19 listopada w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie odbyła się konferencja na temat 25 lat transformacji ustrojowej w Polsce. Ponieważ interesują mnie wnioski, jakie wyciągamy z historii w kontekście kształtowania naszej przyszłości, postanowiłem wziąć w niej udział.
REKLAMA
Silną zachętę stanowił program, w którym znalazły się wystąpienia autorów reform: Leszka Balcerowicza oraz Jacoba Frenkela (prezesa JPMorgan Chase International) i Stanisława Gomułki, którzy 25 lat temu doradzali rządowi Tadeusza Mazowieckiego a także Lajosa Bokrosa, autora reform na Węgrzech oraz Oleha Havrylyshyna, profesora ekonomii na Uniwersytecie w Toronto, byłego wiceministra finansów na Ukrainie. Konferencji patronował Prezydent RP Bronisław Komorowski oraz Rektorzy Uniwersytetów Ekonomicznych w Katowicach, w Krakowie, w Poznaniu, we Wrocławiu oraz SGH, co jeszcze bardziej podbiło moje zainteresowanie. W polskiej literaturze ekonomicznej, poświęconej ocenie procesów transformacji, bardziej aktywni są bowiem krytycy terapii szokowej, podczas gdy świat zewnętrzny patrzy na nasze osiągnięcie z nieukrywanym podziwem. Taką sytuację pięknie podsumował Jacob Frenkel, cytując odpowiedź Marka Twaina na pytanie, jak mu się podoba muzyka Wagnera? „jest znacznie lepsza, niż to słychać”. Z kolei Lajos Bokros zazdrościł nam tego, że możemy celebrować 25 lecie transformacji ustrojowej i to pod patronatem najwyższych władz, bo w wielu krajach, które weszły po nas na ścieżkę transformacji, dzisiaj nie jest to możliwe. Dotyczy to także Węgier.
Interesujący referat, łączący lekcje z transformacji z wyzwaniami, jakie obecnie stoją przed polską gospodarką, dotyczącymi kontynuacji rozwoju gospodarczego, przedstawił Stanisław Gomułka. Jego zdaniem największe zagrożenie dla utrzymania wysokiego tempa rozwoju stanowi pułapka średniego dochodu, której uniknąć można poprzez silne podniesienie własnej zdolności innowacyjnej. Jego ocena jest zbieżna z moją, przedstawioną już na tych łamach. Ponieważ zdaniem profesora Gomułki w tą pułapkę już się złapały Czechy i Węgry a Polska wciąż ma jeszcze szansę jej uniknąć, pozwolę sobie przytoczyć jego argumenty, które stanowią silny sygnał dla polityki gospodarczej.
„ Długofalowy wzrost gospodarczy na osobę zależy […] niemal całkowicie od zmian jakościowych, takich jak innowacje technologiczne i instytucjonalne oraz umiejętności pracowników. W krajach wysokorozwiniętych o takich zmianach decyduje głównie innowacyjność całego światowego sektora R&D oraz poziom krajowego szkolnictwa. W krajach mniej rozwiniętych, tzw. doganiających, do której to grupy Polska należała dotąd i należy nadal, własna oryginalna działalność innowacyjna jest marginesowa i będzie jeszcze przez szereg lat niewielka, a dostęp do najnowszych innowacji silnie ograniczony. Zmiany technologiczne w gospodarce zależą w tej grupie niemal całkowicie od zdolności do absorpcji innowacji zagranicznych, przede wszystkich tych łatwo dostępnych. Ta absorpcja odbywa się głównie poprzez inwestycje. Przy wysokich inwestycjach w relacji do PKB zmiany technologiczne w krajach doganiających mogą być przez pewien czas procentowo nawet kilkakrotnie większe niż w krajach wysokorozwiniętych. W Polsce, w rezultacie transformacji, dostęp do światowego zasobu wiedzy i technologii starszych generacji oraz zdolność absorpcyjna gospodarki znacznie wzrosły. W tym tkwi wyjaśnienie paradoksu wysokiej innowacyjności polskiej gospodarki i niskiej innowacyjności polskiego R&D. Ale przy PKB na osobę wynoszącym ok. 50-70% poziomu krajów technologicznie najbardziej zaawansowanych, dalszy szybki postęp technologiczny kraju doganiającego zaczyna być trudniejszy. Potrzebny jest bowiem dostęp do technologii nowszych generacji. Na tym etapie rozwoju może dojść do zatrzymania się procesu doganiania. Ekonomiści mówią o tzw. pułapce średniego rozwoju, lub średniego dochodu. Dalszy postęp w usuwaniu luki technologicznej jest możliwy, ale tempo doganiania staje się z reguły wolniejsze. Podtrzymać to tempo, a dokładniej zmniejszyć tempo spowolnienia, można na dwa sposoby. Jednym jest silne podniesienie własnej zdolności innowacyjnej i absorpcyjnej, szczególnie bezpośrednio przez przedsiębiorstwa. Drugim – większa dbałość o czynniki zwiększające atrakcyjność kraju dla inwestorów z krajów wysoko rozwiniętych. Do takich czynników należą m.in. dobra infrastruktura, wysokiej klasy szkolnictwo zawodowe i wyższe, stabilny i przyjazny dla przedsiębiorców system prawny i finansowy, niskie ryzyko polityczne i kursowe, niskie stopy procentowe i niska inflacja.”- cały tekst dostępny tutaj.
W kolejnych wpisach postaram się odnieść do tego, w jaki sposób można skutecznie podnieść zdolność innowacyjną naszej gospodarki.
