Oni nie wstydzą się Jezusa - o religijności polskich sportowców

Tomasz Adamek
Tomasz Adamek Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
- Nie wstydźcie się wierzyć – to słowa najbardziej popularnej w ostatnim czasie sportsmenki polskiej - Agnieszki Radwańskiej. Tak zachęca do noszenia krzyża w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, w której udział wzięli też inni znani polscy sportowcy. Ale nie tylko poprzez tą akcję sportowcy wyrażają swoją wiarę – Tomasz Adamek nie chciał walczyć w Wielkanoc, Artur Boruc zawsze żegna się przed meczem…



- Żyjemy w świecie, w którym Boga odstawia się na dalszy plan. Samozwańcze „autorytety”, wykorzystując potęgę mediów, stawiają się ponad Prawdą, wyszydzając Dobro, poniżając Miłość, atakując Kościół Katolicki – tak brzmią pierwsze słowa opisu akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, w której udział wzięli najbardziej znani polscy sportowcy. Działaniem mającym na celu demonstrowanie wiary w dzisiejszym świecie ma być noszenie breloka z którego bije jasny przekaz – „Nie wstydzę się Jezusa”. Sportowcy w niej nie tylko zachęcają do demonstrowania wiary, ale tez opowiadają o swojej…


Agnieszka Radwańska "nie wstydzi się Jezusa"


- Krzyż jest bardzo ważny w moim życiu, bo tak naprawdę zaczynam i kończę dzień znakiem krzyża – mówił Marek Citko, były zawodnik Widzewa Łódź. Zawodnik któremu karierę złamała potworna kontuzja. Ale jak sam mówi - Moją ulubioną księgą jest Księga Hioba, który – cokolwiek by się działo – wychwalał Pana Boga. W życiu mi się to potwierdziło. Jak miałem kontuzję, trudny okres, to z perspektywy czasu się okazało, że to w jakimś sensie było dla mnie dobre. Cokolwiek się dzieje w moim życiu – z perspektywy zbawienia ma jakiś sens.

Marek Citko bierze udział w akcji


W akcji wziąłteż udział m.in. reprezentant Polski w piłce nożnej Jakub Błaszczykowski, który podkreśla, że w życiu są takie momenty kiedy nie można liczyć już na lekarzy i innych ludzi – wtedy pozostaje wiara.

Błaszczykowski zachęca do wzięcia udziału w akcji


Wiara to coś co zawsze kierowało też innym polskim sportowcem, Mateuszem Ligockim. Polskim olimpijczykiem w snowboardzie. - Snowboard, jak wiecie, kojarzony jest z freestylem, takim luźnym stylem życia, zabawą, z postrzeganiem życia na wesoło. – opowiada w swoim świadectwie -Nikt nie jest święty, ja też nie, nikt nie jest bez grzechu, ja też nie ale myślę, że wiarę i z takim życiem można łączyć i fajnie idzie to w parze.


Świadectwo Mateusza Ligockiego


Przemysław Babiarz, co prawda nie sportowiec, ale komentator, który całe życie towarzyszy najwybitniejszym polski sportowcom, jak sam mówi w życiu widział już wielkie zwycięstwa sportowców, przeżywał wspaniałe chwile, ale największym zwycięstwem jest dla niego… -Znak krzyża. To dla mnie znak zwycięstwa. Znak krzyża to znak chrześcijaństwa – wspaniałej religii, religii miłości trwającej już od 2000 lat, której źródło jest niewyczerpywalne, bo źródłem jest sam Pan Jezus. To oczywiste.

W Szkocji – katolik czy protestant?

Ale znak krzyża dużą wartość zawsze miał też dla innego polskiego piłkarza, Artura Boruca. Przynajmniej nasz piłkarz zawsze starał się swoją religijność poprzez znak krzyża demonstrować. Zwłaszcza w czasie swojej gry w Celticu Glasgow. A już szczególnie, gdy ten grał z odwiecznym rywalem – Glasgow Rangers.

Nie od dziś wiadomo, że kibice tych obu klubów, delikatnie mówiąc, nie darzą się sympatią właśnie też ze względu na religię. W końcu Celtic to od zawsze klub katolicki, a Glasgow Rangers protestancki. I właśnie przed „świętymi derbami” Artur Boruc niejednokrotnie przed trybuną najbardziej zagorzałych fanów Rangers czuł potrzebę przeżegnania się. Kilka razy nawet sprawa miała znaleźć się w sądzie. I tak Artur Boruc stał się w Glasgow dla jednych bohaterem, a dla innych głównym bohaterem produkcji Tony’ego Scotta („Wróg publiczny” – red.)

- Co to za tatuaże? Jest katolikiem czy protestantem ? – takie pytania od kibiców na wejściu otrzymał Paweł Brożek, inny polski piłkarz, który trafił do Celticu Glasgow. Na szczęście okazało się, że tatuaże nie uderzają w uczucia religijne kibiców

Chalidow modli się 5 razy dziennie

Mamed Chalidow, polski mistrz MMA, jest muzłumaninem. A Bóg w jego życiu ma szczególne miejsce. Khalidov modli się do Allaha aż pięć razy dziennie. Pierwsza modlitwa jest o 3 rano, kolejna o 12.30, potem o 17.00, a następnie o 20.00 i 22.30
Celticu. Mimo to nasz piłkarzy w Celticu takiej kariery jak Artur Boruc póki co nie zrobił. I raczej już nie zrobi.

Nie tylko religia chrześcijańska – zobacz jak sportowcy radzą sobie z ramadanem

Nie tylko poprzez akcję

Ale Artur Boruc to nie jedyny polski sportowiec, który żegna się podczas swoich występów. Ileż to razy słyszymy – przeżegnał się i ruszył. Mowa oczywiście o polskich skoczkach – ale mało kto pamięta, że przykład płynie jeszcze z lat 80-tych. To wtedy skakał Jan Kowal. Miał jedną żelazną zasadę – nie ruszał z belki zanim się nie przeżegnał. I tak dzisiaj wtóruje mu choćby jego syn Dawid czy inni polscy skoczkowie jak Bartłomiej Klusek czy Krzysztof Miętus. A skoro jesteśmy już przy sportach zimowych to… grzechem byłoby nie wspomnieć o Tomaszu Sikorze. – Wpadł na metę, przeżegnał się. Jakby chciał podziękować Bogu – czytaliśmy nie raz po jego występach.

Na koniec weźmy takiego Tomasza Adamka. Nie tylko zawsze modli się i odwołuje do Boga przed kolejnymi pojedynkami, ale i stara się przestrzegać wszelkich zasad. A skoro przed nami Święta Wielkanocne to przypomnijmy sobie sytuację sprzed roku. Tomasz Adamek miał stoczyć wielką walkę z Kevin Mc Bridem w… Wielką Sobotę. - Od początku mówiłem Ziggiemu Rozalskiemu, że Wielka Sobota, w ogóle Wielkanoc, to bardzo ważne święto dla wszystkich katolików, więc wolałbym inny termin – mówił nasz pięściarz.

- W Wielką Sobotę to ja chcę pójść do kościoła ze święconką, a dzień później usiąść z rodziną do świątecznego śniadania zamiast iść na ring .