Nie pal, nie pij, idź spać – aplikacje pomogą zwalczyć złe nawyki

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Od Nowego Roku minął już spory kawałek - najwyższy czas, by zerknąć na listę postanowień i zmierzyć się z tym, co naprawdę udało nam się zrobić. Wynik nie jest zbyt zadowalający i boisz się, że cały plan zakończy się tak gigantycznym fiaskiem? Nie proś o pomoc znajomych, nie pytaj o radę rodziny. Weź do ręki telefon i ściągnij pomocne aplikacje.


Jeżeli poziom Twojej motywacji dramatycznie zbliża się do zera, z pomocą mogą przyjść aplikacje. Są tylko dwa ograniczenia. Po pierwsze, ich działanie nie jest w żaden sposób potwierdzone. Po drugie, w większości wypadków musisz posiadać smart phone'a, najlepiej iPhone'a. Za lenistwo trzeba płacić.


Postanowienie: nareszcie się wyśpię
Aplikacja: Sleep Cycle
Dostępna na: iPhone

„Cykl snu” to budzik pozbawiony najbardziej znienawidzonego każdego poranka dźwięku. Aplikacja nie jest co prawda substytutem mamy, której uda się zaciągnąć cię do łóżka tuż po dobranocce, ale spisuje się równie skutecznie. Korzystając z akcelerometra w iPhone, monitoruje każdy ruch wykonywany podczas snu i na tej podstawie wnioskuje, w jakiej fazie snu jesteś. Budzi cię wtedy, gdy twój sen jest lekki.
Wystarczy tylko położyć swój gadżet na materacu i przykładając głowę do poduszki, liczyć na sen na jawie - miłą pobudkę, która nie przerodzi się w koszmar kolejnego poranka.

Postanowienie: nie będę tyle pić
Aplikacja: my.drinkware.co.uk
Dostępna: online, iPhone, Android, Blackberry

Prawdopodobnie większość pełnoletnich Polaków po każdym mniej lub bardziej rozrywkowym weekendzie, niedzielę rano zaczyna od słów: „Od jutra nie piję”, wnosząc toast za to postanowienie wodą mineralną. Trudno jednak samemu stwierdzić, czy wspomaganie się wysokoprocentowymi trunkami to jeszcze dodatek do imprezy, czy już jedyny pomysł na to, by była udana. Aplikacja pomoże obliczyć ci finansowe i kaloryczne skutki picia alkoholu i pomoże ustalić, czy twoje picie, to jeszcze zabawa, czy już styl życia. Ale ponieważ jest stworzona dla warunków Wysp Brytyjskich, nie sprawdzimy, jak na grubość naszych portfeli wpłynie zakup zgrzewki Żywca, czy butelki Lubelskiej Cytrynówki. Poza tym, twórcy aplikacji wierzą, że wystarczy obliczenie tego, ile pijesz, a w twojej głowie automatycznie zapali się czerwona lampka, która od ograniczy chęć na wychylenie jeszcze jednego kieliszka. Dość naiwne.




Postanowienie: kupię karnet na siłownię i z niego skorzystam
Aplikacja: GymPact
Dostępna: iPhone

Ta aplikacja to nie żarty. Twórcy wyszli z założenia, że bez emocjonalnego szantażu i groźby dobrania się do konta bankowego, nie zmobilizują leniwych użytkowników do działania. Dlatego zaraz po założeniu konta musisz podać swoje dane karty kredytowej i zobowiązać się do określonej liczby ćwiczeń. Za każdy opuszczony trening musisz płacić pieniężną karę. Jednak co z tymi, którzy sumiennie wywiązują się z postanowienia? O nagrodzie twórcy aplikacji już nie pomyśleli. Mało mobilizujące.



Postanowienie: zrzucę parę kilo
Aplikacja: My Plate
Dostępna: online, iPhone, Android

Jeśli na myśl o diecie masz ochotę jak najszybciej udać się do McDonald's, to prawdopodobnie jedynym ratunkiem będzie aplikacja MyPlate. Po wpisaniu swoich danych, określasz, ile kilogramów chciałbyś zrzucić. Potem system wylicza ci twoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Teraz wszystko zależy od Ciebie. Codziennie spowiadasz się z ćwiczeń, które wykonałeś i przysmaków, które pochłonąłeś. I tu pojawia się problem zbliżony do tego z aplikacji my.drinkware.co.uk – nie mogłam znaleźć żadnych rodzimych produktów, chociażby czekolady Wedla, którą nałogowo zapycham się w redakcji. Ale to akurat polepsza wygląd mojego bilansu i działa na korzyść. Ostatecznie aplikacja osądza, czy dobrze się spisałeś. Wirtualny dietetyk jest dość wymagający, czasem pozwala na przyjęcie nie więcej niż 1000 kilokalorii, czyli tyle, ile potrzeba małemu dziecku. Czy więc dwie tabliczki czekolady dziennie muszą wystarczyć mi na cały dzień?

Postanowienie: tak, zrobię to!
Aplikacja: Todo
Dostępna: iPhone

Postanowień, zakupów, planów na dzień. Uwielbiamy robić listy. Aplikacja grupuje je i porządkuje, na przykład według daty wykonania. Możesz więc umówić się ze swoim prywatnym managerem, że zadanie wykonasz konkretnego dnia, do wyznaczonej daty deadline, albo po ustawionym przez ciebie przypomnieniu. Do aplikacji możesz dodać potrzebne ci informacje, np. numery telefonu. Po wykonaniu zadania, przechodzi ono do koszyka „wykonanych” i układa się w zależności od tego, jak bardzo było satysfakcjonujące. Todo jest godnym następcą fruwających i skłonnych do gubienia się skrawków papieru. Poza tym, w razie niewykonania zadania, masz na kogo zrzucić winę.

Postanowienie: od poniedziałku nie palę
Aplikacja: NHS Quitsmoking
Dostępna na: iPhone

W zeszłym roku naukowcy z George Washington University przetestowali według stworzonego klucza 47 dostępnych aplikacji pomagających rzucić palenie. Wygrała „Cold Turkey”, uzyskując... 30 na 60 punktów. To chyba najlepiej świadczy o tym, że na pomoc aplikacji w rzuceniu nałogu nie ma co liczyć. W międzyczasie pojawiła się jednak nieco lepsza idea. NHS Quitsmoking zawiera serwis porad i ciekawe informacje. Oblicza też, ile pieniędzy zaoszczędziło się od ostatniego wypalonego papierosa.

Ponieważ mój ostatni weekend należał do dość rozrywkowych, postanowiłam przy pomocy my.drinkware.co.uk oszacować, czy powinnam zacząć martwić się o swoje zdrowie. W tabelę sumiennie wpisałam wszystkie dane, a linia wykresu z każdym dniem kierowała się coraz bardziej w dół. Owszem, weekend przedłużył się do 4 dni, ale przecież swoje podniebienie raczyłam jedynie piwem. Okazało się, że mimo rezygnacji z prawdziwie polskiego sposobu świętowania z wódką na stole, znajduję się w grupie wysokiego ryzyka! Jednak od zagrożenia alkoholizmem, bardziej zmartwiła mnie liczba, pustych kalorii, które pokazały się tuż obok. Mimo wszystko postanowiłam się nie przejmować. Zamiast walczyć z moimi słabościami do procentów, które uaktywniają się jedynie w weekendy, wolałabym uzyskać pomoc w walce z moim największym nałogiem – syndromem bycia online na Facebook'u. Twórcy aplikacji i wrogowie Marka Zuckerberga – czekam z niecierpliwością!

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka