O autorze
Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w Domu Maklerskim BOŚ, wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu TREND. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz. Swoje dwie największe pasje - finanse i podróże - łączy na blogu D-TOUR

Być jak nowojorczyk

Nowojorski Union Square.
Nowojorski Union Square. Archiwum własne.
Jeśli chcesz przyjemnie spędzić swój turystyczny wypad do Nowego Jorku, to… nie wyglądaj na turystę. Jak więc zachowywać się jak rasowy nowojorczyk? Ja zastosowałam się do kilku prostych zasad, o których usłyszałam od znajomych Amerykanów lub po prostu przeczytałam w internecie. Poskutkowało – bo już pierwszego dnia mojego pobytu w NY zostałam kilkakrotnie zapytana o drogę.



Nowy Jork to miasto odwiedzane przez turystów przez cały rok. Jednak jeśli będziesz kiedyś w tym mieście, to postaraj się nie wyglądać jak jeden z nich. Dzięki temu unikniesz wielu irytujących sytuacji – nie będziesz namawiany na każdym kroku na przejażdżkę dwupiętrowym autobusem tudzież rejs dookoła Statui Wolności, nie będziesz naciągany na wydatki przez sprzedawców pamiątek. Wyglądanie na nowojorczyka to po prostu sposób na trochę więcej spokoju w tym hałaśliwym mieście – i na poruszanie się własnymi ścieżkami bez zaczepek ze strony natrętnych nagabywaczy.


Przejdźmy więc do sedna: jak się zachowywać, by wpisać się w klimat Nowego Jorku? Jak po prostu wyglądać na nowojorczyka?

Po pierwsze: nie zamulaj na chodniku.

Nowojorczycy sprawiają wrażenie, jakby zawsze się gdzieś śpieszyli. Na ogół chodzą oni szybko i pewnie, a na chodniku stosują podobne zasady jak na drodze. W Nowym Jorku poruszaj się więc prawą stroną chodnika, idąc relatywnie szybko. Jeśli potrzebujesz się zatrzymać, to zejdź na krawędź chodnika i tam sprawdź kierunki na mapie lub stamtąd zrób zdjęcie. Jeśli zatrzymasz się na środku chodnika, to jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś na ciebie wpadnie – i nie będzie to wcale wynikało ze złośliwości.


Od tej reguły jest jednak wyjątek: wszelkie turystyczne miejsca, gdzie pełno jest osób spoza miasta, rozglądających się na boki i robiących sobie zdjęcia. Co za tym idzie – tempo poruszania się po chodniku w tych miejscach jest dużo wolniejsze. Czasem jest ono wręcz irytująco wolne, dlatego szybko zaczęłam omijać okolice Times Square, mimo że polubiłam atmosferę tego miejsca.


Po drugie: czerwone światło to tylko sugestia.

Jeśli na przejściu dla pieszych świeci się czerwone światło, ale nie jedzie samochód, to śmiało przechodź przez ulicę. Nowojorczycy robią to nagminnie, nawet jeśli na danym skrzyżowaniu stoi policjant. Czasem wydaje się to ryzykowne i chaotyczne, ale na ogół takie nie jest – na Manhattanie zdecydowana większość ulic jest jednokierunkowa, co bardzo ułatwia orientowanie się w tamtejszym ruchu ulicznym.

Nawet jeśli ruch samochodowy uniemożliwia przejście przez ulicę, to spora część nowojorczyków i tak wychodzi krok czy dwa na jezdnię i niecierpliwie wyczekuje na odpowiedni moment do wbicia się pomiędzy samochody. W końcu – pamiętaj punkt pierwszy – w Nowym Jorku zawsze się spieszysz. Jeśli ktoś tej zasady nie stosuje i cierpliwie czeka na czerwonym świetle nawet jeśli nie jedzie samochód, to od razu widać, że jest to turysta. Najczęściej niemiecki turysta.



Po trzecie: czas na sen jest czasem straconym.

Work hard, play hard – taką zasadę zdają się wyznawać nowojorczycy. W ciągu dnia pracują dużo, by wieczorem imprezować do późna. Kiedy znajdują czas na sen? To pytanie, które sobie zadawałam, patrząc na wypełnione ludźmi knajpki w środku nocy w dni powszednie.

Ale bazując na moich doświadczeniach, wcale się nowojorczykom nie dziwię. Mnie samej trudno było usiedzieć w mieszkaniu, wiedząc, jak wiele ciekawych opcji na spędzenie czasu ma do zaoferowania Manhattan. W rezultacie też się tam nie wysypiałam.

Po czwarte: zorientuj się w tutejszym transporcie.

Nowojorskie metro jest relatywnie intuicyjne, ale i tak można się tam pogubić. Wynika to z faktu, że na określonej linii jeżdżą zarówno pociągi lokalne, jak i ekspresowe – i jeśli niechcący wsiądziesz w ekspres, to może się okazać, że wysiądziesz o cztery stacje za późno. Co więcej, czasem pociągi lokalne zamieniają się w ekspresy i vice versa – zmiany rozkładu mają miejsce zwłaszcza nocą i w weekendy. Warto więc to sobie zawczasu poukładać w głowie – a przy okazji wziąć pod uwagę to, że przejechanie z punktu A do B może zająć nam więcej czasu niż wstępnie przypuszczaliśmy. Podczas mojego pobytu w NYC, niewielka mapa metra była moim najlepszym przyjacielem.

Dalszą część tekstu znajdziecie na moim blogu. Zachęcam do jej przeczytania - na pewno te rady ułatwią Wam pierwsze dni w NYC. A potem już sami poczujecie klimat Wielkiego Jabłka :)