Większość z nas edukację muzyczną rozpoczyna na etapie przedszkola. Proste piosenki, długie dźwięki, spłaszczone samogłoski, szczątkowe wibrato, wysokie tony. Śpiewające dzieci są takie słodziutkie! Ubarwiają każdą uroczystość, od Dnia Matki po… Dzień Matki. Okrągły rok mogą śpiewać piosenki i zawsze wzruszą i bawią. Dzieci po prostu są słodziutkie! Czy tak samo słodziutki jest Cee Lo Green? Czy Katarzyna Nosowska wzbudza w nas instynkt macierzyński? Czy mamy ochotę przytulić i ululać tych wokalistów?
REKLAMA
Męskie śpiewanie?
Zaczęło się od Radiohead. Nie, od Britney Spears. Nie! Wszystko zaczęło się od falsetu. Falset, a w zasadzie kontratenor, jest to wysoki głos męski, przypominający kobiecy sopran. Epoką, w której ten głos rozbrzmiewał najgłośniej, był barok – pełen przepychu, ornamentów, rozmachu w muzyce, architekturze i sztuce. Falset w sztuce wokalnej był jak dopiero co wynaleziona złota farba w pudełku z plakatówkami w podstawowych barwach. Wysoki głos męski charakteryzował się większą siłą i koloraturą (precyzją, biegłością) niż sopran.
Zaczęło się od Radiohead. Nie, od Britney Spears. Nie! Wszystko zaczęło się od falsetu. Falset, a w zasadzie kontratenor, jest to wysoki głos męski, przypominający kobiecy sopran. Epoką, w której ten głos rozbrzmiewał najgłośniej, był barok – pełen przepychu, ornamentów, rozmachu w muzyce, architekturze i sztuce. Falset w sztuce wokalnej był jak dopiero co wynaleziona złota farba w pudełku z plakatówkami w podstawowych barwach. Wysoki głos męski charakteryzował się większą siłą i koloraturą (precyzją, biegłością) niż sopran.
Ten wysoki głos męski pojawiał się w muzyce klasycznej, ale również w muzyce rozrywkowej. Dobrze znane wysokie partie wokalisty zespołu Queen, Freddiego Mercury, muzyka rockowa lat 60. czy 70. , rola Jezusa w musicalu Jesus Christus Superstar – wszystko to kojarzy się z wysokim, piszczącym, oczywiście sprawnym technicznie, ale jednak trochę tandetnym męskim śpiewaniem.
W międzyczasie pojawiali się czarnoskórzy wokaliści i wokalistki. Wychodząc z bluesa z początków XX wieku, zaczęli liczyć się także w muzyce rozrywkowej. Pokazali białym, jak się śpiewa, choć ci drudzy zdaje się do tej pory nie wyciągnęli odpowiednich wniosków z tej lekcji.
W międzyczasie pojawiali się czarnoskórzy wokaliści i wokalistki. Wychodząc z bluesa z początków XX wieku, zaczęli liczyć się także w muzyce rozrywkowej. Pokazali białym, jak się śpiewa, choć ci drudzy zdaje się do tej pory nie wyciągnęli odpowiednich wniosków z tej lekcji.
W roku 1986 powstał zespół Radiohead – smutny, rockowy zespół z cherlawym wokalistą. Wszyscy na pewno znają piosenkę Creep – zwrotki śpiewane delikatnym, słabym głosem, w tym przypadku „słaby” ma tu podwójne znaczenie. Na więcej ekspresji wokalista pozwalał sobie w refrenie. Głos wokalisty Radiohead, Toma Yorka, zaczął słabnąć i stopniowo podwyższać się, jakby adekwatnie do przebiegu jego kariery. Płyta „Kid A”, świetna muzyka z wysoko śpiewającym wokalistą – jakby York przewidział, że jego sukces będzie trwać jeszcze długo, więc musi oszczędzać głos na solowe projekty.
Anthony and the Johnsons, a właściwie Anthony Hegarty, przedstawiciel gatunku baroque pop (obok Bona Ivera, Reginy Spektor, Bee Gees, The Beach Boys) jest wokalistą, którego słuchając łatwo można pomylić się w kwestii płci. Delikatny, wysoki głos, gęsta wibracja bardziej charakterystyczna dla głosów kobiecych niż męskich. Co ciekawe – głos Hegarty’ego podczas mówienia nie zdradza żadnych cech, które zaskakują podczas koncertu –mówi bez łzawego przeciągania sylab na wysokich tonach.
