Na wojennej ścieżce [listy czytelników naTemat]

[url=http://www.shutterstock.com/dl2_lim.mhtml?src=bLoS8wbrWlkNYC3HkWuZ7g-1-18&id=111019718&size=small_jpg&submit_jpg=]Ścieżki rowerowe[/url] to prawdziwa szkoła przetrwania.
Ścieżki rowerowe to prawdziwa szkoła przetrwania. fot. Shutterstock
Ścieżki rowerowe w Warszawie to prawdziwa szkoła przetrwania. Dlatego kilka dni temu poprosiłam Was o pokazanie mi tych, które macie w Waszych miastach. Liczyłam na to, że gdzieś będzie lepiej, niż w Warszawie. Dziś pierwsze z Waszych odpowiedzi.

Pierwsze e-maile przyszły do mnie już kilkanaście minut po tym, jak opisałam kilka godzin na warszawskiej ścieżce rowerowej. Pisaliście głównie o tym, że macie podobne problemy: piesi, którzy nieustannie przechadzają się po drodze dla rowerów, samochody, które na niej parkują, rolkarze, których nie widać wieczorem, bo - w przeciwieństwie do innych rowerzystów - nie zadają sobie trudu, by na czarne stroje zakładać lampki.

Łukasz, prowadzący stronę rowerowe-porady.pl napisał mi: "Widzę, że czy to Warszawa czy Łódź czy inne miasto - problemy są te same". I do mojej wyliczanki rowerowych problemów dołożył jeszcze:

- zakochane pary jeżdżące obok siebie
- wyprzedzających bez upewnienia się, że z naprzeciwka nic nie jedzie
- panny bujające się na boki i nie trzymające kursu, a także klapkowiczów jeżdżących zygzakiem
- ludzi spacerujących z rowerami po drodze rowerowej
- osoby stojące z rowerami na drodze rowerowej, często jeden naprawia rower a reszta patrzy
- ludzi ostro hamujących bez wyraźnej przyczyny

I zauważył: "najśmieszniejsze jest to, że gdy się zwróci komukolwiek uwagę, oczywiście grzecznie - to najczęściej takie osoby są strasznie wzburzone. 'Ja przecież nic złego nie robię; no i co pana to obchodzi; pan się nie wtrąca'".

Także Tomasz pocieszał mnie, że w Katowicach nie jest wcale inaczej, niż w Warszawie. Oprócz problemów obyczajowych, związanych z zachowaniem użytkowników ścieżek, wymienił też wiele dużo poważniejszych – technicznych.

"W całym GOPie miasta "budujące" ścieżki (bo ciężko budową nazwać wymalowanie krechy dzielącej chodnik na pół) idą na łatwizne - ścieżki zwyczajowo prowadzone są od skrzyżowania do skrzyżowania - przed skrzyżowaniami się kończą, za nimi - zaczynają" – napisał. Dodał później: "Ścieżek nikt nie sprząta - u nas jest taki "zwyczaj" że na złość rowerzystom wandale tłuką szkło (butelki) na ścieżkach. Zwyczajnym dla mnie jest obrazek - szkło na ścieżce, obok na chodniku - pozamiatane".


Tomasz zwrócił też uwagę na zachowanie Straży Miejskiej. "SM na parkujące na ścieżkach rowerowych samochody nie reaguje. A w pobliżu miejsca gdzie mieszkam jest miejsce, gdzie po skargach rowerzystów na parkujące samochody - ze ścieżki zrobiono parking".
Parkowanie na ścieżkach jest też dużym problemem dla Anny, która z dzikim parkingiem walczy w Warszawie. "Problem polega na ukośnym parkowaniu, co powoduje zajmowanie części ciągu pieszo-rowerowego przez samochody" – napisała i przysłała mi zdjęcia z ulicy Osmańczyka.


Zachęcam także Was – jakie macie problemy ze ścieżkami rowerowymi? Co jest na nich nie w porządku? Czujecie się bezpiecznie? Co byście zmienili? Piszcie: anna.wittenberg@natemat.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...