O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Tsunami

Cztery dni, 28 państw, setki milionów osób uprawnionych do głosowania. Emocje w całej Europie sięgnęły zenitu. Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego, jak nigdy wcześniej, unaoczniły linie podziału, które są bardzo wyraźne niemal w każdym kraju. To, co najbardziej niepokoi, to fakt, że dla wielu Europejczyków idea integracji europejskiej nadal jest niezrozumiała, daleka, obca...


Wielka Brytania miała znaleźć się poza Wspólnotą już dwa miesiące temu. Zamiast tego niemal w ostatniej chwili okazało się, że konieczne jest przeprowadzenie wyborów do Parlamentu Europejskiego. Cała kampania zdominowana została przez Brexit, a nowa partia Nigela Farage’a (Partia Brexit) znokautowała swoich rywali, uzyskując niemal jedną trzecią wszystkich głosów! Sromotną klęskę ponieśli zarówno nieudolnie rządzący torysi, jak i będący w opozycji labourzyści, którzy nie są w stanie jasno odpowiedzieć, czy popierają Brexit czy drugie referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.


Triumf Nigela Farage’a na Wyspach to nie jedyna dobra wiadomość dla zajadłych przeciwników integracji europejskiej. Ich z pewnością cieszy również sukces skrajnie nacjonalistycznej i populistycznej partii Zgromadzenie Narodowe (wcześniej Front Narodowy), na czele której stoi Marine Le Pen. Mimo że jej ugrupowanie zyskało zaledwie jeden mandat więcej niż Republika w Marszu prezydenta Emanuela Marcona, to jednak zwycięstwo to ma znaczenie symboliczne. Francja jest bowiem krajem założycielskim zjednoczonej Europy i ten wynik każe się zastanowić, czy w pewnym momencie nad Sekwaną nie zatriumfują ostatecznie wrogowie Unii Europejskiej.


Optymizmem nie napawa również sytuacja na Półwyspie Apenińskim. Bliskim koalicjantem Le Pen w Parlamencie Europejskim będzie prawicowa i antyimigracyjna Liga Matteo Salviniego, która po raz pierwszy stała się najpopularniejszą partią we Włoszech. Na jej kandydatów zdecydowało się zagłosować aż 34,5% wyborców, co daje jej 23 mandaty więcej niż obecnie! Jedyną dobrą wiadomością jest to, że populiści z Ruchu Pięciu Gwiazd stracili nieco poparcia. Cóż, przez Europę przeszło polityczne tsunami. Po wyborach widać, iż nadal w siłę rosną ci, którzy chcą wmówić Europejczykom, że Unia Europejska to „wyimaginowana wspólnota, z której nic dla nas nie wynika”. Jeśli się tego kłamstwa nie zatrzyma, to źle się to skończy dla całej Wspólnoty, w tym i dla Polski.


Oczywiście wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii, Francji czy we Włoszech, gdzie coraz bardziej rozpychają się siły eurosceptyczne, antyunijne, czy po prostu ksenofobiczne, to żadne pocieszenie dla nas. W Polsce Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło Koalicję Europejską, a symbolem zwycięstwa partii Jarosława Kaczyńskiego jest fakt, że ponad pół miliona wyborców oddało swój głos na osobę, która jako premier nakazała usunąć z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów flagi Unii Europejskiej, a później z Sejmowej mównicy krzyczała o „szaleństwie brukselskich elit”. No cóż. Takich słów zapewne by się nie powstydzili Nigel Farage, Marine Le Pen czy Matteo Salvini.

To smutne, że polska reprezentacja w Parlamencie Europejskim będzie po raz pierwszy w historii w większości antyunijna. Ale nie tylko o „skutek” chodzi, leczo o konkretne straty, jakie możemy z tego powodu wszyscy ponieść. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, nawet jeśli liczni, będą mieli bowiem ogromną trudność z wynegocjowaniem jakiekolwiek dobrego rozwiązania dla naszego kraju na arenie europejskiej. Musimy się więc przygotować na wiele płomiennych przemówień na sali plenarnej w Strasburgu, z których jednak nic nie będzie wynikało dla naszego kraju.

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/


#UEdlaPolski #PolskaWUE #Zostajemy #PolacyZaUE #PolesForEU #Euro #WspólnaWalutaEuro #StrefaEuro #MyChcemyUnii #RacjonalnaPolska #GorszySort #EPP #EPL #Adam Szejnfeld #ParlamentEuropejski #PE #PlatformaObywatelska #PO #KoalicjaEuropejska