„The inquisition – what a show..“ Ta piosenka ze słynnego filmu Mela Brooksa jest dziś wyjątkowo na czasie. Bo – jak mawiają Rosjanie - śmieszna i straszna.

REKLAMA
Sędziwy Mel Brooks , w swojej Historii Świata ilustrował tym broadwayowsko zaaranżowanym podkładem dzieje Tomasa de Torquemady – XV wiecznego Generalnego Inwkizytora Kastylii, Walencjii i Aragonii. Gdyby słyszał o Mazowszu – też miałby wiele do zrobienia. Zresztą – także w wyniku czystki jego autorstwa XV wieczne Mazowsze zaczęło sie zmieniać na lepsze, o czym szalchetny Torquemada nie miał zielonego pojęcia. Na szczęście.
Różne zabawy chodziły po głowie czcigodnemu Torquemadzie, które – nie będąc na szczęście Papieżem – publikował w formie Instrukcji a nie encyklik. Generalnie szło tutaj o różnego rodzaju wykwintne narzędzia tortur z Królową w zestawie jego zabawek „ santissima Madonna “ . Nie bedę tutaj szczegółowo opisywał na czym te zabawy polegały albowiem nie chcę sprawiać nikomu niezdrowej przyjemności. Dość powiedzieć, że po spotkaniu z tymi zabawkami oskarżony o heretyzm w najlepszym przypadku mógł trafić na stos.
Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało nasz Kastylyjski Tomas był jednak nowatorskim liberałem w kwestii tortur. No bo proszę ; przyznawano oskarżonemu prawo do obrońcy i zwracano uwagę na konieczność humanitarnego obchodzenia się z więźniami. Przed rozpoczęcirm tortur naturalnie. W tekstach źródłowych nie łatwo jest znależć przykład obrońcy, który uratowałby skazanego, ale najważniejsze, że nadzieja sie tliła chociaż przez chwile. Humanitarne traktowanie więźnia po prostu.
Czego takiego Trybunał Inkwizycyjny oczekiwał od torturowanych heretyków? Deklaracji Wiary. Oczywicie.
Prawie 500 lat pózniej w nadwiślańskim kraju termin „Deklaracja Wiary“ przeżywa nieprawdopodobny renesans. I chociaż – mam nadzieję - bliżej dzisiejszej „Deklaracji Wiary“ do farsy Brooksa niż mrocznych czasów sympatycznego ascety Tomasa Torquemady to mimo wszystko ciarki przechodzą mnie po plecach.
Oczy przecieram ze zdumienia. Mamy XXI wiek. Słucham historii o Kobiecie pozbawionej pomocy w sytuacji śmiertelnej ciąży, oglądam ludzi , którzy zgwałconej przez kuzynów11 latce każą rodzić dziecko, czytam o ordynatorze odmawiającym badań prenatalnych, który po mimo wyroku w dalszym ciągu sprawuje swoją funkcję, patrze na korowód dorosłych, wykształconych mężczyzn, którzy targają w ramionach kamienne tablice niczym Mojżesz zchodzący z góry Synaj. O co tutaj chodzi??
Mam wrażenie, że nie o samą Derklaracje Wiary lekarzy.
Większość z tych co podpisała deklaracje, w ramach swoich specjalizacji nie jest na codzień postawiona przed dylematem wyboru pomiędzy obwiązującym prawem a sumieniem - jakiekolwiek mają. Ci , ktorzy są postawieni w sytuacji trudnego wyboru - powinni natychmiast zmienić specjalizacje. Wiary nie należy nikomu zabraniać. Każdy ma prawo wierzyć w to co dla niego ważne. Nawet w latającego potwora spaghetti. Ale nikt nie ma prawa łamać obowiązującego prawa.
