Szokujące zeznania matki zmarłego 2-latka. (Zdjęcie poglądowe)
Szokujące zeznania matki zmarłego 2-latka. (Zdjęcie poglądowe) Fot. Rafal Oleksiewicz/REPORTER

To 4-letni Wiktor miał zamknąć małego Marka w wersalce i doprowadzić do jego śmierci. Takie zeznania złożyła Magdalena W. z Mysłowic, matka chłopców. Śledczy nie uwierzyli jednak w wersję kobiety. W procesie dotyczącym tej tragedii kluczowe są m.in. tajemnicze szczegóły sprzed lat.

REKLAMA

Nowe informacje o dramatycznym zdarzeniu z 17 maja 2022 r. podaje "Fakt". Jak wynikało z zeznań Magdaleny W., kobieta miała wtedy wstać około 4:00 nad ranem, żeby przygotować śniadanie swojemu partnerowi Damianowi K. To z nim miała dwójkę synów. I żyli prawdopodobnie w nieszczęśliwym związku.

Później W. podobno ponownie położyła się spać. Po godz. 8:00, kiedy się przebudziła, jej syn Marek miał już nie oddychać. Dziennik przytacza dokładny fragment z zeznań kobiety.

– Głowę miał w środku wersalki, w tej części, gdzie przechowywana była pościel. Zaczęłam się drzeć na 4-letniego Wiktora: "Coś ty zrobił, Marek nie żyje!". Wiktor mi powiedział, że otworzył narożnik i zamknął Marka w środku – mówiła.

Śledczy nie uwierzyli w wersję Magdaleny W. Matka przekonywała, że bała się zadzwonić na pogotowie. – Chodziłam po pokoju nerwowa i nie wiedziałam, co zrobić. Wiedziałam, że on nie żyje. Główka leciała mu w dół, przykryłam go kocem, by nie było mu zimno – twierdziła.

Pogotowie miał wezwać dopiero ojciec, który wrócił z pracy. Było już jednak za późno, żeby uratować 2-letniego Marka. – Na ciele dziecka nie było żadnych śladów wskazujących, że padł on ofiarą przestępstwa – mówiła anonimowo "Gazecie Wyborczej" osoba znająca kulisy sprawy.

Przełomem były wyniki sekcji zwłok. Jak się okazało, 2-letni Marek został uduszony. Prawdopodobnie ktoś w czasie snu zatkał mu usta oraz nos. W związku z tym śledczy wydali nakaz zatrzymania 30-letniej Magdaleny W.

W tle tajemnicza śmierć innego dziecka

Sprawa jest o tyle złożona, że w związku z Magdaleną W. były też inne podejrzenia sprzed lat. Jak wyliczył "Fakt", kobieta urodziła w sumie czworo dzieci. To 13-letni dziś Paweł, w przypadku którego matka ma odebrane prawa rodzicielskie.

Następne dziecko zmarło kilka lat temu w tajemniczym okolicznościach. Miało wtedy zaledwie cztery miesiące. Przyczyną była podobno nagła śmierć łóżeczkowa. Prawa rodzicielskie W. posiadała więc tylko do Marka, którego miała udusić, oraz do Wiktora, którego w zeznaniach próbowała obarczyć winą za ten dramat.

Jeszcze 30 stycznia ws. śmierci Marka mają zeznawać ostatni świadkowie. Proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Katowicach.