O autorze
Dziennikarz sportowy- obecnie Onet Sport/Eurosport. Pasjonat książek, mediów, biegania, motoryzacji i prawie wszystkiego, co szybkie.
Na blogu będziecie mogli przeczytać teksty głównie o polskim sporcie – felietony, wywiady, reportaże. Będą pojawiać się też wypowiedzi bardziej osobiste.
Twitter: @wislak2005
e-mail: wislak2005@o2.pl /Marcin.szymanski.media@interia.pl

Berg, czyli wielkie ryzyko Legii

Różni byli w polskiej lidze zagraniczni trenerzy: dobrzy, jak Petrescu, czy Maaskant, średni, jak Levy, czy Okuka i beznadziejni, jak Bakero, którzy mówiąc bardzo dosadnie – w klubie uczyli się trenerskiego fachu. Jaki będzie Henning Berg? Nie mam zielonego pojęcia, bo na sukces końcowy składa się olbrzymia liczba czynników. Jednego natomiast jestem pewien – Legia ma bardzo wiele do stracenia.



Z reguły byłem entuzjastą zagranicznych trenerów w Ekstraklasie, bo nadawali kolorytu pogrążonej przez ostatnią dekadę w patologiach, polskiej piłce. Dobre przygotowanie mentalne, klasa, luz i wielki świat – to wyznaczniki wielu z nich. Problem w tym, że w Polsce od dłuższego czasu panuje przekonanie, że „obcokrajowiec, znaczy lepszy niż Polak”. Czy tak rzeczywiście jest? Odpowiedź oczywista: Nie.

Po pierwsze. Henning Berg rzeczywiście był znakomitym piłkarzem, teraz zbiera wspaniałe rekomendacje od światowych sław trenerskich. Jednak jego doświadczenie szkoleniowe jest niewielkie. W swej ojczyźnie pracował przez sześć lat – bez większych sukcesów. Później objął angielskie Blackburn Rovers, z którym w dziesięciu meczach, wygrał tylko raz. Po 56 dniach został odprawiony z kwitkiem.

Po drugie. Zanim Norweg pozna realia T-Mobile Ekstraklasy, sposób sędziowania, piłkarzy i taktykę poszczególnych klubów, to minie sporo czasu. Po reformie rozgrywek, kiedy mecze w praktyce rozgrywane są, co kilka dni, w końcowym rozrachunku, dla Legii może okazać się za późno.


Po trzecie. Jak słusznie zauważa na łamach INTERIA.PL Michał Białoński, w Skandynawii, Berg preferował styl defensywny. Szatnia legionistów nafaszerowana jest technicznymi piłkarzami. „Wojskowi”, z racji walki o obronę tytułu, muszą grać ofensywnie, wysokim pressingiem. Metodyka pracy i filozofia Norwega może kolidować z naturalnymi predyspozycjami piłkarzy.

Patrząc na wybór Bogusława Leśnodorskiego, trzeba mieć świadomość, że ryzykuje bardzo wiele. Po podziale stawki na grupę mistrzowską i spadkową, przewaga stołecznego klubu nad resztą drużyn znacznie stopnieje. Będą decydować detale. Obawiam się jednak, że podobnie jak w przypadku Bakero – przygoda obcokrajowca z polską ligą, okaże się w rzeczywistości szlifowaniem umiejętności trenerskich. Berg nie poradził sobie w Championship, a ma wprowadzić klub do Ligi Mistrzów? Aż nie chce się wierzyć...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0To na niego "przypadkiem" miało zagłosować 27 tys. osób. Oto największa afera w wyborach do Senatu
OPINIA 0 0Hej wy, w PiS i TVP! Jesteście ostatnimi, którzy mogą się oburzać na plotki o synu Szydło
0 0Podstawowy argument antyszczepionkowców obalony! Prawnik wyjaśnia najprościej, jak się da
0 0Wypijają 18 l mleka na śniadanie. Liczba porodów 44-latki zadziwia, a wkrótce kolejny

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje

POZNAJ DADHERO.PL

0 0Netflix grozi palcem – ta zapowiedź może oznaczać zmianę zasad na jakich korzystasz z serwisu
DADHERO.PL 0 0"Nie jestem Tonym Hawkiem..." Adam Malita, pionier deskorolki w Polsce, o sporcie i ojcostwie
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych