Prezydent.pl

Na przełomie 2002 i 2003 roku 28-letni Andrzej Duda działał w krakowskiej Unii Wolności a 15-letni Bogumił Kolmasiak za zgodą rodziców udokumentowaną podpisem zapisał się do młodzieżówki tej partii. Był to szczególny moment. Unia angażowała się głównie w przekonywanie Polek i Polaków do wstąpienia do Unii Europejskiej, podobnie jak jej młodzieżówka - Młode Centrum. Euroentuzjastyczna, uśmiechnięta i składająca się z postaci, które tworzyły historię partia była cały czas atrakcyjna tak dla nastolatka, jak i świeżo upieczonego absolwenta studiów.

REKLAMA
Unia Wolności mówiła wtedy głównie, że warto wejść do Unii. Argumenty? Otwarcie rynku pracy, loty samolotami za kilka złotych, możliwość podróżowania na dowód. Europa była sexy, również dlatego, że oferowała wyższą jakość życia, lepsze zarobki, wydawała się przyjazna dla mniejszości. Kryzysy były w Polsce, za zachodnią granicą miało być El Dorado. Dlatego z dumą i poczuciem uczestnictwa w czymś dużym rozdawałem kolegom pocztówki z parą w śpiworze i podpisem "Lepiej być w środku", księdzem katolickim (podpisane "Polak, katolik, Europejczyk") czy nauczycielką podpisane "Polonistka, ateistka, Euroentuzjastka". Andrzej Duda musiał mieć podobne doświadczenia, bo krakowski ośrodek działał dość prężnie.
Małopolska Unia Wolności miała jeszcze silny, antynacjonalistyczny wymiar. To właśnie tam, po ekscesach skrajnej prawicy, jeden z działaczy złożył wniosek o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej. Gdy Duda był w Unii jedną z twarzy ugrupowania był Marek Edelman - przywódca Powstania w getcie warszawskim, gardzący wszelkim nacjonalizmem.
Dziś Duda, partyjny kolega Edelmana nie protestuje gdy na pogrzebie "Inki" powiewają ciemnozielone flagi ONR-u. Sugeruje też, że Polska po 1989 nie była wolnym krajem.
Po latach sam nabrałem krytycznego stosunku do transformacji w Polsce i modelu gospodarczego. Ugrupowanie do którego młodzieżówki na fali entuzjazmu zapisałem się jako 15-latek oceniam dużo bardziej krytycznie niż wtedy. Działałem na niezależnej lewicy i równocześnie w organizacjach pozarządowych. Prezydent Andrzej Duda niestety wybrał inną drogę - przymykania oczu na przemoc i milczenia, gdy skrajna prawica urządza swój festiwal nienawiści. Wielka szkoda.