Zacznę od sprostowania. Nie spaliśmy w przytułku tylko w pokoiku z jednym łóżkiem. Wczoraj w śpiworze ja a dzisiaj mój kolega Przemek. Nocleg za ok 10 £ na głowę i już. Żadna sensacja. Ludzie czasem tak śpią jak mają nocleg na 1-2 noce przed znalezieniem czegoś bardziej na stałe. Wiadomo, że jak na kilka nocy to już by było gorzej.

REKLAMA
Dzisiaj postanowiłem zgłosić się do https://www.gov.uk/contact-jobcentre-plus.
Tak odpowiednik naszego PUP. W tej dzielnicy znajduje się na Red Lion Square 191 .
Mówię o dzielnicy Wandsworth. Urzędnicy byli bardzo uprzejmi i z największą uprzejmością wręczyli mi wykaz adresów internetowych pod którymi należy szukać pracy. Nic więcej. Żadnych konkretnych ofert.
Jeszcze informacja, że warunkiem koniecznym do podjęcia pracy jest posiadanie National Insurance Number. Z informacji od przemiłej pani wiem, że czeka się na niego 5-6 tygodni chociaż poznani krajanie twierdzą, że 3-4. Jest możliwe podjęcie pracy bez niego i to sprawdzę w tym tygodniu. Może już w czwartek.
Trzeba być przygotowanym aby przemierzać naprawdę spore odległości bo Londynu nie można porównać do niczego znanego z kraju. Z miejsca w którym nocowałem do biura pracy jechałem około godzinę.
Sporym utrudnieniem jest zainteresowanie lokalnych mediów naszą wizytą czy doświadczeniem.
Jak to zwać tak to zwać ale ciężko rozmawiać o pracy jak bez przerwy ktoś dzwoni.
Jutro przenoszę się w inne miejsce.
Jedno spostrzeżenie, które już teraz mi przychodzi do głowy.
Da się przeżyć za 100 £ tygodniowo. Przeżyć i nic więcej.
Fajną rozmowę odbyłem w warsztacie samochodowym.
Coś zagadnąłem po angielsku a okazało się, że właścicielem był Polak. Wszyscy pracownicy również.
Facet mieszka tu 9 lat i jemu akurat się udało osiągnąć pewien sukces.
Na pytanie czy chciałby wrócić do kraju odpowiedział pytaniem : do czego?
Nie ma żalu do Polski. Regularnie odwiedza rodzinę a nawet kooperuje z polskimi rzemieślnikami. Jest mu tutaj dobrze i mimo to, że tęskni to w tej chwili liczy się możliwość dochodu. Tutaj zarabia bardzo dobrze a w kraju miałby problem z utrzymaniem rodziny.
Ps.
Dzisiaj jeden z najpopularniejszych naszych dziennikarzy napisał na tt czy ktoś robi jakieś analizy dotyczące kwalifikacji i tego jak się mają do wykonywanego zawodu jeżeli chodzi o emigrantów.
Wg mojej opinii nikt nie robi żadnych analiz. W ogóle nikogo w kraju nie obchodzą problemy Polaków za granicą. To jest głos który słyszę prawie zawsze. Szkoda bo w naszych rodakach tutaj mieszkających drzemie wielki potencjał. Mam nadzieję, że ostatnie wyniki badań skłonią do dyskusji nad wieloma sprawami dotyczącymi emigracji .
Także nad tym dlaczego 70 % młodych ludzi rozważa wyjazd z kraju. Może dyskusję i obietnice a raczej obiecanki należałoby zamienić na realne działanie na rzecz polityki pracy w Polsce.
logo