![[url=http://shutr.bz/1366VKw]Wstrząsające wyznanie polskiego księdza: Jestem seksoholikiem i fetyszystą[/url]](https://m.natemat.pl/dbcf546e41a9c05ee9809153255e6d79,1500,0,0,0.jpg)
– Jestem uzależniony od żądzy, która u mnie przejawia się przez masturbację, oglądanie pornografii, gapienie się na ludzi, niezależnie od płci, fantazje erotyczne i romantyczne, fetyszyzm, dzwonienie na numery usług erotycznych, zależnościowe związki – takie wyznanie duchownegoo zostało opublikowane w serwisie internetowym "Gościa Niedzielnego".
Pierwsze moje wspomnienie związane z żądzą sięga wczesnego dzieciństwa. Miałem wtedy może 5 lat. Będąc z mamą na zakupach, zobaczyłem pod sklepem malutkie dziecko w wózku. Zacząłem się z nim bawić, chyba wziąłem go na ręce i wtedy, pod wpływem dotyku jego miękkiego kaftanika, przeżyłem ogromną przyjemność, którą dziś identyfikuję jako podniecenie. Ten wzorzec będzie się powtarzał w mojej chorobie.
Dziecięce fascynacje przyszłego księdza zaczęły coraz częściej pojawiać się w okresie dorastania. Już w szkole podstawowej odczuwał "przymus kompulsywnego dotykania koleżanki". Jak twierdzi, nie był w stanie tego powstrzymać, a jego żądze były coraz silniejsze. Zdawał sobie sprawę z tego, że to, co robi to grzech. Pomimo prób, wracał do swoich praktyk.
Po maturze wstąpiłem do seminarium duchownego. I tutaj mój seksoholizm znów się ujawnił w całej pełni. Wrócił fetyszyzm. Zacząłem dotykać kolegów, którzy mieli miękkie ciuchy (szczególnie jednego). Znów wróciły wyrzuty sumienia. Tutaj też odkryłem masturbację.
Ksiądz twierdzi, że z uwagi na swój fetyszyzm, bał się zostać księdzem. Od tych lęków uwolniła go jednak rozmowa z psychologiem. Tymczasem jego seksoholizm rozwijał się, pomimo licznych prób zmiany swojego stylu życia. Zdawał sobie sprawę, że jego działania stoją w sprzeczności z tym, czego sam naucza.
Wiedziałem już, że jestem uzależniony. Miałem świadomość, że sam nie pokonam nałogu. Zacząłem modlić się, by Bóg pozwolił mi spotkać ludzi, którzy mi pomogą. W tym czasie po raz pierwszy przeczytałem w Internecie o uzależnieniu od seksu i o SA. Wtedy pierwszy raz wszedłem na stronę SA. Napisałem maila na wskazany adres. W odpowiedzi otrzymałem numer telefonu, na który miałem zadzwonić i… nie zadzwoniłem.
Jakiś czas później, ksiądz zadzwonił jednak pod zdobyty numer telefonu i uzyskał pomoc. – Nadal mam problemy w relacjach z innymi ludźmi, ale wiem, że jestem na właściwej drodze. Ufam, że Bóg jest większy od moich słabości – napisał ksiądz.

