Golf&Roll/Marek Darnikowski

Tomasz Iwan, były piłkarz, a obecnie dyrektor reprezentacji Polski w piłce nożnej, to jeden z tych sportowców, którzy po zakończeniu regularnej kariery swoje sportowe pasje realizują na polu golfowym. Oprócz Iwana w golfa i to na dobrym poziomie grają m.in. Jerzy Dudek, Zbigniew Boniek, Mariusz Czerkawski czy Mateusz Kusznierewicz. Z Iwanem, który został ambasadorem najważniejszego turnieju golfowego w tym sezonie – Deutsche Bank Polish Masters – rozmawiamy o sporcie, który „odnalazł go we właściwym momencie życia”.

REKLAMA
Zacznijmy od piłki, ale nie tej małej, ale od dużej. Ta duża to występy w reprezentacji Polski, gra w lidze holenderskiej. Jak to się stało, że tak właśnie potoczyła się kariera chłopaka z Ustki? To była długa droga?
Tomasz Iwan: Na pewno. Myślę, że jak w każdej dziedzinie w życiu było w tym i trochę szczęścia, na pewno dużo pracy, wysiłku i uporu w dążeniu do wytyczonych celów. Oczywiście, grając jeszcze w Ustce, nie zakładałem, że będę reprezentował kiedyś Polskę, ale po drodze wytyczałem sobie kolejne cele, do których z uporem dążyłem. Występując w trzeciej lidze w Gryfie Słupsk, marzyłem, żeby grać w polskiej pierwszej lidze, a jak to się udało, pojawiły się kolejne cele. Podstawą jest determinacja i ciężka praca – być może kibicom lub osobom z zewnątrz może się wydawać, że jest to wszystko łatwe i przyjemne, natomiast bycie sportowcem zawodowym to naprawdę katorżnicza praca. Skutki tej pracy od jakiegoś czasu doświadczam – kontuzje, operacje kolan czy granie w golfa z meleksa, bo przejście 18 dołków jest już dla mnie sporym wysiłkiem.
Czy piłka nożna była Twoim przeznaczeniem? Miałeś na życie inne scenariusze?
T.I.: Innych scenariuszy nie było. Mój ojciec grał kiedyś w piłkę, był trenerem piłkarskim, a także moim pierwszym trenerem, więc już jako kilkuletni chłopiec towarzyszyłem mu podczas zajęć. W piłkę grał także mój starszy brat i chyba po części ojciec nie pozostawił mi wyboru. Myślę, że na tamtym etapie nikt nie przypuszczał, że moja kariera aż tak się rozwinie, ale widzę w tym głównie dużą zasługę mojego ojca, że mnie do tej piłki namówił. Cieszę się, że później mógł mnie zobaczyć grającego z Orzełkiem na piersi, bo wiem, jaką czuł wtedy satysfakcję. Mój syn także gra w piłkę i mam nadzieję, że ja również kiedyś takiego momentu doczekam. Wyboru zatem nie miałem, piłka była moim przeznaczeniem.
O ile piłka była przeznaczeniem, a czy w takim razie był nim także golf?
T. I.: Przeznaczeniem absolutnie nie był. Stał się w pewnym momencie życia moją pasją sportową już po czynnym uprawianiu piłki nożnej. Było w tym dużo czystego przypadku, ale przyznaję, zadziałała także i magia golfa. Ci, którzy grają, wiedzą doskonale, że golf potrafi wciągnąć jak żadna inna dyscyplina. Nie od początku jednak tak było. Do golfa przymierzałem się już kiedyś, jeszcze w Holandii, kiedy razem z drużyną miałem okazję być na polu golfowym, uczestniczyć w treningach. Nie wiem, chyba wtedy nie był to jeszcze mój moment, pewnie zbyt bardzo byłem zajęty jeszcze piłką. Dopiero 3-4 lata temu już w Polsce dostałem propozycję, by wziąć udział w turnieju Pro-Am na Lisiej Polanie, a wcześniej, by wspólnie z kolegami sportowcami i tak zwanymi celebrytami do tego turnieju się przygotować. Było nas kilku, m.in. Piotr Świerczewski, Rafał Brzozowski, Radek Majdan. Skończyło się na tym, że tylko ja z tej grupy załapałem bakcyla golfowego i zostałem totalnie wchłonięty w tę, nie bójmy się użyć tego stwierdzenia, sektę golfową.
Piłka nożna w porównaniu z innymi sportami jest na uprzywilejowanej pozycji. Martyna Mierzwa, czołowa polska golfistka, udzielając wywiadu, mówiła, jak ciężko jest u nas grać zawodowo w golfa. Z drugiej strony przyznała, że te przeszkody, m.in. w zdobyciu sponsorów, kształtują ją jako sportowca. Może zatem piłkarze mają za łatwo?
