O autorze
Jestem absolwentem PAT w Krakowie (filozofia/psychologia/teologia). Studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim retorykę, w Szkole Głównej Handlowej zarządzanie zasobami ludzkimi oraz zarządzanie jakością na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1991-2005 byłem księdzem w Kościele rzymskokatolickim. W latach 2008 - 2016 byłem prezesem Fundacji Centrum Rozwoju i Poradnictwa CEREO. Napisałem książkę "Pod skorupą milczenia", w której pokazuję moją drogę życia i sposób, w jaki można pokonać traumy z dzieciństwa, aby żyć w pełni. Obecnie przebywam za granicą, jestem pastorem w kościele ewangelicznym, mężem, ojcem i szczęśliwym, wolnym człowiekiem! Moją pasją są ludzie, pszczoły i ryby. Lubię też czytać i chodzić po górach.

Z domu bożego dom publiczny

Wyobraźcie sobie! Zrobić z domu bożego dom publiczny, żeby na jego miejscu otworzyć „dom dla młodych” - to tak jak powycierać welonem ślubnym podłogę, a potem stroić tym pannę młodą i udawać, że wszystko jest w porządku… Oto co naprawdę mówią biskupi: „Polacy – nic się nie stało! Nasze plebanie to domy dla młodych. Posyłajcie nam swoje dzieci! Nasi kapłani, choć zajęć mają bez liku, chętnie się nimi zajmą. To eksperci od seksualności i cielesności”. Z „teologii ciała” Jana Pawła II niejeden przecież zrobił magisterkę a nawet doktorat!


Przyznaję – dałem się sprowokować. I nie jest to zasługa filmu Tomasza Sekielskiego. Otóż, na dzień przed premierą jego filmu, pewien znany mi „świecki” lider wspólnoty katolickiej zamieścił na FB tekst zatytułowany: „Propozycje Synodu Biskupów, to poważna zmiana w życiu kapłanów”. Wywiad nie z byle kim, bo z arcybiskupem Gądeckim! Lekko zaintrygowany zerknąłem na datę „dokumentu” – 10 listopada 2018. Czyli trochę wody upłynęło. Zacząłem czytać: „Postulat zamiany parafii w dom dla młodych oznacza bardziej poważny przewrót w życiu kapłanów. Choć mają oni zajęć bez liku, teraz będą musieli nauczyć się systematycznego towarzyszenia młodym”. Parafia - dom dla młodych. To jakiś ponury żart przebiegło mi przez głowę. Nie poddaję się i czytam dalej o tym, co zainteresowało arcybiskupa najbardziej w dokumencie Synodu: „Po pierwsze: kierownictwo duchowe a po drugie sprawa cielesności i seksualności” – odpowiada. I nie mówi tego w kontekście pedofilii w kościele rzymskim i ochrony dzieci przed drapieżcami w sutannach. Arcybiskup miał na myśli asymilację „teologii ciała” Jana Pawła II! Poczułem zmieszanie. Parafia i dom dla młodych! Dla kogoś, kto jak ja był wykorzystywany w budynku kościoła i w budynkach parafialnych to brzmi szyderczo. Zwłaszcza, że w tych parafiach, w tych budynkach i w tych kościołach ciągle schronienie mają przestępcy, którzy ciągle stanowią realne zagrożenie dla młodych ludzi.
Wyobraźcie sobie! Zrobić z domu bożego dom publiczny, żeby na jego miejscu otworzyć „dom dla młodych” - to tak jak powycierać welonem ślubnym podłogę, a potem stroić tym pannę młodą i udawać, że wszystko jest w porządku… Oto co naprawdę mówią biskupi: „Polacy – nic się nie stało! Nasze plebanie to domy dla młodych. Posyłajcie nam swoje dzieci! Nasi kapłani, choć zajęć mają bez liku, chętnie się nimi zajmą. To eksperci od seksualności i cielesności”. Z „teologii ciała” Jana Pawła II niejeden przecież zrobił magisterkę a nawet doktorat!
