O autorze
Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w Domu Maklerskim BOŚ, wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu TREND. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz. Swoje dwie największe pasje - finanse i podróże - łączy na blogu D-TOUR

Weekend w Londynie za 500 zł

Londyn.
Londyn. Archiwum własne.
Weekendowy wypad do Londynu za niecałe 100 funtów? Brzmi jak prowokacja, ale to możliwe. Oczywiście, taką podróż trzeba sobie dobrze zaplanować – w tym wpisie podpowiem, jak możecie zaoszczędzić pieniądze, nie oszczędzając na interesujących wrażeniach.



500 zł to przy obecnym kursie GBP/PLN niecałe 100 funtów. Biorąc pod uwagę londyńskie ceny, jest to naprawdę bardzo skromny budżet. Ten wpis nie jest więc dla osób, które chcą zwiedzić Londyn na bogato. Jednak z drugiej strony, nie mam zamiaru zachęcać was do spania na dworcach i żywienia się kabanosami przywiezionymi z Polski.


Do stworzenia tego wpisu zainspirowało mnie kilku moich Czytelników, którzy spytali, czy można zwiedzić Londyn z niewielkim budżetem. Przemyślałam to i stwierdzam, że owszem, można. Chociaż jest to ogólnie drogie miasto, to uważam, że już 500 zł wystarczy, aby ciekawie spędzić weekend w Londynie – aby zobaczyć kilka charakterystycznych dla tego miasta miejsc i, tym samym, zapewnić sobie świetne wspomnienia. Bazując na moich dotychczasowych podróżach wybrałam te londyńskie przyjemności, które pozwolą wam poczuć klimat miasta, ale jednocześnie nie zrujnują Was finansowo.


Przejdźmy do konkretów. Jak zaplanować podróż, aby była ona jak najtańsza?

1. Lot.

Oczywiście najtańsze loty na linii Polska-Wielka Brytania oferuje irlandzki przewoźnik Ryanair. Nietrudno jest upolować bilet za 79 zł w jedną stronę (a nawet 59 zł w jedną stronę!), o ile nie kupuje się go w ostatniej chwili. Jest dostępnych także wiele biletów w cenie 99 zł lub 119 zł, a więc bez większego wysiłku można zmieścić się w 200 zł w obie strony.


Aby zminimalizować koszty noclegu, najlepiej polecieć do Londynu w sobotę wczesnym ranem i wrócić w niedzielę wieczorem. O taką opcję jest najłatwiej mieszkańcom Warszawy (skąd Ryanair lata do Londynu 3 razy dziennie) i Krakowa (2 razy dziennie – właśnie rano i późnym wieczorem). Oczywiście jeśli macie ten komfort, że nie jesteście związani pracą i możecie pojechać w dowolne dni tygodnia – to tym łatwiej będzie znaleźć naprawdę tanie bilety.

Podsumowując, realistycznie (no, może z delikatną nutką optymizmu) można przyjąć cenę biletu lotniczego wynoszącą 79 zł w jedną stronę (na trasie Warszawa-Londyn), a więc zaokrąglijmy ją do 160 zł w obie strony.

2. Dojazd z lotniska do centrum Londynu.

Jest wiele opcji transportu z lotniska Stansted do centrum Londynu. Pociągi i większość autobusów dowiozą nas najczęściej do Liverpool Street, jednak możliwe jest także znalezienie transportu do innych punktów w mieście.

Najwygodniejszą, najszybszą i (niestety) najdroższą opcją jest pociąg – podróż Stansted Express w jedną stronę kosztuje 17-19 GBP. Tymczasem za tę samą kwotę (lub nawet mniejszą) możemy kupić bilet autobusowy w obie strony. Ja dotychczas korzystałam z przewoźników easyBus (17 GBP w obie strony) oraz Terravision (14 GBP w obie strony). Z czystym sumieniem mogę polecić tego ostatniego. Nie dość, że ma tanie bilety, to jeszcze nie robi problemu, jeśli chcemy pojechać autobusem o innej godzinie niż ta wykupiona na bilecie. Wiem to z doświadczenia – ostatnim razem mój samolot znacząco się spóźnił, więc nie zdążyłam na mój zaplanowany autobus, ale bez problemu mogłam pojechać kolejnym autobusem na tym samym bilecie.

Podsumowując, dojazd w obie strony na linii lotnisko Stansted – centrum Londynu kosztuje 14 GBP, czyli w przybliżeniu 80 zł.

