
MATERIAŁ REKLAMOWY
Kolejny rok Hyundai świętuje sukces – zanotował wzrost sprzedaży na poziomie 14 proc. co z dorobkiem ponad 30 tysięcy zarejestrowanych aut w Polsce czyni go marką numer 5 w kraju nad Wisłą.
I wiele wskazuje na to, że Koreańczycy znaleźli sposób, aby zdobyć kolejnych klientów. Mowa o głównym bohaterze środowej prezentacji marki, czyli Hyundai Inster.
To niepozorne, ale bardzo ładne wizualnie, kompaktowe, elektryczne auto trudno sklasyfikować, bo 3,82 metra długości plasuje go między segmentem A i B.
A to, według Hyundaia spory plus, ponieważ sprawia, że Inster stanie się częścią pokaźnego sektora całego europejskiego rynku moto (około 600 tysięcy rejestracji), który jest 3-4 lata w tyle za średnią, jeśli chodzi o elektryfikację.
Świetne, miejskie auto
Z kolei patrząc już nie z perspektywy finansowej, a przyszłego użytkownika Instera, to małe gabaryty są idealne do miejskiej dżungli – z łatwością staniecie na tym ostatnim i trudno dostępnym miejscu na parkingu. Pomogą wam w tym zamontowane w standardzie kamera cofania oraz czujniki parkowania.
To, co wyróżnia Instera na tle konkurencji, to fakt, że wraz z niską ceną (wyjściowo od 103 900 zł) idzie w parze bogate wyposażenie standardowe, bo poza wymienionymi czujnikami i kamerą są także systemy bezpieczeństwa, w tym ostrzeganie przed kolizją oraz aktywny tempomat. Do tego bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, bezkluczykowy dostęp, elektrycznie składane i podgrzewane lusterka oraz automatyczna klima.
Co do samego designu, jeśli miałbym go podsumować dwoma epitetami, użyłbym tu słów: uroczy oraz pomysłowy. No spójrzcie tylko na "oczka" tego Instera.
Całość jeździ na 15- lub 17-calowych felgach w zależności od pakietu wyposażenia lub indywidualnej zachcianki właściciela. Do dyspozycji będzie miał także 10 wariantów kolorystycznych nadwozia oraz kilka opcji kolorów tapicerek – jest z czego wybierać.
Wnętrze? Zaskakująco przestronne
Wnętrze nowego Hyundaia, którego pierwsze egzemplarze trafią na rynek na początku 2025 roku, jest bardzo przemyślane. Mamy cztery wygodne fotele, których nie zamontowano na "piedestale" tylko na w miarę płaskiej podłodze, co w przypadku elektryka jest rzadkością.
Ponadto tylne są przesuwane, dzięki czemu możemy powiększyć przestrzeń bagażową, a z kolei każde z nich – i te z przodu, i te z tyłu – składa się na płasko, przez co powstaje przestrzeń do... leżenia. Normalnie możemy sobie tam położyć dmuchany materac i przyciąć komara.
Inną świetną sprawą w Insterze jest funkcja V2L. Pozwala ona ładować urządzenia elektryczne o mocy nawet 3600 W. Śmiało możemy do jego gniazda podłączyć czajnik elektryczny, suszarkę do włosów, odkurzacz, kosiarkę elektryczną, czy rower elektryczny. Gniazdko 230V dostępne jest również we wnętrzu, dzięki czemu możemy np. szybko zmienić naszego Instera w mobilne biuro.
Co jeszcze znajdziemy w środku? Ciekawie wyprofilowaną deskę rozdzielczą z podświetleniem ambientnym i dwoma wyświetlaczami 10,25 cala, minimalistyczną konsolę środkową z ładowarką indukcyjną oraz dwoma gniazdami: USB-A i USB-C. No i masa fizycznych przycisków – brawo Hyundai!
I to, co szczególnie zaskakuje, patrząc na tak małe auto – bardzo dużo przestrzeni. Serio, posadziliśmy w środku czterech postawnych chłopów i każdy z nich miał z zapasem miejsce na nogi oraz nad głową. Wszystko dzięki magicznemu rozstawowi osi, który wynosi w Insterze 2,58 m.
Mały, ale wariat
Inster występuje w dwóch odmianach silnikowych: 97 KM (od 0 do 100 km/h w 11,7 s) oraz 115 KM (od 0 do 100 km/h w 10,6 s). I trzeba dodać, że na tle konkurencji, to sprinter, bo inni do setki rozpędzają się w ponad 20 sekund. Nic dziwnego, to bardzo dobrze wyposażony elektryk o wadze "piórkowej" - 1305 kg.
Podstawowa wersja Instera jest sparowana z akumulatorem 42 kWh netto (zasięg 327 km WLTP). Mocniejsza wersja ma akumulator 49 kWh netto (zasięg 350 – 370 km WLTP). Łatwo więc wyliczyć, że Inster zużywa od 14,3 do 15,1 kWh/100 km.
A co, jak się rozładuje? Każda wersja tego miejskiego samochodu jest przygotowana do ładowania prądem DC. Czas ładowania do 80 proc. na ładowarce o mocy 50 kW wynosi 58 minut, na mocniejszej ładowarce można zejść do 30 minut, czyli całkiem przyzwoicie.
No i cena
I tutaj także jest atrakcyjnie, bo Hyundai przygotował promocję na start, wspomniane 103 900 zł za wersję podstawową (Pure) z 97-konnym silnikiem i 42-kilowatogodzinną baterią. Z kolei mocniejszy wariant (115 KM, 49 kWh) zaczyna się od 112 900 zł. Dostajemy w niej:
Kolejna jest wersja Modern, 108 900 zł i 116 900 zł.
Potem Smart (tu tylko mocniejszy wariant) 131 900 zł.
Cross - 126 900 zł
Cross Smart 143 900 zł (ta, która została zaprezentowana w Warszawie).
I naprawdę patrząc na zbliżającą się drugą turę programu mój elektryk z potencjalnymi dopłatami rzędu do 40 tysięcy złotych, to najtańszego Instera będzie można kupić już za 63 900 zł! A to jest moim zdaniem świetna cena.