A co Państwo powiedzą na Czesława, który śpiewa? Trzydziestoczterolatek z Zabrza, długo mieszkający w Danii wokalista i muzyk, poza problemami z polszczyzną nie zdradza żadnych oznak choroby sierocej, niedopieszczenia, potrzeby bliskości, ciepła ani braku miłości. Wszystko zmienia się w chwili, gdy zaczyna śpiewać! W mig odnosi się wrażenie, że zamiast słuchać dorosłego człowieka, znajdujemy się na występach w przedszkolu. Przeciąganie samogłosek, spłaszczanie wyrazów, przeciąganie słów i artykułowanie ich, jakby rozmawiał z nami obrażony dzieciak. W spójności wizerunkowo-muzycznej pomagają smutne oczy. Sukces gwarantowany, zwłaszcza wśród kobiet z rozbudzonym instynktem macierzyńskim.
Wokalistą, który śpiewając, zupełnie nie pomaga nam barwą głosu wyobrazić sobie, jak może wyglądać, a nawet jakiej może być płci, jest amerykański wokalista Cee Lo Green. Na świecie zasłynął dwoma singlami – „Crazy” i „Fuck You”. Ogromy, czarnoskóry muzyk, który wygląda jak wyrośnięte dziecko, a barwą głosu przypomina głodnego, płaczącego brzdąca.
Płaczące dziewczynki?
Katarzyna Nosowska jest na scenie od ponad dwudziestu lat. Początkowo śpiewała ciężkie, rockowe piosenki z zespołem Hey, a jej śpiewanie było typowe dla tego gatunku. Zachrypnięta, krzycząca wokalistka rockowa z czasem stała się czołową, szanowaną w Polsce tekściarką, a jej głos zaczął słabnąć. W XXI wieku zaczęła śpiewać głosem malutkim, zachrypniętym, zbliżonym do mowy. Na koncertach, między piosenkami mówi grzecznie i skromnie „dziękuję”(mam podobnie), a podczas koncertu stoi, jakby do domu małej dziewczynki przyszedł zły potwór i chciał ją zjeść. Słodkie, prawda? Aż chce się pogłaskać. Albo przytulić. No, chociaż kupić płytę. Taka jest kochana.
Po wielkim boom na Amy Winehouse na świecie zaczęły pojawiać się chrypiące, skrzeczące, spłaszczające dźwięki oraz przeciągające frazy wokalistki. Wszystko w stylistyce zarówno muzycznej jak i modowej rodem z lat 50. i 60. XX wieku. Pojawiła się między innymi Duffy. Śliczna, słodka wokalistka w cukierkowych sukienkach z podtapirowanymi włosami, śpiewająca jak… no właśnie! Jak afroamerykanka? Jak żaba? Jest to przypadek podobny do Cee Lo Greena. Płasko jak dziecko, z precyzją dorosłego, z murzyńską, ciekawą wibracją. I ze świetnym hitem. Jej utwór „Mercy” grano wszędzie. Słodki głos, słodka dziewczyna i świetny utwór. To nie mogło nie przejść.
A Katie Melua? Ile ma lat? Pięć? Osiem? Słuchając jak śpiewa, to góra dziewięć. Najzdolniejsza dziewczynka w klasie! Nie. Trzydziestolatka. W Wielkiej Brytanii zwyciężyła w konkursie organizowanym przez kanał ITV, prawdopodobnie z powodu słabszej konkurencji, ponieważ brawurowo zniszczyła piosenkę „Without You”. Kozie wibrato, jeszcze wtedy zła technika i zerowa precyzja, ale za to słodziutki głosik. Dzięcięcy sposób śpiewania i takiż wygląd wystarczy, żeby zachwycić się wokalistką. I głownie z powodu tych cech Katie Melua świetnie radzi sobie do tej pory.
W 2011 zaskoczyła nas Selah Sue. Belgijka z ciekawym chrypiącym głosem i intrygującą piosenką ”This World” przez długie tygodnie umilała nam czas śpiewając w radiu i TV (w pewnej reklamie). Trudno było oprzeć się wrażeniu, że śpiewa to smutna, lekko obrażona i podejrzliwa dziewczynka. Sama Selah przyznaje, że inspiruje ją Erykah Badu – nadworny naburmuszony głosik Ameryki.
Kontrolowany minimalizm
Coraz częściej muzyka zaczyna przypominać prosty schemat - jeden loop wklejony kilkanaście razy w miejscach zwrotki, inny tam, gdzie jest refren, prosta linia melodyczna, solo pianina zagrane jednym palcem na klawiszu spacji. Utwór taki powstaje w kilka godzin i zostaje wysłany do radia, które tylko się cieszy, że nie jest za trudno, bo przecież ludzie trudniejszej muzyki nie zrozumieją.
Mówi się, że w muzyce wszystko już było. Mówi się, że biały i tak nigdy nie będzie grał i śpiewał jak czarny. Mówi się, że muzyka staje się coraz gorsza.
