
Czyli o tym, że największy to nie zawsze najlepszy.
REKLAMA
W niedawnym raporcie „Światowe Perspektywy Ekonomiczne”, opublikowanym w lipcu 2014 roku, Bank Światowy prognozuje obok wielu innych rzeczy, że wzrost „w Nigerii, największej gospodarce regionu, pozostanie dynamiczny”. Bank oparł swoją prognozę o wysokie wskaźniki popytu krajowego w Nigerii, który wpłynął na wzrost gospodarczy tego kraju. Oczywiście, nie jest to już nowa wiadomość, że z Produktem Krajowym Brutto (PKB) na poziomie 510 mld USD Nigeria przeskoczyła RPA i stała się największą gospodarką Afryki, a także 26-tą co do wielkości gospodarką na świecie. Trzeba jednak jasno zrozumieć, że bycie największą gospodarką nie oznacza koniecznie posiadania najlepszej lub najbardziej rozwiniętej gospodarki. Innymi słowy, bez niezbędnego uzupełnienia w postaci odpowiednich działań politycznych wzrost wskaźnika PKB nie przekłada się automatycznie na rozwój gospodarczy.
To, że Nigeria, ze swoim ogromnym PKB, jest największą gospodarką nie powinno skłaniać nas do błędnego traktowania jej jako najlepszej i najlepiej rozwiniętej gospodarki Afryki! Biorąc pod uwagę aktualne rankingi Banku Światowego (Indeks Rozwoju Gospodarczego i Indeks Rozwoju Społecznego) RPA jest wciąż daleko przed Nigerią. Bycie największą gospodarką jest zależne tylko od jednego kryterium jakim jest wielkość wskaźnika PKB. Z kolei bycie rozwiniętą gospodarką zależy od takich czynników (indeksów) jak skuteczność polityki gospodarczej (w sensie jej pozytywnego wpływu na populację), otoczenie biznesowe, dobre zarządzanie i rozwój społeczny. To jest właśnie to, co ekonomiści specjalizujący się w rozwoju określają mianem inkluzyjnego wzrostu gospodarczego.
Raport Banku Światowego / International Finance Corporation dotyczący łatwości prowadzenia działalności gospodarczej umieścił Nigerię na 133 miejscu wśród 183 wziętych pod uwagę krajów. W regionalnym rankingu najłatwiejszym miejscem do robienia biznesu jest Mauritius, zaś Nigeria, tak zwana największa gospodarka Afryki, zajęła dopiero 15 miejsce. W pierwszej piątce obok Mauritiusu znalazły się według kolejności RPA, Rwanda (kraj, który w przeszłości był rozdarty przez wojnę), Botswana i Ghana. Podobnie Światowy Indeks Konkurencyjności (2011-2012), biorący pod uwagę jakość otoczenia biznesowego, umieścił Nigerię na 127 pozycji spośród 142 państw. Inne wskaźniki gospodarcze, w których Nigeria wypadła słabo (na tle 142 państw) to infrastruktura (135 miejsce), łatwy dostęp do pożyczek (125 miejsce), rynek bankowy (136 miejsce), regulacje na giełdzie papierów wartościowych (81 miejsce), zaawansowanie biznesowe (64), potencjał innowacji (54), stan środowiska (119). Na polu energii, Nigeria, czyli państwo uważające się za największą i jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek, również wypada bardzo blado. Wskaźnik konsumpcji energii na osobę w kraju jest jednym z najniższych na świecie i wynosi około 12 watów. Dla porównania wskaźnik dla RPA to 478 W, Mauritiusu 198 W, Gabonu 124 W, Kamerunu 29 W, a Ghany 27 watów.
Z powyższych statystyk jasno wynika, że Nigeria doświadcza „odwrotnego wzrostu” lub „odwrotnego rozwoju”. Takie wskaźniki jak PKB, dochody budżetowe, bilans płatniczy, zewnętrzne/zagraniczne rezerwy finansowe idą w górę. Jednocześnie, co paradoksalne, wykładniczo rosną wskaźniki biedy, głodu, analfabetyzmu, bezrobocia, infrastruktury i pozostałe indeksy dotyczące deprywacji społeczno-ekonomicznej! To jest właśnie tragiczna opowieść o Nigerii, która została dwuznacznie i metaforycznie ujęta w sloganie „Bogaty kraj, Biedni Ludzie”.
Cieszę się z tego, że PKB Nigerii tak szybko rośnie i zdaję sobie sprawę z tego, że bycie największą gospodarką kontynentu dobrze wróży dla całego kraju jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne czy możliwości gospodarcze, to moim zdaniem większy nacisk powinien być położony na działania zorientowane na osiągnięcie inkluzyjnego rozwoju gospodarczego, a nie tylko samego wzrostu. Razem z Milenijnym Celami Rozwojowymi, rząd powinien zaadoptować i wprowadzić w życie działania, które będą mieć fundamentalny wpływ na zwykłych ludzi zapewniając im dostęp do podstawowych dóbr takich jak żywność, mieszkania, opieka medyczna, edukacja, energia, obiekty użyteczności publicznej/infrastruktura, tworzenie miejsc pracy, bezpieczeństwo życia i własności, rządy prawa i dobre zarządzanie. To są fundamenty dynamicznego, efektywnego i inkluzyjnego wzrostu gospodarczego, które mogą zapewnić nam pokój, postęp i rozwój. Zdaniem Banku Światowego, rozwój gospodarczy to „zrównoważony wzrost standardów życia, który obejmuje konsumpcję, edukację, zdrowie i ochronę środowiska”. Ostatecznym celem wzrostu jest więc zwiększenie gospodarczych, politycznych i społecznych praw wszystkich ludzi niezależnie od płci, przynależności etnicznej, religijnej, rasy, regionu czy państwa.
Rzeczywisty, znaczący i mający na celu postęp rozwój to osiągnięcie zrównoważonej społeczno-ekonomicznej struktury poprzez zwiększanie produkcji i sprawiedliwy podział bogactwa tak, aby zminimalizować różnice dochodów i podziały społeczne. W gruncie rzeczy, centralnym i prawdziwym celem rozwoju gospodarczego nie jest bycie największą gospodarką, ale zwiększanie dobrobytu i standardu życia ludzi w jak najkrótszym czasie. Każdy proces rozwojowy, który nie prowadzi do zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb i do spełnienia ich pragnień (a co gorsza taki, które to zakłóca) jest nie tylko iluzoryczny, dysfunkcjonalny i prowadzi do dysonansu, ale jest po prostu parodią całej idei rozwoju.
