Ostatnio modna staje się teza, że kryzys gospodarczy relatywnie dobrze zniosły kraje, których gospodarka nie została zdominowana całkowicie przez usługi. Wiadomo, kiedy mamy mniej pieniędzy rezygnujemy z wizyty u fryzjera, wyjazdu na wakacje czy obiadu w restauracji.
REKLAMA
Podstawowe produkty codziennego użytku raczej i tak kupimy. Dlatego częściej mówi się o potrzebie reindustrializacji Europy – ponownego uprzemysłowienia jej niektórych regionów. Do tego zmierzają m.in. założenia planu Junckera, którego celem jest zapewnienie Unii Europejskiej trwałego wzrostu gospodarczego. Spoglądając na wybiórcze dane można takie założenie próbować potwierdzić. Np. w Grecji (chyba symbol kryzysu) udział przemysłu w PKB wynosi jedynie ok. 10%, w pogrążonej w kłopotach Hiszpanii nieco powyżej 13%. W krajach, które szybciej poradziły sobie z kryzysem ten wskaźnik jest wyższy. W Niemczech i na Słowacji wynosi ponad 22%, a w Polsce prawie 18%.
Zgoda, że całkowite pozbawienie się przemysłu wielu krajom nie wyszło na dobre. Reindustrializacja w niektórych miejscach z pewnością jest potrzebna. Uważajmy jednak, aby nie popaść teraz w drugą skrajność. Tak samo jak niektórzy zawierzyli zbytnio usługom, nie powinni teraz popadać w szał uprzemysławiania. Dużo ważniejsze wydaje się, aby poszczególne sektory gospodarki były ze sobą kompatybilne. Aby zapewnić stabilną działalność firm i przedsiębiorstw, odpowiednio rozwinięte powinny być i rolnictwo i przemysł i usługi. Wszystkie sektory są od siebie nawzajem uzależnione. Aby stacja benzynowa (usługi) mogła działać, ktoś musi dla niej najpierw wyprodukować benzynę (przemysł), a potem to paliwo jeszcze na tę stację dowieźć (usługa, ale wcześniej trzeba jeszcze wyprodukować odpowiedni środek transportu – przemysł).
Podobnie sklep spożywczy (usługi) musi mieć zapewniony stały dostęp świeżej żywności (rolnictwo i przemysł), o czym wielu Polaków przekonało się zresztą boleśnie już w latach osiemdziesiątych stojąc w kolejkach. Ale co z tego, że będziemy mieli te wszystkie rafinerie, fabryki samochodów, pastwiska itd., jeżeli zabraknie stacji benzynowych, sklepów i restauracji na odpowiednim poziomie? Towar zacznie zalegać w magazynach, o czym Polacy przekonali się już z początkiem transformacji na przełomie lat 80-tych i 90-tych, kiedy spora część zakładów przemysłowych produkowała masę niezbywalnych towarów i w efekcie zbankrutowała.
Reindustrializacja może tak, ale przede wszystkim zrównoważona gospodarka. O opiniach na ten temat czytaj też w relacji z Debaty Europejskiej "Europa przeprasza się z przemysłem" Fundacji Schumana i Gazety Wyborczej z udziałem: Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen; Jakub Jaworowski, sekretarz stanu w KPRM; Marita McPhillips, partner w BSR Expertise; Jacek Socha, wiceprezes i partner w firmie doradczej PwC.
Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17871647,Europa_przeprasza_sie_z_przemyslem__DEBATA_.html#ixzz3ZSMQcQdD