Jednak jeszcze nigdy w historii muzyki nie było tylu dorosłych śpiewających jak dzieci. Być może dorosła sztuka już się przejadła, być może trzeba innych środków, by przyciągnąć słuchacza – w końcu większość z nas kocha dzieci! Być może sposobem na ogromną konkurencję wśród wokalistów jest przyciągnięcie fanów na wielkie oczy kotka ze Shreka?
Poza tym nadmierny wysiłek podczas śpiewania, grania czy komponowania jest ryzykowny – nie wiadomo czy się opłaci. Nie wiadomo, czy stacja radiowa nie uzna, że dany utwór jest za trudny dla odbiorcy. Mówi się, że człowiek rodzi się i umiera jako dziecko. Być może zatem dziecięce śpiewanie i słodki minimalizm jest najbliższy naszym pierwotnym potrzebom?
A na koniec kontrowersja. Czy śpiewające jak dziewczynki panie nie wpłynęły na powiększenie się niechcianego grona pedofilów?
Po wielkim boom na Amy Winehouse na świecie zaczęły pojawiać się chrypiące, skrzeczące, spłaszczające dźwięki oraz przeciągające frazy wokalistki. Wszystko w stylistyce zarówno muzycznej jak i modowej rodem z lat 50. i 60. XX wieku. Pojawiła się między innymi Duffy. Śliczna, słodka wokalistka w cukierkowych sukienkach z podtapirowanymi włosami, śpiewająca jak… no właśnie! Jak afroamerykanka? Jak żaba? Jest to przypadek podobny do Cee Lo Greena. Płasko jak dziecko, z precyzją dorosłego, z murzyńską, ciekawą wibracją. I ze świetnym hitem. Jej utwór „Mercy” grano wszędzie. Słodki głos, słodka dziewczyna i świetny utwór. To nie mogło nie przejść.
A Katie Melua? Ile ma lat? Pięć? Osiem? Słuchając jak śpiewa, to góra dziewięć. Najzdolniejsza dziewczynka w klasie! Nie. Trzydziestolatka. W Wielkiej Brytanii zwyciężyła w konkursie organizowanym przez kanał ITV, prawdopodobnie z powodu słabszej konkurencji, ponieważ brawurowo zniszczyła piosenkę „Without You”. Kozie wibrato, jeszcze wtedy zła technika i zerowa precyzja, ale za to słodziutki głosik. Dzięcięcy sposób śpiewania i takiż wygląd wystarczy, żeby zachwycić się wokalistką. I głownie z powodu tych cech Katie Melua świetnie radzi sobie do tej pory.
W 2011 zaskoczyła nas Selah Sue. Belgijka z ciekawym chrypiącym głosem i intrygującą piosenką ”This World” przez długie tygodnie umilała nam czas śpiewając w radiu i TV (w pewnej reklamie). Trudno było oprzeć się wrażeniu, że śpiewa to smutna, lekko obrażona i podejrzliwa dziewczynka. Sama Selah przyznaje, że inspiruje ją Erykah Badu – nadworny naburmuszony głosik Ameryki.
Kontrolowany minimalizm
Coraz częściej muzyka zaczyna przypominać prosty schemat - jeden loop wklejony kilkanaście razy w miejscach zwrotki, inny tam, gdzie jest refren, prosta linia melodyczna, solo pianina zagrane jednym palcem na klawiszu spacji. Utwór taki powstaje w kilka godzin i zostaje wysłany do radia, które tylko się cieszy, że nie jest za trudno, bo przecież ludzie trudniejszej muzyki nie zrozumieją.
Mówi się, że w muzyce wszystko już było. Mówi się, że biały i tak nigdy nie będzie grał i śpiewał jak czarny. Mówi się, że muzyka staje się coraz gorsza.
Jednak jeszcze nigdy w historii muzyki nie było tylu dorosłych śpiewających jak dzieci. Być może dorosła sztuka już się przejadła, być może trzeba innych środków, by przyciągnąć słuchacza – w końcu większość z nas kocha dzieci! Być może sposobem na ogromną konkurencję wśród wokalistów jest przyciągnięcie fanów na wielkie oczy kotka ze Shreka?
Poza tym nadmierny wysiłek podczas śpiewania, grania czy komponowania jest ryzykowny – nie wiadomo czy się opłaci. Nie wiadomo, czy stacja radiowa nie uzna, że dany utwór jest za trudny dla odbiorcy. Mówi się, że człowiek rodzi się i umiera jako dziecko. Być może zatem dziecięce śpiewanie i słodki minimalizm jest najbliższy naszym pierwotnym potrzebom?
A na koniec kontrowersja. Czy śpiewające jak dziewczynki panie nie wpłynęły na powiększenie się niechcianego grona pedofilów?
