
Ola walczy z białaczką od 14 miesięcy. O chorobie dowiedziała się kiedy była w 9. miesiącu ciąży. Jedyną szansą na życie jest przeszczepienie szpiku od dawcy niespokrewnionego. Ten wciąż jest poszukiwany. Rodzina dokłada jednak wszelkich starań, aby uratować życie córki, matki, ukochanej...
REKLAMA
Na początku 2012 roku Ola dowiedziała się o tym, że spodziewa się dziecka. Przez całą ciążę bardzo o siebie dbała. Chodziła na kontrole, zdrowo się odżywiała, ćwiczyła jogę. W siódmym miesiącu Ola zaczęła się czuć nieco gorzej. Badania nie wykazały jednak nic nad wyraz niepokojącego, a ewentualne nieprawidłowości według lekarzy mogły być spowodowane ciążą.
W dziewiątym miesiącu Ola razem z narzeczonym wyjechała w góry, żeby odpocząć. Nie był to jednak długi wyjazd, ponieważ Ola zaczęła męczyć się tak bardzo, że podczas spaceru z trudem pokonywała kilkanaście metrów. Zaniepokojona osłabieniem wróciła do Krakowa i udała się do lekarza, a stamtąd od razu trafiła na oddział, gdzie poinformowano ją, że trzeba zrobić cesarskie cięcie. Powód - ostra białaczka limfoblastyczna. Po cesarce Ola trafiła na oddział intensywnej opieki medycznej, a jej nowonarodzony synek Tymek na oddział dla noworodków. Jej stan był bardzo ciężki. Przestały pracować nerki, wątroba... Po kilku dniach lekarzom udało się wybudzić Olę ze śpiączki, po czym od razu została przewieziona na oddział hematologii.
- Na nowo musiałam się nauczyć tak prostych rzeczy jak zmienianie pieluch i wiele innych rzeczy związanych z wychowywaniem tak małego dziecka, a czasy i podejście bardzo się zmieniły na przestrzeni lat - mówi pani Krystyna, mama Oli, która z powodu pobytu córki w szpitalu musiała sama zaopiekować się niemowlakiem.
Po kilku miesiącach stan Oli poprawił się na tyle, że obecnie nie musi stale przebywać w szpitalu, a jedynie bardzo regularnie jeździć na badania i przyjmować leki. Dzięki temu może spędzać ze swoim synkiem Tymkiem o wiele więcej czasu niż tuż po jego urodzeniu. To właśnie on daje Oli wielką siłę. Jak napisała sama Ola "chciałabym, żeby mój synek dorastał przy mnie, dlatego mam ogromną wolę walki". Wiele siły dodaje jej także rodzina, która nie przestaje o nią walczyć.
- Przeszliśmy bardzo wiele przez ten ponad rok, bo Ola czeka na dawcę już 14 miesięcy odkąd zachorowała. Choroba zdominowała wszystko, ale nauczyła nas także nie przejmowania się błahostkami. Kiedyś człowiek potrafił zmartwiać się z byle powodu, nie możemy planować sobie niczego na dłuższy okres, ale to nie jest istotne. Najważniejsze jest to, żeby znalazł się dawca dla naszej Oli. Nie poddajemy się, działamy - mówi pani Teresa.
Aby marzenie Oli, jej mamy i pozostałych bliskich mogło się spełnić, Ola jest zdana na pomoc osób, których w ogóle nie zna, bo choć ma dwóch braci żaden z nich nie może być dawcą. Tylko "bezimienny", może dać szansę Oli na powrót do zdrowia. Tym "bezimiennym" może zostać każdy kto zarejestruje się jako potencjalny dawca szpiku. Można to zrobić m.in. podczas zorganizowanych przez rodzinę Oli Dni Dawcy Szpiku dla niej i innych chorych, które odbędą się już 24 listopada w Tomaszowie Lubelskim i Zamościu (więcej szczegółów tutaj). Zarejestrować się możesz także na naszej stronie www.dkms.pl.
Tomek Kamil Lipiński/DKMS
