BLW
BLW

Gdy mój Syn miał pół roku, zaczęłam wprowadzać do jego diety różne nowe produkty. Mina, gdy pierwszy raz dostał łyżeczkę tartego jabłka, a nie jak dotąd, moje mleko… Wyrażała chyba największe rozczarowanie, jakiego doznał w życiu (tym dotychczasowym i przyszłym) i rozczarowanie mną, bo skąd niby pomysł, że on chciałby jeść TAKIE COŚ?! Oczywiście po kilku podejściach jabłko trafiło na podatny grunt jak również cały szereg innych smakołyków. Jednak sposób, w jaki je serwowałam – niemalże bez obróbki i rozdrobnienia - budził poważne kontrowersje. Obecnie Stasiu ma trzy i pół roku, są oczywiście potrawy, które lubi mniej, ale jada niemal wszystko (oliwki, rukolę, szpinak, awokado, ryby).

REKLAMA
„Jak można dawać dziewięciomiesięcznemu dziecku pół gruszki, czy całą różyczkę brokuła?!”
„Nie mogę patrzeć jak on je tę marchewkę (przy. autora - marchewka była ugotowana, ale nie rozdrobniona)– udławi się!”
Na szczęście byłam równie dzielna i wytrwała jak mój Syn. On swoimi pojedynczymi ząbkami i dziąsłami obskrobywał kawałki tej marchewki i rozgniatał językiem na podniebieniu ugotowanego ziemniaka, ja z uśmiechem jadłam naprzeciwko niego swój posiłek. Nie musiałam zastanawiać się, które z nas będzie jadło pierwsze – czy najpierw karmić dziecko, potem jeść sama, a może jego karmić prawą ręką, a siebie lewą – aby to był wspólny posiłek. Stasiu ćwiczył koordynację: oko, ręka, usta; uczył się chwytać oraz, co najważniejsze – sam wybierał, co zje. Wątpiącym w moją metodę odpowiadałam „to z lenistwa”. I miałam spokój.
Patrzenie na matki, które biegają za dziećmi na placu zabaw, jak wciskają im na siłę do buzi owoce z tubki (jakaż zdrowa przekąska – nie trzeba nawet dotykać jabłka) budzi moje politowanie. Mama, która trzyma dziecko na kolanach i pokazuje mu bajki na komórce, podczas gdy tata niepostrzeżenie upycha jedzonko w rozdziawionych z zainteresowania ustach małolata rodzi pytanie „DLACZEGO???”.
Moja metoda ma nawet fachową nazwę – BLW – bobas lubi wybór, oryginalna nazwa Baby Led Weaning.
Dzieci są ciekawe WSZYSTKIEGO. Chcą być niezależne. Nie blokujmy w nich tych potrzeb, bo za kilka lat będziemy walczyć o ich usamodzielnienie.
Przyszła raz do mnie babcia pięciolatki i mówi: nie wiem co zrobić, moja wnuczka poszła do przedszkola, ale nie chce niczego jeść, bo wie Pani… Moja córka zawsze daje jej przetarte jedzenie i ona chyba nie chce gryźć. Jak ją tego nauczyć?
Ciężko nauczyć pięciolatkę gryzienia miękkich rzeczy, jeśli dziecko nie umie gryźć miękkich potraw, to jak poradzi sobie na przykład z orzechem? (obawiam się, że rodzice pominą po prostu tę grupę produktów). Właściwą porą na naukę gryzienia jest pierwszy rok życia.
Nie można pominąć również faktu, że dzieci które jedzą przetworzone produkty mają mniejszą szansę na rozwój zmysłu smaku i węchu. Przecież zmiksowanie wszystkiego razem pozbawia je odkrywania poszczególnych smaków. Owsianka, fasolka, wołowina, buraczek czy dziki ryż da dziecku więcej wrażeń i radości niż enigmatyczna papka.
A jakież to lenistwo wygodne…! Nie trzeba miksować, nie trzeba karmić. Owszem, trzeba posprzątać, czasem przebrać – ale po kilku posiłkach sprzątania jest coraz mniej.