Obiecywałem, że w tym wpisie kontynuował będę wątek polskiej odwróconej mitologii, do czego punktem wyjścia miałby być zresztą rozważania jednego z felietonistów „Polityki”. Jakoś nie mogłem się zebrać do dokończenia tego tekstu, gdy w sukurs przyszedł mi inny redaktor – bloger znanego tygodnika – Dariusz Chętkowski, którego niezmiennie lubię, z którym jednak nie zawsze się zgadzam. Wpis Chętkowskiego to w zasadzie informacja. Informacja, że zdaniem nauczycieli minister Joanna Kluzik-Rostkowska jest be.

REKLAMA
Chętkowski pisze o tym w tekście: Nowy minister edukacji? na łamach internetowej "Polityki".
Ale dlaczego jest be – myślę sobie. Cóż takiego zrobiła bądź nie zrobiła, co różni ją od innych ministrów, co powoduje, że jest bardziej be, niż inni ministrowie? Koniec końców dla trzech grup zawodowych (sam zaliczam się do co najmniej jednej) minister zawsze jest be. Te grupy to lekarze, prawnicy i nauczyciele. Ci ministrowie z definicji są be, ale niektórzy (jak Kluzik-Rostkowska) są bardziej be. Dlaczego, dlaczego – wołam w wytłumionej książkami przestrzeni pokoju, a głos więźnie między ponurymi regałami.
Wiele wskazuje na to, że Kluzik-Rostkowska jest be, bo wprowadziła darmowy podręcznik dla pierwszaków. Podręcznik, który jeszcze zanim powstał stał się mitycznym artefaktem – symbolem, symbolizującym ucisk polskiego nauczyciela przez ministerstwo i inne rodzaje ucisków, jak ucisk rodziców przez ministerstwo, które usiłuje im coś narzucić, podczas gdy ci ostatni rozkochali się w iluzorycznych wyborach podręczników płatnych i to słono płatnych. Które to zresztą płatności nadawały rzeczonym płatnym podręcznikom lepszości w stosunku do podręcznika niepłatnego ministerialnego. Otóż płatność gwarantowała sukces, a nieodpłatność gwarantuje porażkę.
Tak mi się przynajmniej zdaje, kiedy wsłuchuję się w nauczycielskie głosy, a głosy te niechętne są Toli mającej tablet. Jestem w tej niefortunnej sytuacji, że mam pewna grupę koleżanek i kolegów nauczycieli i wiem, że oni są niechętni. Podnoszą przede wszystkim, że podręcznik ten ma tę straszliwą cechę, że uniemożliwia wprost proces edukacji. Podręczniki płatne stwarzały proces, a bezpłatne całkowicie go znoszą. Wijąc się w dedukcjach i indukcjach, dochodzę do wniosku, iż istnieje jakiś tajemniczy niewyjaśniony jeszcze związek pomiędzy płaceniem za podręcznik, a zdobywaniem wiedzy. Jeśli płacisz – zdobywasz, jeśli nie płacisz – nie zdobywasz.
Wszyscy, nie wyłączając nauczyciela, siedzą na lekcji jak słupy soli, a na nauczycielskim biurku jarzy się tajemniczym, złowrogim światłem NASZ ELEMENTARZ! Oto koniec edukacji! Urawniłowka, która zniosła wspaniałe, logiczne i spójne dzieła wydawnictw, które dzięki zmienianej w kółko podstawie programowej, mogły przesunąć Bolka ze strony 10 na 5, a Lolka z 5 na 10 wmawiając przy tym, że starsze dziecko w sposób bezwzględny musi mieć zakupiony podręcznik z Bolkiem i Lolkiem zamienionymi stronami.
Och ty w życiu! Jedna książka, a tyle niemocy wyzwoliła w ludziach. Ludziach, będących w tym przypadku nauczycielami, którzy w świadomości zbiorowej ciągle jeszcze są ludźmi kreatywnymi, którzy umieliby przecież stworzyć coś z niczego. Uczyć dzieci na pustyni nawet, bez książek, ołówków, tablicy, kredy i gąbki, a przynajmniej mogliby, gdyby lecąca śmigłowcem Joanna Kluzik-Rostkowska nie zrzuciła na pustynię NASZEGO ELEMANTARZA, który zamrozi nauczyciela, niczym lodówka mrożąca aligatory w „Swamp Attack”.
Drodzy nauczyciele, chcę wierzyć, że jednak nie nienawidzicie JKR za ten straszliwy podręcznik zawierający straszliwie darmowe bezeceństwa logiczne, ideologiczne i moralne. Chcę wierzyć, że nie cierpicie JKR za jej miłość do żakietów w wyrazistych kolorach czerwieni i błękitu.
Powody te byłyby bowiem ciągle bardziej racjonalne od niecierpienia jej za podręcznik, który znajduję fajnym, sympatycznym, spójnym i logicznym, czego – niestety – nie zawsze mogłem się dopatrzyć w kompletach podręczników po 300 (albo i więcej) zł za komplet.
Pisałem o tym TUTAJ, a równie mądrze i rozsądnie pisał Rafał Bakalarczyk na łamach „Dziennika Opinii” w tekście Podręcznik uczy równości.