Novak Djoković wygrał Wimbledon i ściga rekord wszech czasów. Serb znów pokazał wielką siłę

Krzysztof Gaweł
10 lipca 2022, 18:14 • 1 minuta czytania
Wielki turniej i wielki triumf Novaka Djokovicia w Wimbledonie. Serb ograł w niedzielnym finale Nicka Kyrgiosa z Australii 4:6, 6:3, 6:4, 7:6(3) po ponad trzech godzinach rywalizacji i po raz siódmy okazał się najlepszy na świętej trawie. To jego 21 tytuł w Wielkim Szlemie, do rekordzisty Rafaela Nadala brakuje mu już tylko jednego triumfu.
Novak Djoković wygrał Wimbledon po raz siódmy. Nick Kyrgios walczył dzielnie, ale nie miał szans Fot. SEBASTIEN BOZON/AFP/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Wimbledon po dwóch tygodniach rywalizacji dotarł w niedzielę do mety, na deser dla fanów tenisa pozostało starcie Novaka Djokovicia z Nickiem Kyrgiosem. Serb wygrał w karierze 20 turniejów Wielkiego Szlema i ściga uparcie Rafę Nadala, który triumfów ma 22. Niesforny Australijczyk po raz pierwszy w karierze przedarł się do finału i mógł napisać historię. Zwłaszcza, że ograł "Nole" dwa razy w karierze i nigdy jeszcze z nim nie przegrał.

Ale musiał sobie poradzić z presją, która spoczywa na barkach finalisów, a którą Serb zna doskonale, bo w samym Wimbledonie triumfował aż sześć razy. A Nick Kyrgios - agresywny, nieokrzesany, momentami szalony - do finału awansował bez gry, bez okazji sprawdzenia się z Rafaelem Nadalem. I być może w finale by się nie znalazł, gdyby nie uraz i wycofanie się legendy tenisa. Zamiast starcia gigantów kibice oglądali pojedynek Serba z jego koszmarem.

Dobrze rozpoczął mecz Novak Djoković, pewnie wygrał swoje dwa gem serwisowe, tak samo jak Nick Kyrgios swojego i to Serb prowadził 2:1. Ale Australijczyk dopiero się rozkręcał, w gemie piątym wykorzystał drugiego "breaka" i niespodziewanie zyskał prowadzenie 3:2. A jeszcze dorzucił swoje podanie i miał już dwa gemy zapasu nad wielkim faworytem (4:2). Jak odpowiedział Serb?

Próbował atakować, ale Australijczyk pilnował swojego podania i nie był za bardzo zainteresowany, by atakować rywala przy jego serwisie. Szybko zrobiło się 5:3, jeszcze "Nole" zmniejszył stratę do jednego gema, zaatakował w partii dziesiątej, lecz Nick Kyrgios zrobił swoje. Wykorzystał drugą piłkę setową i dzięki jednemu przełamaniu objął prowadzenie w finale Wimbledonu.

W partii drugiej role się odwróciły, a teraz to Serb wystąpił w roli nauczyciela. Wykorzystał moment dekoncentracji Nicka Kyrgiosa w czwartym gemie i błyskawicznie go przełamał, pierwszy raz w niedzielnym finale. Faworyt prowadził 3:1, a jego rywal z Antypodów ruszył do odrabiania strat. Przegrywał 2:4, po chwili już 3:5 i nie potrafił poradzić sobie z podaniem mistrza z Bałkanów. A ten szedł jak po swoje.

Zagrywał mocno, dobrze returnował, do tego pokazał stalowe nerwy. W dziewiątym gemie przegrywał już 0:40, rywal miał trzy "break pointy" i mógł ze stanu 3:5 odrobić gema i walczyć o remis w secie drugim. Novak Djoković zagrał jednak perfekcyjnie, wyrównał stan gema na 40:40, a po chwili miał już piłkę setową. Wykorzystał ją bez wahania i wyrównał stan finału Wimbledonu wygrywając seta 6:3.

Mecz otwierał się na nowo, a obaj nie zamierzali się cofnąć przed rywalem nawet na krok. Serb już w pierwszym gemie miał dwa "breaki", ale Nick Kyrgios się wybronił. Walczył na korcie, zżymał się na kibiców i skarżył sędziemu. A poza tym walczył, serwował potężnie i szukał przełamania. Serbski as grał na zimno, trafiał piłkę za piłką, nie dawał Australijczykowi okazji do rozwinięcia skrzydeł (4:4).

W dziewiątym gemie Nick Kyrgios prowadził już 40:0, ale stracił kolejne cztery piłki. "Nole" poczuł krew, wykorzystał błędy rywala i wyszarpał mu gema, zyskując prowadzenie 5:4. Australijczyk eksplodował, zaczął krzyczeć w stronę swojej ekipy i ostro gestykuować. "Czemu to robicie? Czemu? Dlaczego się uśmiechacie?" - wołał wściekły, a jego rywal tylko przygądał się tej scenie ze spokojem. Widział, że przeciwnik właśnie pęka jak kruchy lód.

Sędzia doprowadził skandalistę z Antypodów do porządku, ale na korcie panował Novak Djoković. Wygrał seta trzeciego 6:4 i miał prowadzenie w finale. Zdecydował się po trzecim secie opuścić kort i ruszyć do szatni. A Nick Kyrgios został sam ze swoimi myślami po nieudanej partii trzeciej. W kolejnej ruszył do ataku i pokazał, że nie zamierza się poddać. Świetnie serwował, walczył o każdą piłkę i znów był sobą.

Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Australijczyk wygrywał gema, Serb odpowiadał (3:3). Kyrgios prowadził, Djoković zaraz wyrównywał (5:5). Dziesięć gemów zażartej bitwy nie przynosiło rozstrzygnięcia, choć to faworyt wciąż był bliżej wygranej. Sfrustrowany zawodnik z Antypodów wdał się znów w pyskówkę z sędzią, gdy w kolejnym gemie nie przyznano mi dwóch punktów. Ale prowadził 6:5 i wciąż naciskał na wielkiego rywala.

Ale ten imponował spokojem, szybko wygrał gema numer dwanaście i miał szansę zamknąć finał w tie-breaku. Prowadził w nim 2:1, a potem Nick Kyrgios popełnił cztery proste błędy i tylko zwiesił głowę. Novak Djoković wyszedł na prowadzenie 6:1 i miał aż cztery piłki meczowe. Piłki na tytuł na świętej trawie. Dwie obronił rywal, przy trzeciej posłał piłkę w siatkę. Serb triumfował w znakomitym finale 4:6, 6:3, 6:4, 7:6(3).

Novak Djoković, niezależnie od kontrowersji, które wywołuje poza kortem, jest jednym z największych tenisistów w historii. W niedzielę wygrał swój 21 turniej wielkoszlemowy w karierze, po raz siódmy okazał się najlepszy na świętej trawie w Wimbledonie. I wygrał czwarty raz z rzędu zmagania w Londynie, co czyni go absolutną legendą turnieju.

Już w sierpniu Serb stanie przed szansą, by na kortach w Nowym Jorku wygrać US Open i zrównać się z Rafą Nadalem, rekordzistą wszech czasów. Hiszpan wygrał w Wielkim Szlemie 22 imprezy, ale nie wiadomo czy wystartuje w USA. Z Wimbledonu wycofał się przez uraz w półfinale, nie zagrał z Nickiem Kyrgiosem i musi skupić się na walce o powrót do zdrowia.

Wynik meczu finałowego Wimbledonu mężczyzn:

Czytaj także: https://natemat.pl/424411,jelena-rybakina-wygrala-zmagania-na-wimbledonie