
To prawdziwe wyzwanie. Diagnoza - "miejsce Polska, system samowolka". Na monitorze ciągła, zielona linia. Ocieplanie wizerunku prezesa Kaczyńskiego oraz czołowych polityków PiS, przerabialiśmy już wiele razy. Tylko ocieplanie w przypadku tej partii, to nie kosmetyczne zmiany, lecz zwrot o 180 stopni, czyli wykreowanie nowego wizerunku. To kolejna operacja plastyczna twarzy, na których widać było najczęściej mściwość i złość. Bardzo nam przykro. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy - słowa nawet początkowo budujące, ale nierokujące.
REKLAMA
Po, delikatnie rzecz ujmując, szeregu niefortunnych wypowiedzi prezesa w mediach, na wiecach podczas marszów, absolutnie błyskawicznemu przejmowaniu władzy, arogancji, zagarnięciu Trybunału Konstytucyjnego. I można byłoby jeszcze wymieniać do rana albo dłużej, Kaczyński nagle objawi się znów społeczeństwu, jako uśmiechnięty, nawet dowcipkujący polityk. Taki przyjazny chłopak z sąsiedztwa. Nieprzychylnym mu mediom wybaczy. A swoje zachowanie? No cóż. To wszystko działo się tak szybko po wyborach, że zatracił się w niewłaściwej retoryce, błędnej ocenie sytuacji. Ostatecznie przecież prezes jest szeregowym posłem. Nie pełni żadnego eksponowanego stanowiska... A nagonka była własnie na niego głównie - biednego misia.
Taka skomplikowana operacja już się jednak nie powiedzie. Za dużo przerabialiśmy tych, na zmianę, ciepło - zimnych frontów atmosferycznych. Widzieliśmy już prezesa jako kochającego stryja, otoczonego przez "Aniołki Kaczyńskiego". A tuż przed ostatnimi wyborami pokojowo nastawionego, nie znającego słowa "odwet", otwartego na dialog z opozycją i "dobrą zmianę" polityka. Przepraszam, zmieniłem się, żartowałem - ten numer nie przejdzie.
Wyjątkowo trudnym przypadkiem dla spin doktorów musi być Antoni Macierewicz. Od lata specjaliści natychmiast wydają opinię o zamknięciu go i odosobnieniu na czas kampanii wyborczych.
"Opowieść wigilijna PiS" też nie nawraca. Gdy sen spowije już całe miasto. Jest takie miejsce, gdzie wciąż jest jasno. Chodźmy, zobaczmy to zamieszanie. Ubranie choinki to nie lada wyzwanie... Tymi słowami lektora rozpoczyna się świąteczny spot rządu premier Beaty Szydło.
Po "Chodźmy , zobaczmy to zamieszanie." na pierwszy plan wysuwa się Antoni Macierewicz - szef MON, z uśmiechem błąkającym się po obliczu nie skalanym myśleniem... o tropieniu szpiegów. Autor scenariusza wskazał ewidentnie winnego zamieszania. Przypadek? Nie... wiem. Na nagraniu widzimy wesołego Zbigniewa Ziobrę. Minister Błaszczak dostaje w prezencie sweterek z reniferami. A nad wszystkim czuwa z kajetem w dłoniach gospodyni - premier Szydło, mówiąc na koniec, że chce kraju nieskłóconego i niepodzielonego. Choinka ma symbolizować oczywiście Polskę, której podniesienie z ruiny będzie "nie lada wyzwaniem".
W tym sielankowym spocie zabrakło jeszcze tylko prezesa, który powiedziałby - ubierajcie moi mili, ubierajcie to drzewko. A ja jestem już na emeryturze, to sobie pomajsterkuję trochę. He, he.
Prezydent Duda, już nie w spocie, ale na antenie telewizji BBC tłumaczył z uśmiechem przyklejonym do twarzy, że te protesty, te kilkaset tysięcy ludzi na ulicach miast w całej Polsce, to osoby, które straciły władzę i nie potrafią pogodzić się z tym. Oj, silny i liczny mieliśmy aparat władzy. Pisowska obsada ma wyjątkowo złą prasę. Zachodnie tytuły piszą o zamachu na wolność i demokrację. Unia Europejska grozi sankcjami karnymi.
Ratunkiem dla PiS są już tylko przekazy podprogowe w TV Republika, działające na podświadomość, bo taki prezent, chociaż byłby najpiękniej opakowany, zostanie już jedynie tylko takim prezentem.
Sytuacja PiS jest zła, ale i beznadziejna. Jeśli jakiemuś spin doktorowi uda się zmienić obraz obecnej władzy, chociażby z horroru w mocny thriller, to będzie to drugi cud nad brzegiem Wisły. W co osobiście wątpię, uprzedzając wydarzenia i ubiegając fakty. Brak pulsu.