Zgadzam sie też z Kazimierą Szczuką, że byłoby fair, gdyby pacjent wiedział czy udaje się do takiego lekarza , który podpisał deklaracje wiary czy do takiego, który jej nie podpisał. Idąc śladem Pani Kożuchowskiej i Pana Musiała - nie należy wstydzić się Boga. Pełna zgoda! Tabliczki na drzwiach załatwiłyby wątpliwości. Pacjenci mają do tego prawo. Ide o zakład , że na drzwiach prywatnych praktyk znajdziemy ich jak na lekarstwo.
Jeśli wierzyć przekazom, deklarację wiary podpisało miedzy 2 a 3 tysiace lekarzy. Część zresztą wycofała swoją deklaracje. Dlaczego wycofała? Bo podpisy pod deklaracją zbierano hurtem na sympozjach lekarskich, podsuwano do podpisu między tartinką z tatarem a kieliszkiem prosecco – ot tak, przy okazji.
W Polsce co roku na kierunkach medycznych ( w tym lekarskich ) studiuje ponad 120 000 studentow. Czynnych lekarzy mamy w Polsce 130 000 . Tak więc niecałe 2 procent świadomie – nieświadomie podpisało ten dokument. Procentowo , jak na w 99 % wierzący katolicki naród, przynać trzeba – niewiele.
Oczywiście jedna, jedyna osoba, która w najmniejszym stopniu będzie cierpieć przez lekarza łamiącego obowiązujące prawo to o jedną osobę za dużo. Z tym nie ma żartów.
W skali zjawiska jednak nie jest to palący problem. O co więc chodzi?
Przed kamerami wszystkich kanałow telewizyjncyh przewijają się hordy wydzierających się na siebie postaci , osób zajadle walczących o mało dziś zaszczytną ale całkiem intratną posadę działacza partyjnego.
Z sarkastycznym uśmieszkiem w kącikach ust cieszą się, że oto wybuchła kolejna absurdalna afera, dzięki której można troche popisać się przed zwierzchnikami swoich partii, zyskać trochę punktów, prześcignąć kolegów w wyścigu o wyższą pozycję w hierarchii.
W masie wystęujących przed kamerami, należy się czymś wyróżnić. Tak doradzają “specjaliści” od wizerunku.. Wygląd już nie wystarcza. Ci najbardziej agresywni i tak wyglądają już jak członkowie cyrkowej parady osobliwości. Brakuje do kompletu tylko kobiety – węża i człowieka – niedźwiedzia.
Pozostaje więc język. Ordynarny, bezczelny, agresywny, bezkompromisowy, szczujący, oskarżający, chamski. I demonstracyjne ignorowanie, podważanie prawa i państwa , które to prawo stanowi.
Zastanówmy sie . Ile już takich historii, okazji do promocji nam zaserwowano, ile okazij zorganizowano, żeby było co oglądać o czym pisać i o co się kłócić ?
Spróbujmy przeanalizować tylko 2014;
Legalna aborcja, resortowe dzieci, igrzyska Putina, kościól wypędzający geja z geja, ilość gejow w Kamieniach na Szaniec, tajemnice domu Jaruzelskich, tradycyjnie, spiskowy Smoleńsk, płonąca tecza na Placu Zbawiciela , komiksowy Korwin Mikke odbierający prawa kobietom na którego głosuje 190 000 Polek, pogrzeb Generała Jaruzelskiego i wreszcie Deklaracja Wiary!
Proszę mi wskazać którykolwiek z powyższych tematow- który z nich w znaczący sposób wpływa na nasze codzienne życie? Na przyszłość naszych dzieci? Na ich edukacje, perspektywy, bezpieczeństwo? Na naszą spokojną , godną starość?
Żaden.
Przemówienie Obamy – nieważne. Wojna na Ukrainie, pozycja Polski na scenie międzynarodowej, nasze interesy, bezpieczeństwo energetyczne ? Wzrost gospodarczy?
A kogo to obchodzi.
Ważna jest Deklaracja Wiary.
The inquisition ! what a show !
Gdyby ten Mel Brooks był młodszy. To byłby film! Max Bialystok byłby szczęśliwy. Pieniądze same pchałyby się do kieszeni.