Szymon Hołownia przyznał szczerze, że rzygać mu się chce po tym, co zobaczył. Jednocześnie zaznaczył, że z Kościoła nie odejdzie bo „kościół to dom”. Słyszałem to stwierdzenie kilka razy w ostatnim czasie z ust katolickich liderów – „świeckich”. Kto wie czy ten slogan nie ma źródła w synodalnym dokumencie. „Kościół to dom” i „rodziny się nie zostawia”. Brzmi słusznie i nawet szlachetnie. Nie odchodzi się z Kościoła, tak jak nie opuszcza się domu! Nie opuszcza się rodziny! Rozumiem taką postawę. Sam musiałem się z tym zmierzyć. Jeżeli wychowałeś się w patologicznej rodzinie, żyjesz w przekonaniu, że tak właśnie wygląda rodzina. Jeżeli wychowałeś się w patologicznej religijnej organizacji, jesteś przekonany, że tak wygląda Kościół. Stąd moje pytanie: Czy opuszczając organizację kościoła rzymsko-katolickiego opuszczacie DOM? Czy opuszczając tę instytucję – opuszczacie KOŚCIÓŁ o jakim mówi Biblia? Czy KOŚCIOŁ rozumiany jako DOM to miejsce, gdzie można bezkarnie gwałcić dzieci a potem rzucać na nie oskarżenia? Czy dom to miejsce, gdzie można przez całe lata je poniżać i drwić z ich krzywdy? I jeszcze: Czy tak postępują wobec siebie domownicy? UWAGA! OD TAKICH DOMÓW I TAKICH DOMOWNIKÓW TRZEBA UCIEKAĆ! OD TAKICH DOMÓW I TAKICH DOMOWNIKÓW TRZEBA SIĘ TRZYMAĆ NA ODLEGŁOŚĆ. PRZED TAKIMI DOMAMI I TAKIMI DOMOWNIKAMI TRZEBA OSTRZEGAĆ – zwłaszcza młodych ludzi.
Stwierdzenie, że instytucja rzymskiego kościoła to jedyny Kościół Jezusa, jest nadużyciem i nieprawdą. Wystarczy otworzyć Biblię by się o tym przekonać. Wiedział o tym Marcin Luter, kiedy opuszczał to coś co nazywało się kościołem, ale nim nie było. Stąd kolejne pytanie: czy to Marcin Luter zdradził Kościół czy to ta chora instytucja nazywająca się kościołem zdradziła Marcina Lutra? Wiele razy słyszałem i pod własnym adresem z ust ludzi rzymskiego kościoła: „Judasz/zdrajca”. Tylko dlatego, że odważyłem się mówić i pisać prawdę o tej instytucji i o tym co przeżyłem w tej organizacji. Byłem w Watykanie i byłem u „polskich” biskupów. Wróciłem z niczym. Nie, nie z niczym. Wróciłem z poczuciem, że jestem nikim. Wróciłem z poczuciem, że moje życie nikogo nie obchodzi. Wróciłem z poczuciem, że nic nie zmienię. A jeśli spróbuję – to zostanę skazany na niebyt. W końcu opuściłem to bagno, tę karykaturę kościoła. Pytam: Ja zdradziłem ten kościół czy ten kościół zdradził mnie? Opuściłem kościelną instytucję, ale nie opuściłem Kościoła (koniecznie tym razem z dużej litery!). Bo Kościół to ludzie, którzy uwierzyli Bogu i żyją zgodnie z Biblią.
