Grafika ta zdobi już od trzech lat Facebookową grupę Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów
Grafika ta zdobi już od trzech lat Facebookową grupę Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów Grafika własna z użyciem loga PSR

Zaczęła się wiosna. Wreszcie, od bardzo dawna, jest to prawdziwa wiosna. Nadchodzi powoli, nie jest tak, że zima zamienia się nagle w pełnię lata. Sycę się zatem naturą, jeżdżę rowerem niezależnie od opinii ministra Waszczykowskiego. Możecie zresztą wyruszyć ze mną bardzo ciekawym, wiosennym szlakiem:

REKLAMA

Chwila oderwania od codziennych zmagań daje czas na refleksję. Kwitnące kwiaty, pączkujące liście drzew, wzrastające trawy, pierwsze ciepłe burze majowe wprawiają w dobry nastrój i dają okazję do zadawania sobie poważnych pytań.
A najlepsze i najpoważniejsze pytania podsuwa nam nauka. Nie żadne tam ody do Zeusa, mantry do Wisznu czy psalmy do Jahwe, ale właśnie nauka. To dzięki niej odkrywamy nasze miejsce we wszechświecie. Kiedyś myśleliśmy, że nasz świat jest pieniążkiem w centrum wszystkiego. Później nieśmiało zaczęto przypuszczać, iż Ziemia krąży wokół Słońca i się zaczęło! Ludzie domyślili się, że gwiazdy to inne Słońca. Nie było lekko. Giordano Bruno spłonął za to na stosie. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa wiersz Miłosza dotyczący tego zdarzenia, niestety, choć wspaniały formalnie, od dawna wydawał mi się nieetyczny z uwagi na brak krytyki religijnego dogmatyzmu, który kazał spalić Giordano Bruno.
Potem odkryto Drogę Mleczną, a Hubble dorzucił do tego rozpoznanie setek innych galaktyk, o których wiemy teraz, że są ich setki miliardów. A każda niesie średnio sto miliardów gwiazd. Odkrywa się planety, choć jeszcze w latach osiemdziesiątych niektórzy uważali, że nasz system planetarny jest czymś absolutnie wyjątkowym. Dziś możemy być pewni, że planet we wszechświecie jest co najmniej tyle samo co gwiazd, zatem istnienie życia pozaziemskiego wydaje się wielce prawdopodobne, choć niekoniecznie blisko naszego domu.
Odkrycia astronomii rozszerzyły niebywale nasze horyzonty poznawcze, zarówno w sensie dosłownym... - tu przerwę, musicie to zobaczyć:

Film pokazuje, że Ziemia jest jak ziarno grochu przy Słońcu, ale Słońce nie jest nawet pyłkiem przy największych gwiazdach... Jednak nasze horyzonty astronomia poszerzyła też w sensie filozoficznym. Choć wielu ludzi nadal wierzy w mity z neolitu lub starożytności, w hinduizm, chrześcijaństwo, judaizm, to wiedza o ogromnie wszechświata każe być bardzo wobec nich sceptycznym.
Jednak astronomia to nie wszystko. Drugą wielką rewolucją w naszym myśleniu okazała się teoria ewolucji. Pięknie pisze o niej Richard Dawkins, nie opisując tylko zjawiska, ale również analizując filozoficzne implikacje ewolucji. Widzimy świat, w którym wszystko co żywe jest z nami bliżej lub dalej spokrewnione. Miliardy lat wykuwały kształty komórki, kształty oczu, skrzydeł, odnóży, serca, ale też mózgów i naszego myślenia, naszej percepcji, podstaw naszego języka.
Jak zauważa Dawkins, gdyby nasi przodkowie ustawili się jeden za drugim, moglibyśmy przez wiele kilometrów iść wzdłuż takiego szpaleru pramatek i praojców. Zmiany byłyby niezauważalne, a jednak po pewnym czasie zauważylibyśmy, że któraś z naszych praprapra...matek wygląda bardziej jak szympansica, niż jak współczesny człowiek. Później musielibyśmy iść znacznie dalej i widzielibyśmy coraz prostsze ssaki, niektóre podobne do myszy. Potem byłyby formy gadzie, podobne do jaszczurek, następnie płazy, ryby i coraz drobniejsze i bardziej archaiczne strunowce. Aż wreszcie stanęlibyśmy na powierzchni pozornie pustej planety, bo przez 4/5 czasu istnienia życia na naszej planecie nasi przodkowie nie byli widoczni gołym okiem, gdyż byli organizmami jednokomórkowymi.
Cofając się jednak dalej wzdłuż szpaleru poprzedzających nas pokoleń przodków przekroczylibyśmy w końcu granice życia. Dotarlibyśmy do zwykłych związków chemicznych, które poprzedziły ukształtowanie się pierwszych, samopowielających się replikatorów. To to samopowielanie się złożonych molekuł, które później stały się genami, jest przyczyną życia na Ziemi i jego złożoności. Oczywiście o ile przyjąć materialistyczną teorię rzeczywistości, ale wiele faktów na nią wskazuje, a nikt jeszcze nie wyjaśnił mi, na jakiej zasadzie dla zrodzonych nad Gangesem prawdziwy jest bóg Sziwa, zaś dla zrodzonych nad Wisłą Jezus Chrystus. I dlaczego tak niewiele jest w mitach o nich rzeczywistości, a tak wiele intuicyjnie powstałych baśni, noszących ślady wyobraźni ludzi, którzy nie wiedzieli nawet, że Ziemia jest kulista...
Szkoła i życie zawodowe wkładają nas w koleiny rutyny. Bardzo dobrze się od tego oderwać i pomyśleć. Jest bardzo możliwe, że naszą pramatką była... martwa skała. Ta martwa skała łączy naszą ewolucję z ewolucją martwego wszechświata. Zatem, gdy patrzymy przez teleskop na gwiazdy, pomyślmy, że to sam wszechświat wyewoluował między innymi w nasze mózgi, w naszą świadomość i patrzy teraz sam na siebie naszymi oczami... Prawda, że niesamowite?
A ja zaraz wsiadam na rower i jadę na spotkanie Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, aby przedstawić ten temat koleżankom i kolegom, oraz podyskutować z nimi. Ciekawe, czy uda mi się ich wyrwać z kolein codziennej rutyny i czy zachwycą się tym tak samo jak ja? A może wiosna zrobiła to już przede mną?