
Anna i Zofia Siłkowskie są córkami bliskiego przyjaciela Karola Wojtyły. Zamieszkiwana przez nie, położona na wadowickim rynku vis a vis magistratu kamienica stanowiła dla przyszłego papieża przez wiele lat dom. Relacje były na tyle bliskie, że on sam uważał się za członka rodziny Siłkowskich. Dziś zabytkowy budynek jest siedzibą Inicjatywy Wolne Wadowice, stowarzyszenia, które zorganizowało referendum w sprawie odwołania władz miasta, w tym określającej się jako „papieska” burmistrz Ewy Filipiak. Jak to się stało?
REKLAMA
Trudno wyobrazić sobie rodzinę bardziej konserwatywną i wzorcowo katolicką niż rodzina, której częścią był Karol Wojtyła. Jan Paweł II, nawet po wyborze na Stolicę Piotrową, zwykł pisać do Anny i Zofii listy podpisując się „wujek”. Razem spędzali wakacje. Dziś obie panie, już na emeryturze, nieoczekiwanie dla samych siebie stały się wrogiem publicznym. Nadepnęły bowiem na odcisk polityczno-biznesowego układu z politykami z pierwszych stron gazet w tle.
Układ zbudowany wokół burmistrz Ewy Filipiak i jej "rzecznika" Stanisława Kotarby rządzi Wadowicami od 20 lat, umiejętnie podszywając się pod spuściznę po Janie Pawle II i kolejne partie polityczne. To właśnie dlatego Siłkowskie są znienawidzone i wyszydzane. Do chóru głosów potępienia sypiących się im na głowę ze strony polityków dołączył właśnie Ireneusz Raś, szef Małopolskiej PO. Raś, którego brat został niedawno dyrektorem ciągle budującego się (z aferami w tle) muzeum JPII w Wadowicach, w wywiadzie radiowym nazwał Siłkowskie "skrajną lewicą, która chce podpalić święte miasto".
Siłkowskie nie są jednak w smak przede wszystkim rządzącej miastem ekipy, wywodzącej się z byłego zakładu zbrojeniowego Bumar. To środowisko urzędującej od 1994 roku burmistrz ogłosiło się bowiem spadkobiercą „papieskiego nauczania”, a do tego także piastunką ideałów Sierpnia. Na urzędzie miasta na 10 lat zawisł (zdjęty dopiero niedawno) transparent o treści „Wadowicki samorząd zawsze wierny Janowi Pawłowi II". Z okien swojego mieszkania siostry Siłkowskie każdego dnia spoglądały na urzędowy popis hipokryzji. Deklaracje urzędników niewiele bowiem miały wspólnego z rzeczywistością. Burmistrz niemal od początku oskarżano o nadużycia finansowe i prywatę. Ta jednak lawirowała między kolejnymi partiami politycznymi i mistrzowsko rozgrywała wybory. Dzisiaj w Wadowicach dominują trzy stronnictwa polityczne: lokalne struktury PO i PiS oraz Wspólny Dom, komitet poparcia burmistrz. Wszystkie tworzą urzędnicy, radni i ich rodziny (do tego stopnia, że mąż szefowej lokalnego PiS jest członkiem PO itd.), a więc wszystkie pod kontrolą jednej i tej samej osoby. Gdy dodać do tego uzależnienie miejscowego wymiaru sprawiedliwości oraz sięganie do metod totalitarnych w celu pacyfikacji opozycji, tajemnica długoletnich rządów staje się jasna.
Z wymienionych powodów od wielu lat rządom układu Filipiak nikt nie potrafił się skutecznie przeciwstawić, zwłaszcza, że burmistrz uległa stopniowej sakralizacji – bliskie kontakty z hierarchami kościoła i miejscowymi proboszczami doprowadziły do wyniesienia jej na ołtarze. Dosłownie. Ewa Filipiak pojawia się w centralnych miejscach uroczystości religijnych, dziś otwiera pielgrzymki, prowadzi procesje, a nawet nosi w asyście wadowickich księży relikwie papieskie. „Papieskość” stała się nie tylko jej znakiem rozpoznawczym, co także tarczą chroniącą ją przed oskarżeniami o popełniane nadużycia. W ten sposób Ewa Filipiak to osoba, która w Wadowicach na Papieżu najwięcej skorzystała, w przeciwieństwie do reszty miasta - doprowadzonego jej rządami na skraj upadku.