Nie łudźcie się drodzy „świeccy” katolicy, zwłaszcza wy - świeccy liderzy, którym się wydaje, że macie na cokolwiek wpływ bo należycie do tzw. wspólnot wewnątrzkościelnych. Powiem wprost: Bawicie się w dobry kościółek. Mówicie: Nas to nie dotyczy, my jesteśmy inni… i legitymizujecie go sugerując innym, że to prawdziwy kościół. Udajecie, że nie widzicie tego szajsu? A gdzie jesteście wy – „świeccy” katolicy: rodzice krzywdzonych dzieci, bracia, siostry, dziadkowie niedzielni, babcie radiomaryjne, ciocie i wujkowie z domów rodzinnych i „kościołów domowych”? Gdzie wy jesteście? Karmicie te wilki w koloratkach, składacie im w ofierze kasę i dzieci. Nie tylko tolerujecie ich, ale wspieracie ich i chronicie! Zamiast milczeć – powinniście krzyczeć!
Nie łudźcie się. Twarzą kościoła rzymskiego w Polsce nie jest ten czy inny boguduchawinny ksiądz Prusak (chwała Bogu za niego). Twarzą i siłą sprawczą w tym kościele są zdyskredytowani biskupi, tacy jak przewodniczący Gądecki. Nic nie warta jest ta „polityczna” skrucha wyrażona po filmie Sekielskich. Każdy kto chciał, mógł zobaczyć jego szczerość w podejściu do ofiar. Twarzą tego kościoła i siłą sprawczą jest arcybiskup noszący dumnie ksywę „Flaszka”. Nie bez przyczyny zresztą. Powiecie: Ale, ale są też dobrzy i światli biskupi. Jest w episkopacie kilku otwartych, postępowych i wierzących „Rysiów”! Pytam zatem: Gdzie oni są? Który z nich miał odwagę zaprotestować na pseudo-raport episkopatu o nadużyciach wobec dzieci? Który z nich miał odwagę odciąć się od głupiego gadania Głódzia? Bo każdy ma swój „teren kanoniczny”? Tak naprawdę milczeli i milczą. Tchórze!
Powiecie: Tak dużo biskupi zrobili! Jest przecież „zero tolerancji”. Jest też „ojciec” Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy KEP! A ja pytam: Czy nie widzicie, że Żak na czole ma napisane: „JA PRZECIEŻ NIC NIE MOGĘ!?” Gdyby miał odwagę – już dawno podałby się do dymisji. Ale nie! Uparł się i udaje, że coś robi. Stwarza wrażenie, że wszyscy coś robią.
Kościół rzymski w Polsce może się jeszcze zmieni. Kiedyś żyłem taką nadzieją. Kościół rzymski może stanie się kiedyś domem dla starych, dla młodych i dla dzieci też. Dla mężczyzn i kobiet, którzy potrzebują doświadczyć żywego Boga, Jego miłości i przebaczenia. Zanim to nastąpi musi – jako wspólnota – doświadczyć żywego Boga, jego miłości, Jego oczyszczającego ognia i Jego przebaczenia. Kluczem do tego jest słowo SKRUCHA. Kluczem jest UZNANIE I WYZNANIE GRZECHU. Kluczem jest ZADOŚĆUCZYNIENIE. Nie widzę tego. Czytając ostatnie wypowiedzi „prawdziwych Polaków - katolików” - w tym pokoleniu na to się nie zanosi. Patrząc na to jak policja „aresztuje rzutnik”, który to odważył się rzucić światło na fasadę jakiegoś starego muru, mam jedno przeświadczenie: ci wszyscy zdeprawowani kościelni i państwowi funkcjonariusze muszą wymrzeć. Tak, jak ci synowie buntu na pustyni, bo nawet Bóg nie był w stanie ich zmienić. I nie tylko oni muszą wymrzeć. Również ci, którzy co niedzielę zapełniają kościelne ławki a potem bezmyślnie połykają teologiczną sieczkę, która ma nie wiele albo nic wspólnego z Bogiem i Biblią.
Z domu Ojca mojego zrobiliście jaskinię zbójców! – Tyle w tym temacie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Dłużnik pisze z więzienia, że jak wyjdzie, to mnie dopadnie". Komornik o kulisach zawodu
ACTINA 0 0Stąd wyjdą przyszli zwycięzcy turniejów gamingowych. Dom marzeń każdego gracza
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun