Reakcja ludzi na podnoszenie kwestii okrucieństw, jakich dopuszczamy się wobec zwierząt, jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych probierzy człowieczeństwa w dobrym znaczeniu tego słowa (o ile takowe posiada). Dlatego myśli wyrażone dziś przez kolegę z portalu Wiktora Batera, w tekście „Folwark zwierzęcy 2016'”, przyjmuję bez zdumienia (większość ludzi myśli dokładnie tak), ale również ze smutkiem, bo przecież wiele razy również w ramach „NaTemat” czytałem nieco bardziej „ludzkie” teksty uznanego dziennikarza.

REKLAMA
Jako osoba zajmująca się od jakiegoś czasu obroną Ziemi („Stworzenia”?) przed człowiekiem, miałem wielokrotnie okazję odczuć te standardowe reakcje ludzkie na kwestie mięsożerności, praw zwierząt (osobiście wolę mówić o naszych wobec nich obowiązkach), ograniczania eksploatacji etc. Po latach całkowicie prywatnych badań i spostrzeżeń w tym zakresie, uważam, iż agresywne, wzgardliwie reakcje większości ludzi na wszelkie próby innego sytuowania homo sapiens wobec innych elementów świata ożywionego, muszą być atawistyczną pozostałością po czasach, kiedy człowiek rzeczywiście musiał „walczyć” z przyrodą. (Choć z drugiej strony wiele pierwotnych kultur obroniło się przed uprzedmiotowieniem Stworzenia).
Tekst Witolda Batera (prócz kilu dość oczywistych praktycznych uwag) wpisuje się w tę mieszaninę agresji i wzgardy. „Wszystkie małe zwierzątka”, „tradycje mięsożernej ludzkości” etc. Poparcie dla bezsensownego okrucieństwa uboju rytualnego. Chciałby się powiedzieć, że dobrze to już znamy. Postawę tę często określa się mianem antropocentryzmu, ale jest to nieadekwatne pojęcie. Dziś, kiedy Ziemia dosłownie umiera pod naszymi nożami (i klatkami obrotowymi), kiedy hekatomba zwierząt rozgrywająca się nieustannie w ramach intensywnej produkcji zwanej „chowem przemysłowym”, zagraża (w połączeniu z innymi formami rabunku planety) bezpośrednio istnieniu ludzkości, musi to już być jedynie anachroniczna nazwa umowna. Człowiek, gdyby rzeczywiście rozumiał, co to znaczy być w centrum, zachowywałby się inaczej.
Tymczasem folwark, którym wydaje mu się, że rządzi, wymyka się spod jego władzy. Jest coraz goręcej i coraz brudniej. W miarę wzrostu temperatury gatunki zaczną umierać jedne po drugich, grzebiąc wraz z sobą całe ekosystemy. Jako najsprytniejsi przetrwamy zapewne najdłużej, wyrzynając się przedtem w okrutnych wojnach, których przedsmak mamy dziś w Syrii. I będzie to bezpośredni skutek ślepej wiary w panowanie nad Stworzeniem, której tekst Witolda Batera jest znakomitym, acz niewyczerpującym przykładem.

PS Przy czym zgadzam się z Baterem, że zakaz trzymania psów na łańcuchu, doprowadzi do jeszcze większej ilości nieszczęść zarówno po stronie psów, jak i (czasami) ludzi.
___________________
W. Bater, Folwark zwierzęcy 2016'.