CC BY-SA 4.0, Marsz członków współczesnego Obozu Narodowo-Radykalnego z okazji 81 lecia ONR. Na sztandarach widoczna falanga. (Poznań 2015), Rosiek.kub.
CC BY-SA 4.0, Marsz członków współczesnego Obozu Narodowo-Radykalnego z okazji 81 lecia ONR. Na sztandarach widoczna falanga. (Poznań 2015), Rosiek.kub. https://pl.wikipedia.org/wiki/Falanga_%28symbol%29#/media/File:ONR_poznan.jpg

Właśnie wracam ze spotkania z aktywistami i aktywistkami z różnych stron świata, którzy codziennie podejmują walkę o lepsze jutro. Częścią tej batalii jest przeciwdziałanie dyskryminacji w różnych formach, w tym najbardziej skrajnej – prowadzącej do przemocy. W rozmowach niejednokrotnie wstydziłem się za kierunek w jakim zmierzają nastroje społeczne w Polsce. Nie bez winy jest rząd, ale i opozycja dokłada swój kamyczek. Spójrzmy prawdzie w oczy. Polska zmierza w kierunku w którym jest systemowa akceptacja dla ksenofobii. To wizerunek (po części prawdziwy) będzie miał konkretne konsekwencje polityczne, społeczne i ekonomiczne. Nikt nie będzie chciał odwiedzać kraju, w którym jego fizyczne bezpieczeństwo jest zagrożone. Wielu też zrezygnuje z robienia tu interesów.

REKLAMA
Rasizm narzędziem w walce politycznej
Kto odpowiada za ten stan rzeczy? Co się stało w ciągu kilku ostatnich miesięcy? Przed dojściem Prawa i Sprawiedliwości do władzy większość Polaków deklarowała otwarcie na przyjęcie uchodźców. Sondaże jednoznacznie pokazywały, że ogromna część z nas nie godzi się na pozostawienie ludzi na pastwę śmierci i wojennej pożogi. Kilka miesięcy wspólnego szczucia w wykonaniu Kaczyńskiego (tu ubranego w pseudointelektualne pióra z wybieraniem co bardziej pasujących do narracji fragmentów Hoellbeque'a włącznie), Kukiza (zbierającego podpisy pod referendum jakże subtelnie nazwanym Stop uchodźcom), coraz bardziej bezkarnych i rozzuchwalonych narodowców, i mamy to co mamy. W sukurs rasistowskiej narracji przychodziła również opozycja. Leszek Miller co jakiś czas uparcie powtarzał neokonserwatywny bełkot, reprodukując skompromitowaną bushowską opowieść o walce z terroryzmem, która pozwala zawiesić funkcjonowanie praw człowieka. Ryszard Petru, Władysław Kosiniak-Kamysz i Grzegorz Schetyna przymknęli oczy na to, że ich kandydat operuje ksenofobiczną retoryką, aby przypodobać się co bardziej bojowo nastawionym podlaskim wyborcom. Komunikacja w stylu niemieckiej Pegidy zdarzyła się również tym od których oczekujemy nieco więcej – liderom i liderkom ruchów społecznych. Na ostatniej demonstracji KOD-u rządy Prawa i Sprawiedliwości określono mianem PISlamu (wrzucając wszystkich wyznawców proroka do jednego worka, w którym właściwie jest przestrzeń tylko na budowanie patriarchalnych relacji społecznych), a wczorajszy Kongres Kobiet wysmażył happening w którym papierowe torby na twarzach aktywistek udawały hidżaby. Od liberalnych feministek jednak oczekuję czegoś więcej niż prymitywnego i dosłownego walenia młotem po głowie. Wiele ich sióstr, które codziennie podejmują walkę o prawa kobiet na całym świecie nosi nakrycia głowy i zasługują na solidarność, a nie ataki czy kiepskie żarty.
„Wy, organizatorki Kongresu Kobiet, postanowiłyście wykonać, angażując się w publiczną debatę dotyczącą dostępu do aborcji, gest, który w tej odsłonie wykonany został w sposób rażąco naruszający zasady wielokulturowości i otwartości, którym, jak przypuszczamy, w gruncie rzeczy hołdujecie, niemniej tym razem po prostu nie wyszło” - napisały Ewa Majewska i Kamila Kuryło, w liście otwartym i ciężko się z nimi nie zgodzić. (http://wyborcza.pl/1,95891,20075661,alert-dla-rownosci-list-otwarty-do-organizatorek-kongresu.html?pelna=tak)
Nur für die Polen
Wypowiedzi polityków czy wystąpienia aktywistów to jedno, natomiast najbardziej przerażające jest to, że prawo w Polsce zaczyna mieć jednoznacznie rasistowski charakter. Przykładem jest ustawa antyterrorystyczna. Krytykowany m.in. przez Fundację Panoptykon akt prawny ma zawierać systematyczną dyskryminację cudzoziemców. Służby dostaną prawo do śledzenia, inwigilowania obcokrajowców. Nie-Polacy będą mogli być podsłuchiwani bez zgody sądu, zatrzymywani przez policję. „To stwarza ogromne pole do dyskryminacji np. na podstawie koloru skóry! A jednocześnie ryzyko nadużyć również wobec polskich obywateli.” - zwraca uwagę Fundacja Panoptykon. (https://panoptykon.org/petycja-uat). Ile to nasłuchaliśmy się do Polaków w Wielkiej Brytanii o tym jak bardzo czują się dyskryminowani w miejscu pracy czy przez policję (choć nie było to usankcjonowane prawnie). Teraz Polska wprowadza prawa, którego istotą jest systemowy rasizm.