3. Nocleg.

Tu na ogół pojawia się dylemat: czy wynająć pokój w droższym hotelu w centrum miasta czy tańszym na obrzeżach? Dla mnie odpowiedź jest prosta: wybierzcie centrum miasta. Nie tylko oszczędzicie czas, lecz także – paradoksalnie – możecie oszczędzić pieniądze. Transport miejski w Londynie jest bowiem bardzo drogi, więc im go mniej, tym lepiej. Oczywiście raz czy dwa możecie odżałować te kilka funtów i przejechać się londyńskim metrem, choćby po to, by usłyszeć słynne “Mind the gap” ;) Ale się nie rozpędzajcie – pamiętajcie, przy naszym budżecie każde kilka funtów się liczy ;)

Jeśli macie znajomego, który mieszka w miarę blisko od centrum Londynu i zgodzi się was przenocować – to macie szczęście, bo to jest spora oszczędność. Szansą na darmowy nocleg jest także couchsurfing – aczkolwiek w centrum Londynu będzie o to trudno, a poza tym nie każdemu opcja goszczenia w cudzym mieszkaniu odpowiada. Załóżmy więc, że obie powyższe opcje nie wchodzą w grę – że nie mamy nikogo znajomego w Londynie lub nasi znajomi mieszkają w 6. strefie (i wtedy sam dojazd do centrum będzie sporo kosztował).

Okazuje się, że przy odrobinie surfowania po booking.com da się znaleźć nocleg w centrum Londynu nawet za niecałe 20 funtów. Pamiętajcie jednak o tym, żeby o nocleg zadbać zawczasu – ja takie ceny znalazłam biorąc pod uwagę miesięczne wyprzedzenie.

Oczywiście, przy takiej cenie o luksusach nie ma mowy – ale też nie jesteśmy wtedy skazani na hostel. Na potrzeby tego wpisu brałam pod uwagę miejsce w dwuosobowym pokoju w hotelu spełniającym raczej tylko podstawowe potrzeby. Ot, zapewniającym relatywną intymność i miejsce do spania. I nic więcej.

Podsumowując, przyjmę do naszych obliczeń przybliżoną cenę noclegu wynoszącą 110 zł.

4. Jedzenie.

To oczywiste, że z tak skromnym budżetem nie zaszalejecie w restauracjach i pubach, a wręcz będziecie musieli bardzo kontrolować wydatki. Jeśli więc waszym priorytetem jest wydać jak najmniej pieniędzy, to wzięcie z Polski wspomnianych kabanosów wcale nie będzie takim złym pomysłem ;) Ale da się też inaczej.

Naturalnie, w kwestii wyżywienia najlepiej doradziłaby wam osoba, która mieszka w Londynie na stałe. Ja na podstawie moich doświadczeń mogę jednak stwierdzić, że nie musicie rezygnować ze spróbowania typowej brytyjskiej kuchni. Już za kilka funtów możecie zjeść typowe brytyjskie śniadanie, a na obiad fish & chips. Przekąski i lunche tanio kupicie w sieciówkach, takich jak Itsu czy Pret-A-Manger. Więcej na temat proponowanego przeze mnie jedzenia przeczytacie TUTAJ.

Podsumowując, wydając równowartość ok. 150 zł, możecie spróbować typowej angielskiej kuchni. Wymaga to trochę wysiłku i poszukania dobrych cen, ale nie jest to niemożliwe.

5. Zwiedzanie.

Najwyższy czas przejść do sedna, czyli do tego, co można przez weekend zwiedzić, biorąc pod uwagę nasze ograniczenie budżetowe. Powyższe wyliczenia są nieubłagane – 160 zł za przelot, 80 zł za dojazd do centrum Londynu, 110 zł za nocleg i 150 zł za jedzenie dają łącznie 500 zł, czyli całkowity zaplanowany budżet.

Nasze plany zwiedzania sprowadzają się więc do pytania: co ciekawego można zobaczyć w Londynie za darmo?

Okazuje się, że w Londynie jest sporo ciekawych miejsc, w których portfel nie będzie wam potrzebny. O tym, jak spędzić dwa dni w tym mieście, nie wydając na bilety wstępu ani jednego funta, piszę TUTAJ.

Podsumowując - nawet bez dużego budżetu można ciekawie spędzić czas w Londynie!