Nie pisałam o tym wcześniej ponieważ myślałam, że ten problem będzie chwilowy. Niestety, utrzymuje się od ponad miesiąca i coraz bardziej daje się we znaki. A mowa o … wypadaniu włosów.

REKLAMA
Pierwsze oznaki zauważyłam już pod koniec kwietnia. Początkowo objawiało się to przy czesaniu, kiedy w szczotce pozostawało coraz to więcej i więcej włosów. Pomyślałam sobie wtedy, że to pewnie kwestia stresów w tamtym okresie i że to na pewno minie. Niestety, wypadały dalej jak szalone. Doszło do tego, że teraz każde przeczesanie, nawet delikatnie ręką, kończy się wyciągnięciem pęczka włosów.
Włosy są akurat czymś, co naprawdę w sobie lubię, dlatego też tak mi ciężko. Niestety, już nie układają się tak jak kiedyś i widać, że jest ich zdecydowanie mniej. Nie będę też ukrywać, że trochę zaczynam się tego wstydzić. Nawet umówiłam sobie ostatnio wizytę do zaufanego fryzjera, ponieważ czuję, że musi mi teraz dobrać nowe uczesanie… takie, które jak najwięcej zakryje i będzie sprawiało wrażenie, że jest tych włosów troszkę więcej.
Był nawet taki moment, w którym zaczęłam się obawiać, że włosy wypadną mi całkowicie. W związku z tym postanowiłam porozmawiać o tym z lekarzem. Na szczęście... dowiedziałam się, że mimo iż wygląda to niepokojąco, to powinno się to skończyć tylko na przerzedzeniu włosów, a po leczeniu wszystkie ładnie odrosną. I tej wersji się trzymam!
Ok. Jestem w miarę pogodzona z tą sytuacją i poniekąd jestem na nią gotowa. Mimo, że jest mi smutno, kiedy przeglądam się w lustrze i widzę to, co widzę, to ciągle tłumaczę sobie, że jest to coś czego po prostu nie przeskoczę, a zdrowie jest zdecydowanie ważniejsze!