Dochody z turystyki, żegnajcie
Jednocześnie wysyła kolejny sygnał do naszych gości: znajdzie sobie lepsze miejsce na urlop. Wszyscy właściciele pensjonatów, hoteli czy restauracji w turystycznych miejscowościach i prezydenci Warszawy, Krakowa, Gdańska czy Zakopanego, żyjący z turystyki powinni (dla własnego interesu) domagać się od PIS-u wycofania się z tej oburzającej propozycji. Póki co jednak ich głos nie wybrzmiał. Rok w rok przychody Polski z turystyki rosły osiągając w 2014 roku rekordową kwotę 110 mld złotych (http://ttg.com.pl/przychody-z-turystyki-wzrosna-do-110-mld-zl/). 2016 zapowiada się na bycie rokiem spektakularnych spadków, mimo wielkich imprez takich jak Światowe Dni Młodzieży. Swoją drogą gdybym był np. młodym katolikiem z Afryki poważnie rozważyłbym czy warto przyjechać do Polski – kraju, gdzie minister od przeciwdziałania dyskryminacji akceptuje apartheid, bo… wolny rynek.
Minister usprawiedliwia rasizm
Wojciech Kaczmarczyk, pełnomocnik m.in. ds. równego traktowania to kolejny powód, dla którego Polska może uchodzić za kraj o ksenofobicznych nastrojach. Bo umówmy się. Wszędzie na świecie możemy spotkać się z dyskryminacją ze względu na kolor skóry czy przynależność do grupy etnicznej. Rasiści są w każdym miejscu globu. Natomiast w Unii Europejskiej raczej nie powierza się funkcji człowieka od przeciwdziałania ksenofobii, osobie, która akceptuje tego typu postawy. Po pierwsze dlatego, że to sprzeczne z konwencjami, których sygnatariuszem jest Polska, po drugie – bo to nas zwyczajnie ośmiesza.
Prawicowa polityka historyczna
Prawicowa polityka historyczna to kolejny przykład. Czcimy osoby, które mają na rękach krew Białorusinów czy Żydów. Prezydent Andrzej Duda organizuje uroczysty pogrzeb Łupaszki, stawiając go za wzór dla młodych ludzi. Wcześniej obejmuje oficjalnym patronatem Dzień Żołnierzy Wyklętych, a ministerstwo sprawiedliwości buduje im Muzeum. I w tej opowieści nie ma żadnych niuansów. Do jednego worka wrzuca się bohaterów takich jak Pilecki ze zbrodniarzami w rodzaju Łupaszki czy Burego. Czy naprawdę chcemy robić bohaterów z tych, którzy palą prawosławne wioski, bo ich mieszkańcy nie wykazali wystarczającej gorliwości z walką z nową (niewątpliwie narzuconą) władzą. W październiku razem z Akcją Demokracją apelowaliśmy do Prezydenta Dudy, aby odpuścił uczestnictwo w Marszu Niepodległości. W końcu udało się od niego wydusić „NIE”. Głowa państwa wykręciła się innymi obowiązkami. Uważaliśmy to za małe zwycięstwo naszego ruchu. Kilka dni później dowiedzieliśmy, że Prezydent wystosował list do uczestników marszu, organizowanego pod hasłem Polska dla Polaków (co brzmi jak Deutschland uber Alles czy Nur fur Deutsche – drodzy narodowcy – naziści też nie zaczynali od budowania obozów zagłady). Duda chwalił patriotyzm uczestników. A na samym Marszu jak zwykle pojawiły się hasła wzywające do fizycznego rozprawienia się z tymi, którzy odróżniają się od białego, heteroseksualnego Polaka. Prezydentowi to nie przeszkadzało w złożeniu laurki.
Przywolenie na przemoc
I last but not least, przemoc, zwykła, brutalna, bezsensowna. Podyktowana czystą niechęcią do innych. Doświadczają jej nasi gości z Pakistanu czy Syrii, ale też np. z Argentyny czy Portugalii. Rasiści związani z Polską Ligą Obrony zaczepiają obcokrajowców w klubach i pubach, legitymują ich, sprawdzają im dowody. Ośrodki dla uchodźców ulegały podpaleniom przez młodzież podpuszczoną przez nacjonalistów, do fizycznego rozprawienia się z ze squotami (które są często miejscem, gdzie uchodźcy uzyskują przyjazny kąt i pomoc) nawoływał ideolog Narodowego Odrodzenia Polski, Adam Gmurczyk. Przyzwolenie na rasistowską przemoc w wykonaniu ONR, wydał wysoki urzędnik, podlegający bezpośrednio Mariuszowi Błaszczakowi, wojewoda łódzki. Nie przeszkadzają mu patrole na ulicach Łodzi, wyłapujące uchodźców, jego zdaniem to po prostu troska o wspólne bezpieczeństwo w wykonaniu patriotycznie nastawionej młodzieży.
Sorry Polsko
Można zaklinać rzeczywistość, bagatelizować fakty, jednak obraz jest jednoznaczny. Polska przesiąka rasizmem. Zarówno tym codziennym ulicznym, jak i państwowym, systemowym. Lata zaniedbywania edukacji antydyskryminacyjnej i promocji tolerancji zrobiły swoje (dziękuję Platformo, dziękuję SLD). Dziś gdy politycy gotowi grać na ksenofobicznych nastrojach doszli do władzy, ich opowieść trafiła na podatny grunt. Sorry, Polsko, albo się obudzisz, albo za chwilę będziesz omijana szerokim łukiem.