T.I.: To prawda, że wynik rodzi się niejednokrotnie w bólu i trudzie i to, co nas nie zabije, to nas wzmocni. To fakt, piłkarze są rozpieszczani, jednak takie są prawa rynku. Myślę, że jest coś w tym, że inni sportowcy czasami z zazdrością i złością patrzą na piłkarzy, bo to my mamy stadiony, sponsorów. Ale to rynek kształtuje sytuację, piłka nożna jest sportem komercyjnym. Mecze oglądają miliony ludzi, sponsorzy pchają się do piłki, a zawodnicy wyceniani są na dziesiątki milionów euro. Tak się dzieje, że w życiu nie ma sprawiedliwości, z tym chyba się zgodzimy. Rozumiem sportowców, którzy trenują równie, o ile nie ciężej, że gdzieś ze złością patrzą na piłkarzy. Tego jednak nie zmienimy, piłka nożna jest takim sportem, że ściąga tłumy.
logo
Golf&Roll/Marek Darnikowski
To syndrom naszych czasów, że do sportu coraz ciężej jest przyciągnąć młodych ludzi, nawet do uwielbianej przez większość piłki nożnej. Z golfem sprawa zatem wydaje się stracona już na starcie..
T.I.: Myślę, że dużo się zmienia w naszym kraju, ale nie da się ukryć, że golf ma otoczkę dyscypliny elitarnej i kojarzy nam się raczej ze sportem drogim. Nie do końca musi tak być, ale coś w tym jest. Żeby grać w piłkę, wystarczy iść do klubu i zacząć treningi, żeby zacząć grać w golfa, trzeba nabyć sprzęt, grać na polu. To wszystko są oczywiście koszty i wydatki o wiele większe niż w przypadku piłki. Kolejna rzecz to dostępność obiektów golfowych. Wiemy, na jakim poziomie, jest golf jeśli chodzi o statystyki i liczby. To się na szczęście zmienia i akcje takie jak Otwarte Dni Golfa służą temu, by przyciągnąć do golfa większą liczbę graczy.
Po zakończeniu kariery sportowej zostałeś przez chwilę „emerytem” i szukałeś pomysłu na siebie. Zacząłeś grać w golfa, pojawiła się piłka plażowa, w końcu pojawiła się praca w reprezentacji. Nie kusiła cie przez chwilę rola celebryty?
T.I.: Myślę, że nie. Celebryta to dla mnie osoba, która znana jest tylko z tego, że jest znana. Lata gry w lidze holenderskiej, występy w reprezentacji to moja wizytówka i myślę, że ludzie rozpoznają mnie głównie po tym. W pewnym momencie skończyła się kariera piłkarska i zaczęła się ta cała emerytura. Na pewno nie jest to łatwy moment dla każdego sportowca, wielu się gubi. Muszę powiedzieć, że golf pojawił się w bardzo odpowiednim momencie mojego życia, jest dla mnie substytutem piłki, formą rywalizacji, koncentracji, dyscypliny, ale i relaksu.
Czy zakładasz sobie sportowe cele w związku z golfem? W tym momencie, ze względu na obowiązki służbowe, jest ci pewnie ciężko…
T.I.: Golf jest dla mnie przede wszystkim rekreacją, bo – nie oszukujmy się – ludzie, którzy w moim wieku zaczynają grać w golfa, licząc, że będą zawodowcami, chyba sami robią sobie krzywdę. W golfie cenię to, że walczy się cały czas ze sobą, ważne jest każde uderzenie, nie ma przeciwnika. Oczywiście grając w turnieju, widzę, że charakter sportowca cały czas we mnie siedzi. Lubię wygrywać, ale także lepiej niż inni radzę sobie ze stresem.
Jakim jesteś golfistą?
T.I.: Myślę, że spokojnym. Oczywiście, staram się grać jak najlepiej potrafię, ale też nie lubię zbyt napiętej atmosfery podczas rundy golfa. Rozumiem oczywiście etykietę i obowiązujące zasady, ale golf jest dla mnie sportem bardzo towarzyskim. Staram się rozładowywać atmosferę, bo golf sam w sobie jest sztywny, więc nie lubię, gdy jest zbyt poważnie. Jestem zwolennikiem golfa towarzyskiego, dlatego są golfiści, z którymi uwielbiam grać, ale są i tacy, z którymi nie lubię…
Dlaczego zdecydowałeś się zostać ambasadorem turnieju Deutsche Bank Polish Masters?
T.I.: Staram się konsekwentnie popularyzować golfa w Polsce w każdy możliwy sposób. Podczas jednego ze zgrupowań piłkarskiej kadry piłki nożnej, udało mi się przekonać selekcjonera i zawodników, aby w ramach rozrywki, pojechać na pole golfowe i spróbować zmierzyć się z nieco mniejszą piłką niż na co dzień. Nie zabrakło wówczas pozytywnych emocji i mam nadzieję, że podobna atmosfera będzie towarzyszyć kibicom podczas całego turnieju Deutsche Bank Polish Masters.
Tomasz Iwan razem z Mariuszem Czerkawskim i Hubertem Urbańskim zostali ambasadorami najważniejszego turnieju golfowego sezonu – Deutsche Bank Polish Masters, który rozpoczyna się w środę, 24 września, na polu Sobienie Królewskie G&CC pod Warszawą.
Finał turnieju odbędzie się w sobotę, 27 września. Na ten dzień organizatorzy zawodów (Golf24) oraz pole Sobienie Królewskie G&CC zapraszają wszystkich zainteresowanych na piknik golfowych, w trakcie którego będzie można wziąć udział m.in. w darmowych lekcjach golfa, obejrzeć pokaz mistrza w trickach golfowych i kibicować najlepszym zawodnikom.
Bezpłatne wejściówki dla kibiców do pobrania na www.polishmasters.eu.
Relację z finałowej rundy pokaże kanał TVP Sport (od godz. 13:55).
Joanna Drużba/Golf&Roll