
Mijający tydzień miał swoją dramaturgię. Świat stanął na głowie. Zaczęło się od zamachu w Bostonie, a potem mieliśmy trzęsienie ziemi w Iranie, wybuch w USA, trzęsienie ziemi w Chinach. Wszędzie mnóstwo ofiar i rannych. Ale nic nie przykuło takiej uwagi, jak poszukiwania rannego nastolatka, które wstrzymało wielkie miasto, zaangażowało prezydenta potężnego mocarstwa i wprowadziło histerię. Pomiędzy internetem a telewizorem możemy śledzić wszystko. Początek, rozwijającą się fabułę, zakończenie. Poznajemy nawet adres posesji gdzie ukrywa się złoczyńca, i w Google możemy obejrzeć sobie dzielnicę. Zresztą to nie jest nam potrzebne, bo mamy najnowsze zdjęcia gdzie widać nie tylko posesję, lecz również samą łódkę.