Instagram

2% szans na przeżycie to aktualna sytuacja zdrowotna Artura Walczaka "Walusia", który walczy o życie na oddziale intensywnej terapii. Organizatorzy oświadczają, że objęli zawodnika natychmiastową pomocą doraźną, ale zapomnieli wspomnieć, że ich OBOWIĄZAKIEM było prawidłowe zabezpieczenie imprezy masowej, czyli posiadanie na miejscu imprezy zespołu wyjazdowego.. Karetki jednak nie było..

REKLAMA
Spółkę Punchdown prowadzi dwójka kolegów. Patryk Dzięcioł oraz Jakub Henke. Zarówno do jednego, jak i drugiego właściciela Federacji Punchdown skierowałam zapytania, dlaczego na miejscu nie było karetki, chociaż ustawa o zabezpieczeniu imprez masowych jasno stanowi, że:
logo
archiwum wlasne
Zatem na organizatorze ciążył OBOWIĄZEK zapewnienia zespołu wyjazdowego. Jak możecie się domyślać, odpowiedzi nie uzyskałam, na social mediach Federacji pojawiło się oświadczenie, oczywiście blokujące możliwość dodawania komentarzy o takiej oto treści:
logo
archiwum własne
Jak wspomniano w oświadczeniu:
"Ochrona zdrowia i życia uczestników gal PounchDown należy do naszych priorytetów. Zawsze będziemy dochowywać najwyższych standardów ochrony zdrowia naszych zawodników..."
Szanowny Panie Dzięcioł, Szanowny Panie Hanke!
Tak się składa, że medycyna ratunkowa jest mi bardzo bliska. Tak się składa, że los obcych ludzi nie jest mi obojętny i tak się składa, że złamaliście Panowie podstawowe przepisy dotyczące zabezpieczenia medycznego imprezy masowej zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 6 lutego 2021 roku w sprawie minimalnych wymagań dotyczących zabezpieczenia pod względem medycznym imprezy masowej.
Co więcej, wynajęcie karetki (bo dla nieznających tematu, musi być to karetka specjalnie do tego zadania skierowana - "nie taka z ulicy") to koszt 190 zł za godzinę bez lekarza i 290 zł za godzinę karetki z lekarzem..
Na taką kwotę wyceniliście Panowie życie i zdrowie swoich zawodników, nie zapewniając im podstawowego zabezpieczenia i mam nadzieję, że za jego brak odpowiecie Panowie przed odpowiednimi organami. Nie wykonaliście zbędnego minimum by chronić życie i zdrowie swoich zawodników, a udajcie, że zrobiliście co w waszej mocy, by owe bezpieczeństwo zapewnić. Jest to mydlenie oczu opinii publicznej, robienie z ludzi idiotów. Mam nadzieję, że w przyszłości próbując założyć podobną Federację, czy to w kopaniu się w "lowkicka", czy też duszeniu pokazowym, rzucaniem beczką w przeciwnika, łamaniem rąk na czas, albo jakimkolwiek innym "sporcie wyczynowym", karetka z załogą przyśni się Panom na samym początku wyżej wymienionego pomysłu, a nie po czyjejś tragedii. Ważą się aktualnie Panów losy, bo albo zostaniecie oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci, albo o nieumyślne spowodowanie trwałego uszczerbku na zdrowiu Waszego zawodnika, którego tak "priorytetowo" zabezpieczyliście na gali."
logo
cennik google
I żeby była jasność, na zakończenie moja opinia dotycząca takich "widowisk". Nie pochwalam, nie oglądam, bo to kompletna paranoja by "walić się po ryjach" za ciężkie pieniądze. Któryś z zawodników MMA, bodajże Damian Janikowski, powiedział kiedyś, że przyszły takie czasy, że patologię zamiast zwalczać promuje się. To przypomina patologię, ale nie mnie oceniać czyjeś wybory odnośnie startu w takich zawodach. Niestety, jest popyt - jest podaż. Jedni sprzedają swoje ciała, inni walą się po twarzy, nie mój cyrk - nie moje małpy.. Czegokolwiek jednak ci ludzie nie robią, pod skrzydłami ORGANIZATORÓW i ogólnie przyjętych zgód na tego typu wydarzenia, należy im się taki poziom zabezpieczenia medycznego, aby nie było żadnych wątpliwości, gdy do podobnego zdarzenia dojdzie. Czy teraz tych wątpliwości nie ma? Jest ich aż za dużo...
Artur Walczak "Waluś" długo czekał na karetkę . Każda minuta miała znaczenie, bo krwiak rozlewał się do mózgu w tempie błyskawicznym. Gdyby karetka była na miejscu i od razu podjęła transport poszkodowanego z pewnością nie byłby on w tak ciężkim stanie jak jest obecnie. Z oświadczenia organizatora wynika, że Artur zachowywał przytomność do pewnego momentu, a gdy jego stan się pogarszał podjęto decyzję o wezwaniu pogotowia ratunkowego. Pytanie pozostawiam otwarte: dlaczego karetki nie było na miejscu skoro według ustawy MUSIAŁA tam być? Czy chłopcy bawiący się w Federacje, dostali zgodę na zabawę ludzkim życiem?