O autorze
Mam „patchworkową” rodzinę, dorastającego syna i przemądrzałego psa. Jestem mezzosopranistką i przedstawicielką gatunku muzycznego classical-crossover, który polega na łączeniu operowego wokalu z popem, jazzem, rockiem, house’m itd. Na świecie robią to Sarah Brightman i Andrea Bocelli. Prowadzę małą firmę producencką. Nagrałam cztery płyty. Wyprodukowałam wiele koncertów (takich jak otwarcie festiwalu „Kręgi Sztuki” w Cieszynie w 2011 roku, czy koncert z okazji 600-lecia Katedry we Włocławku). Nagrałam z „włoskim Rubikiem” Amedeo Minghi hymn na beatyfikację Jana Pawła II pt. „Un uomo venuto da lontano”. Moje utwory można znaleźć na międzynarodowych składankach chilloutowych „Cafe Crishna”i „Hotel St. Tropez”.
W tym roku wszystko, co robię, związane jest z tango nuevo. Promuję z moimi muzykami najnowszą płytę pt. "Piazzolla. Show Me Your Tango" (wyszła pod koniec maja).

Acha! Pochodzę ze Strumienia na Śląsku Cieszyńskim, gdzie funkcjonują dwa wspaniałe chóry. Kocham też Wrocław, gdzie ukończyłam Akademię Muzyczną. Mieszkam w Warszawie. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, spacerów z psem i… czarnej kawy

UEFA szczyci się Händlem, a my... Koko koko. Co za obciach!

Piosenka "Koko koko Euro spoko" to występek językowy, przestępstwo stylistyczne i zbrodnia na pięciolinii. Ci, którzy dopuścili ją do konkursu na utwór promujący Euro 2012, powinni za to odpowiedzieć. Po raz kolejny ktoś wziął pieniądze za kompromitowanie nas na arenie międzynarodowej.


Możecie uwierzyć lub nie, ale bardzo często oglądam piłkę nożną. Mój 17-letni syn jest oddanym kibicem Legii i Realu Madryt. Szkoda, że musi się wstydzić za tak zwaną polską oprawę Euro 2012. Podobno chcieliśmy dobrze. Jak zwykle wyszło po dziadowsku.

Piosenka "Koko koko euro spoko" to jawna drwina z polskości, z naszego dorobku kulturowego, kpina z kibiców, niesmaczny żart z pięknych instytucji, jakimi są zespoły folkowe. Nie przyjmuję tłumaczeń, że to zjadalny dla milionowej publiczności miks elementów ludowych z nowoczesnym beatem. To niestrawny disco-polowy pasztet. Przykro mi, że będziemy teraz w Europie kojarzeni jako eksporterzy tego niesmacznego produktu.

Tym bardziej, że każdy kto zna i kocha piłkę wie, jak piękne melodie towarzyszą temu sportowi. Sam Hymn Ligi Mistrzów, będący adaptacją "Kapłana Sadoka" Händla, w wykonaniu Royal Phillharmonic Orchestra jest ucztą dla ucha. Prawda?

Obrzydziliście mi Euro Jarzębinami!!!!!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

  • ZOBACZ TAKŻE:
  • UEFA
Trwa ładowanie komentarzy...
Bella Happy Pants 0 0Wiedza ratuje życie. Tych lekcji z pierwszej pomocy nie możesz pominąć
Subway 0 0Subway przyjazny weganom? Znana sieć podąża za trendami i mocno rozszerza menu
ASZdziennikTefal 0 0Oszustwo w akcji sprzątania parków narodowych. Mieli posprzątać tylko jeden, posprzątają wszystkie
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Przez WOT poczuliśmy się jak śmiecie". Żołnierz mówi, dlaczego jego koledzy rezygnują z wojska
0 0Piękny gest amerykańskiego aktora wobec Piotra Woźniaka-Staraka w Gdyni
0 0Zabawna wpadka Kożuchowskiej. Przyjęła oświadczyny na czerwonym dywanie
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze