Chorzy na raka muszą czasami czekać na rozpoczęcie leczenia przez kilka miesięcy
Chorzy na raka muszą czasami czekać na rozpoczęcie leczenia przez kilka miesięcy Fot. Kamil Gozdan / AG

Przychodzi chory na raka do lekarza, a lekarz mówi, że leczenie można rozpocząć za… kilka miesięcy. Niestety, to nie kiepski żart, tylko realia panujące w niektórych szpitalach. – Często naprawdę stajemy pod murem. Powiedzenie choremu, że może otrzymać leczenie za kilka miesięcy, jest rzeczą nieludzką – powiedział prof. Jacek Jassem, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

REKLAMA
Początek nowego roku przywitał część pacjentów większym niż zazwyczaj chaosem. Jest on wynikiem komplikacji administracyjnych, spowodowanych – jak podaje RMF FM – m.in. wygasaniem kontraktów zawartych z NFZ oraz wyczerpaniem limitów świadczeń.
– Mamy chorego na raka i nie możemy zacząć leczenia. Limity świadczeń w onkologii to sytuacja niedopuszczalna – podkreślił prof. Jassem, który w imieniu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego wysłał do prezydenta, premiera oraz ministra zdrowia list apelujący, by procedury onkologiczne uznać za "ratujące życie".
Aby uzmysłowić adresatom pisma skutki biurokratycznego zamieszania, prof. Jassem podał kilka przykładów. Chociażby przypadek chorej na raka piersi kobiety, która na samą biopsję musiała czekać przez kilka tygodni. Później pacjentka musiała czekać jeszcze na operację (2 miesiące) oraz radioterapię (kilka tygodni). W takich sytuacjach wczesne rozpoznanie choroby często "nie ma już znaczenia".
Polskie Towarzystwo Onkologiczne pisało do premiera, prezydenta i ministra zdrowia już wcześniej. W grudniowym liście przypomniało np., że "wyniki leczenia nowotworów są w Polsce znacznie gorsze w porównaniu ze średnią Unii Europejskiej i pogarszają się w stosunku do 'nowych' krajów Unii".
Polskie Towarzystwo Onkologiczne

Wśród 27 krajów członkowskich UE wydatki per capita na ochronę zdrowia należą w Polsce do najniższych. Wydatki na leczenie nowotworów per capita stanowią w Polsce około 1/3 średniej unijnej i są znacznie niższe niż np. w Czechach czy na Słowacji.

Rosnąca w wysoce przewidywalny sposób liczba zachorowań na nowotwory pozwala względnie łatwo zaplanować potrzeby finansowe w tym zakresie. Leczenie nowotworów w zaawansowanym stadium zwiększa zarówno koszty bezpośrednie, jak i pośrednie – ponoszone przez Państwo i obywateli. Polityka oszczędności, polegająca np. na ograniczaniu refundacji tzw. nadwykonań skutkuje ograniczeniem dostępu do leczenia ratującego życie.

W konsekwencji, oprócz nieuchronnych skutków medycznych, powoduje także paradoksalny wzrost nakładów w systemie opieki zdrowotnej i systemie opieki społecznej w związku ze znacznie wyższymi kosztami leczenia zaawansowanych nowotworów. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: RMF FM