Przełom w postrzeganiu "papieskiej burmistrz" nastąpił dopiero przy okazji realizacji sztandarowego w tej kadencji projektu rządzącej ekipy – rewitalizacji rynku w Wadowicach. Stało się to za sprawą Siłkowskich właśnie. Ta nieudolnie poprowadzona inwestycja zakończyła się skandalem – pod adresem UM Wadowice posypały się ze strony wykonawców oskarżenia o oszustwo, doszło do rękoczynów. Tak się złożyło, że mieszkające przy rynku siostry Siłkowskie od początku przyglądały się planowaniu i wykonaniu inwestycji. Pierwsze zorientowały się, że trwający 3 lata remont realizowany za ponad 8 mln złotych (miał trwać 2 lata i kosztować ok. 7 mln zł) stanowi popis niekompetencji. W przededniu uroczystości beatyfikacyjnych na swojej kamienicy wywiesiły baner nawiązujący do napisu na magistracie – „Wadowicki samorząd zawsze niegospodarny”. W ten sposób wiadomość o jakości lokalnych rządów poszła w świat.
Tego "papieska burmistrz" nie mogła tego wybaczyć, zareagowała błyskawicznie. Kilka dni po beatyfikacji radni wspierający Ewę Filipiak przyjęli zdumiewającą rezolucję – zaprotestowano w niej przeciwko upolitycznieniu i zakłócaniu uroczystości beatyfikacyjnych w mieście. Już wcześniej rzecznik miasta w wywiadach głosił, że baner na domu Siłkowskich wywiesiły bliżej nieokreślone „środowiska lewicowe” w ramach prowokacji. Z ust radnych padały opinie, że mamy do czynienia z "niemoralną niegodziwością". Jeszcze gorsze zarzuty zawierała rezolucja - o autorkach protestu napisano, że popadają w "obsesje, dewiację i narkomanię". Do dzisiaj nie udało mi się, mimo wielu starań, ustalić autora tego dokumentu – już chwilę po jego przyjęciu radni nie potrafili go wskazać. Pytana o niego burmistrz odpowiedziała zaś z rozbrajającą szczerością – „tego nigdy się Pan nie dowie”.
Siłkowskie nie przestraszyły się szykan ze strony samorządu, choć asystent burmistrz prowadzący lokalny portal internetowy Wadowice24 pisał o ich proteście per "szambo", czy kpił snując fantazje, że zamierzają "spłodzić polityczne dziecko z posłanką Anną Grodzką". Otwarcie zaczęły głosić, że burmistrz Ewa Filipiak nie ma nic wspólnego z nauczaniem Jana Pawła II, którego postać zawłaszczyła dla własnych politycznych celów.
Dla mieszkańców Wadowic taka postawa powszechnie szanowanej rodziny, wcześniej nie związanej z polityką i utożsamianej z Kościołem, urosła do miana symbolu. Od tamtej pory datuje się wzrost obywatelskiej świadomości i wzrost zaangażowania w sprawy gminy. Powstało stowarzyszenie Inicjatywa Wolne Wadowice, Siłkowskie stanęły na jego czele, a w otoczeniu papieskich pamiątek spotykają się ludzie wywodzący się z różnych generacji i środowisk.
Obecnie Zofia Siłkowska jest nie tylko pełnomocnikiem stowarzyszenia Inicjatywa Wolne Wadowice, ale również grupy, która zorganizowała referendum za odwołaniem burmistrz i uzależnionej od niej Rady Miejskiej.
Czy to nie zastanawiające, że rodzina Karola Wojtyły protestuje przeciwko objęciu jego patronatem Wadowic? Czy nikogo nie dziwi, że Rada Miejska rzuca na nią klątwę w formie zdumiewającej rezolucji? I że ta zasłużona dla Polski rodzina odsądzana jest od najgorszych tylko z racji swojego obywatelskiego zaangażowania?
Proboszczowie wadowickich parafii ubolewają, że protesty Siłkowskich odbijają się echem w świecie, rodzą pytania i wątpliwości, rzucając się cieniem na nazwę „papieskiego” miasta. Nikt jednak nie zadaje sobie pytania, w jakim świetle stawia Wadowice ich bierna postawa i pozostawanie w cieniu lokalnego układu władzy?Stanisław Dziwisz dobrze zna obie panie, bywał u nich w domu. Dziś los „bratanic” Wojtyły jest mu obojętny.
Takie pomniki stawiamy właśnie Janowi Pawłowi II. W Wadowicach i na całym świecie.
Ps. Dokument o Annie i Zofii Siłkowskich obejrzeć można na Youtube.
