa taneczna, która stworzyła pojedynek ballroomowy. "Był to piękny ukłon w stronę kultury ballroomowej, która zrodziła się na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku wśród nowojorskich społeczności LGBTQ+, skupiające głównie osoby afroamerykańskie i latynoskie" – zwrócił uwagę inny uczestnik.
Dodajmy, że na koncercie Beyoncé bawiły się największe gwiazdy. Zauważony został Tom Holland, a także Zendaya, aktorka Hunter Schafer i piosenkarka Lizzo. Relacjami chwaliły się też polskie znane twarze: Julia Wieniawa, Roxie Węgiel czy Maffashion.
Zobacz także
