Miły pan od organizatora dzwonił tyle razy i gotów był przyznać takie upusty od opłat za uczestnictwo, że w końcu spojrzałem na broszurę opisującą "najbardziej prestiżowe wydarzenie w branży HR".

REKLAMA
Znamienne jest już hasło, pod którym kongres jest organizowany: "W co gra HR ?". Ciekawe. Bo już sama forma lekko sugeruje grę nie do końca transparentną. Przecież gdyby wszystko było jasne, nie trzeba by takiego pytania, doprawionego nutką niekoniecznie pozytywnie zaprawionej podejrzliwości, zadawać.
Od dwóch przynajmniej lat powtarzam (choć nie wszyscy mi wierzą i nie wszystkim się to podoba), że HR w obecnym kształcie nie ma przyszłości. Za mniej niż 10 lat dzisiejszy obraz obszaru, jego narzędzia, relacja do biznesu, a przede wszystkim usytuowanie w organizacji będzię już wyglądać archaicznie niczym tak zwane "kadry" w połowie lat 90-tych ubiegłego, bądź co bądź, wieku.
Przede wszystkim przełożenie na biznes, wsparcie obszarów liniowych konieczne jest w świecie realnym, nie tylko wirtualnym. HR nie może sobie już pozwolić na obwarowanie się w swoim królestwie czarów i magicznych sztuczek, o których przydatności często (choć nie zawsze, na szczęście) wiedzą tylko sami HR-owcy. Bolesny przykład takiego "otorbiania" miałem okazję prześledzić osobiście bardzo niedawno. W efekcie procesu zewnętrznej rekrutacji prowadzonej na HR-owo-dyrektorskie, podlegające mi stanowisko w jednej z firm naszej grupy kapitałowej, odbyłem szereg spotkań z kandydatkami i kandydatami (! nauki ministry Muchy nie idą w las - rozgraniczam, a co !). Jakież było moje zaskoczenie (i załamanie !) kiedy okazało się, że spośród dziesięciorga tylko dwoje zna roczną sprzedaż firmy, dla której pracują (!). Takie przykłady możnaby mnożyć.
Na szczęście można mnożyć też inne, pozytywne i dzięki temu nadzieja jeszcze nie upadła.
Nie zmienia to faktu, że mimo coraz większego przełożenia działań HR na skuteczność biznesu, tempo tej ewolucji nie jest wystarczające. Przecież rynek wokół nie ulega dziś ewolucji lecz rewolucji ! Coraz bardziej konkurencyjny biznes będzie stawiał ludziom coraz wyższe wymagania i tym samym będzie stawiał je funkcji Human Resources.
Kompetencje przypisane dziś HR będą coraz efektywniej przyswajane i wykonywane przez menedżerów liniowych. I o to chodzi. HR zamiast się tego bać, powinien gorąco to wspierać. Wprawdzie doprowadzi to do jego stopniowego samounicestwiania ale tylko w jego obecnym, trącącym myszką kształcie.
Już wkrótce zatem tradycyjnie zorganizowany serwis HR-owy będzie coraz mniej skuteczny. W rezultacie, zamiast jak zazwyczaj dotąd, reagować na pojawiające się wyzwania, HR zmuszony będzie do ich antycypowania. To z kolei wymusi znacznie bardziej wszechstronną edukację przedstawicieli obszaru.
Nie bez przyczyny najodważniejsze firmy organizują wsparcie biznesu w ramach dziedziny nazwanej "organizational development", którego HR jest zaledwie częścią.