Brytyjski konwertyta na islam pojechał do Syrii i tam dokonał zamachu samobójczego. Brytyjskie służby specjalne przebąkiwały, że zanosi się na to, iż do dżihadu dołączą brytyjscy muzułmanie- tak samo, jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy w Zjednoczonym Królestwie radykalizowała się muzułmańska młodzież i wyjeżdżała do Bośni, by pomścić swoich współbraci. Kto i dlaczego przechodzi na ekstremalny islam?
REKLAMA
Kilka lat temu na Uniwersytecie Jagiellońskim z grupą moich studentów (prowadziłam przedmiot "Ideologia dżihadu") przeprowadziliśmy badania na temat konwersji na islam wśród Polaków. Okazało się bowiem, że po zamachach na WTC gwaltownie wzrosła liczba konwertytów. Interesowało nas, dlaczego tak się dzieje.
Zwerbowaliśmy naszych rozmówców i dostrzegliśmy interesującą rzecz: że konwertyci na islam w naszym kręgu kulturowym to najczęściej intelektualiści, pięknoduchy, którzy podejmują tę decyzję pod wpływem lektur, dyskusji, i tym podobnych. Nie ma w nich ( z nielicznymi wyjątkami) potencjalnych radykałów, ludzi, którzy mogliby stanowić niebezpieczeństwo.
Poza nielicznymi wyjątkami.
Przez krótki czas zajmowałam się tym tematem w trakcie wizyty studyjnej na University College London - brytyjskimi konwertytami na islam. Tu jednak wszystko było dużo trudniejsze- bo to wtedy ministerstwo do spraw wewnętrznych wydało okólnik. w których zachęcało wykładowców do bardziej skutecznego monitorowania osób, które deklarowały, iż chcą zmienić religię lub że ja zmieniły. Był to okólnik ściśle tajny, ale sprawa szybko wyszła na jaw, co siłą rzeczy sprawiło, że muzułmanie nie pałali chęcią dzielenia się swoimi wewnętrznymi przeżyciami z osobą z zewnątrz, która chciała poznać ich motywy.
A już na pewno nie chcieli opowiadać o tym, jak się radykalizowali.
Na szczęście poza badaniami, zaczęłam po prostu słuchac, rozmawiać i nie formalizując tych rozmów, ustaliłam pewne wskazówki, jakie mogą być pomocne w namierzeniu potencjalnego przyszłego radykała.
Wszyscy radykałowie, którzy być może zgodziliby się, by wyjechać (wtedy) do Afganistanu (czyli dzisiaj, być moze do Syrii), jednogłośnie oskarżali rząd brytyjski o hipokryzję. Sami mocno upolitycznieni, grawitowali w stronę wszelkich wspólnot islamskich, które polityką się też zajmowały. Na spotkaniach temat okupacji Afganistanu był tematem wiodącym. Starsi wspominali bierność UK w czasie trwania wojny na Bałkanach. Teraz, brytyjscy nowi muzułmanie mówią o bierności UK w czasie trwającej rzezi w Syrii- oraz przypominają o bliskich związkach Tony`ego Blaira z Baszirem Assadem.
Religia jest dla nich bodźcem łączącym- "jadę bronić moich braci i moje siostry" i, jak wiem z badan, nowe poczucie przynależności stanowi bardzo ważny czynnik utrwalajacy współodczuwanie i chęć rewanżu za ciepłe przyjęcie. "Przyjęliście mnie z otwartymi ramionami, jestem wam wiec wdzięczny".
Osoby zagubione, nieutożsamiajace się z wcześniejszym wyznawanym systemem albo, co gorsza, widzące w tym systemie konflikt z wyznawanymi zasadami a praktyką, gdy zdecydują sie zaakceptować nowy system, w tym przypadku islam, mówią o logicznej konsekwencji tego systemu, o klarownych zasadach, których im brakowało.
Islam dawał moim badanych kręgosłup, budował szkielet, wokół którego i oni mogli coś stworzyć. Islam pokojowy.
A teraz, gdy religia staje się centrum świata konwertyty i gdy świat ten jest, w jego mniemaniu atakowany i gdy- to bardzo ważne w przypadku brytyjskich muzułmanów- znajdzie sie grupa, sieć wsparcia, która wzmacnia poczucie dysonansu (jak Al-Muhadżirun w UK), wtedy konwertyta taki, zgodnie z zasadą, iż neofici są bardziej papiescy od papieża (zasada ta, jak widać, rozciąga się poza katolicyzm), podejmować może działania, które mogą stać w sprzeczności z tym, w co kiedyś wierzył i nawet w to, co wierzy TERAZ - jeśli ktoś, najlepiej o dużym autorytecie, zajmie się skutecznie przekierowywaniem jego przekonań na tory bardziej wojenne.
W czym specjalizują się różnej maści ekstremiści, nie tylko muzułmańscy.
Zatem to nie konwersja na islam jest niebezpieczna- niebezpieczenstwo stanowić może radykalizacja konwertyty, nad którą zwykle czuwają inni, to lepienie nowej tożsamości neofity przez innych przy jednoczesnej podatności na sugestię - zatem taki neofita musi wysyłać sygnały, że można nim manipulować.
Zamachy samobójcze stanowią kwestię sporną w islamie. Tezą wiodącą jest to, ze w religii tej samobójstwo jest zakazane i o tym wspomina Koran. Ale nie tylko Koran reguluje życie wiernych, także inne źródła prawa. Jednym z nich są fatwy.
I pojawiły się fatwy, które potępiają zamachy samobójcze, ale i takie, które je pochwalają. Wydający je mufti uznają, ze jeśli osoba zaatakowana nie ma żadnej innej broni, tylko swoje ciało, to akt zamachu nie jest samobójstwem per se, jest aktem obrony tak naprawdę.
Konwertyci na każdą religię to ludzie zadający pytania, to pilni studenci. I jeśli doszło w nich do radykalizacji postaw (w przypadku polskich konwertytów na islam rzecz prawie nierealna), mogą oni uznać, że są częścią atakowanego świata i że muszą się bronić jedyną bronią, jaką mają- swoim ciałem. A ponieważ rozbudzono w nich poczucie wspólnoty, mogą chciec bronić innych- też swoim ciałem.
Wygląda na to, że w dobie strasznej wojny w Syrii radykalizujące się postawy konwertyckie (i nie tylko) są nieuniknione. Im dłużej decydenci będą zwlekać z działaniem, tym więcej dzihadowców będzie przygotowywać się do prywatnego udziału w wojnie.
Jak sądzę, jeszcze nie raz przeczytamy o neoficie, który dokonał zamachu samobójczego na obcej ziemi- a winą za swoją śmierć obarczy polityków i ich bierność, ubrawszy to w wyznawaną religię.
