Parę razy miałem przyjemność usiąść za kierownicą Tesli i przejechać nią pewien odcinek drogi po, którym akumulator wymagał prawie pełnego ładowania. Najczęściej jazdę kończyłem w garażu jednak ze względy na fakt iż było to późnym wieczorem lub w środku nocy, kiedy to człowiek ze zmęczenia zapomniał podłączyć samochód do kontaktu. Od prozaiczna czynność, ale po całym dniu na nogach, człowiek myśli tylko o tym, żeby jak najszybciej wpaść w objęcia morfeusza.
 Rozczarowanie następuje rano, komórka nie była w nocy podłączona do prądu i na wyświetlaczu bateria świeci na czerwono, jednak to nic przy tym co ma nastąpić dopiero za chwilę.

REKLAMA
Poranny zawrót głowy.
W przypadku samochodu problem jest o tyle poważny , że niestety trzeba wziąć taksówkę lub przesiąść cię na inny pojazd spalinowy. Uwierzcie , że wyładowany telefon jest niczym w porównaniu z wyładowanym samochodem szczególnie około godziny 6 czy 7 rano.
Niestety w dzisiejszych czasach wszystko wymaga prądu.
Dodatkowo wszystko wymaga ładowarki i niestety musimy je ze sobą wozić.. Wożę ze sobą ładowarkę do laptopa, parę zasilaczy do kabli USB, kable USB, kabel do iPada i iPhone, ładowarkę do szczoteczki do zębów, ładowarkę do lustrzanki, ładowarkę do aparatu, power bank a czasem nawet 2 jak by się coś postanowiło wyładować niespodziewanie oraz całą masę innych ładowarek i kabli. Cały zestaw zajmuję pół torby kabinowej i jest strasznie nie poręczny przy dłuższych podróżach. Człowiek powinien jeszcze wozić ze sobą listwę antyprzepięciową, bo zazwyczaj w hotelach jest za mało kontaktów, żeby to wszystko co zabrał podładować. Najczęściej są 2 lub 4 w pokoju i 2 w łazience. Co prawie zawsze jest nie wystarczającą ilością, szczególnie jak człowiek jedzie na dłużej i chce w tym czasie pracować. Praca wymaga podłączenia do prądu niezliczonej ilości sprzętu elektronicznego. Najgorzej jest jak lecisz gdzieś, gdzie nie ma polskich wtyczek i musisz jeszcze zabrać ze sobą przejściówki w ilościach znacznych, bo polskiej wtyczki do gniazdka nie podłączysz.
A przecież mamy ładowanie indukcyjne, ono działa bez względu na to jakie są dziurki w gniazdku.
Od kilku lat można co prawda nabyć akcesoria pozwalające na zasilenie akumulatorów w niektórych smartphonach i tabletach bez konieczności podpinania bezpośrednio do nich kabli. Swoją pierwszą indukcyjną ładowarkę dostałem od Firmy PowerMat podczas MWC w 2010 lub 2011 roku. Niestety, nie działała z żadnym dostępnym na rynku telefonem, trzeba było kupić dodatkową obudowę dzięki, której zyskiwaliśmy możliwość bezprzewodowego ładowania naszego telefonu. Fakt ten spowodował, że leży ona gdzieś na dnie szafy i czeka na lepsze czasy.
Sama historia bezprzewodowych ładowarek zaczęła się w 1831 roku, kiedy to Michael Faraday. odkrył zjawisko indukcji elektrycznej, trochę później pojawił się Tesla, który włożył naprawdę dużo pracy nad badaniem tego zjawiska i tak powstała teoretyczna możliwość ładowania wszystkiego dzięki zjawisku indukcji elektrycznej.
Niestety przez prawię 200 Lat firmy nie potrafią się ze sobą porozumieć, wypuścić wspólnego standardu ładowania indukcyjnego. Wypuszczając co chwilę coraz to nowsze urządzenia elektroniczne, pobierające coraz to więcej prądu nie zwiększając przy tym istotny sposób pojemności baterii. Co prowadzi do tego, że niestety musimy wyostrzyć zmysł wzroku i podświadomie wypatrywać kontaktów. Niby fajna szkoła dla naszych oczu, ale czy nie można, by było zrobić tego prościej i bardziej user friendly?
Od niedawna mam w domu Roomba 880 inżynierów firmy Irobot trzeba naprawdę pochwalić, za to co zrobili. Po pierwsze ściągnęli mi z barków znienawidzoną czynność jaką jest odkurzanie, a po 2 ten odkurzacz sam wraca na stację ładowania jak skończy pracę lub jak zacznie mu brakować prądu. Proste i bardzo pomysłowe, pozwala nam zyskać strasznie dużo czasu w skali roku( o samej roombie będzie dłużej w przyszłości).
Czy naprawdę takie trudne było, by wymyślenie jednego standardu ładowania indukcyjnego, dzięki któremu mógł bym wszystkie swoje elektroniczne gadżety położyć na stole, biurku czy macie i nie musieć bawić się w celowanie kablem tylko położyć i zapomnieć o problemie? Jeden standard, który powinna nałożyć komisja europejska na producentów elektroniki, zamiast ujednolicać standard ładowarki w telefonach. Ładowarki są nie wygodne, nie praktyczne i trzeba je taszczyć ze sobą w nieludzkich ilości. Standardem powinna być ładowarka indukcyjna ładująca wszystkie możliwe baterie, standardem w każdym barze, lotnisku, dworcu, mieszkaniu, hotelu, urzędzie i tym podobnych miejscach.
Niedawno firma BMW pokazała takie właśnie rozwiązanie, jeżeli idzie o samochody elektryczne, wystarczy, że wjedziesz na ustalony obszar w garażu a twoje auta zacznie się ładować, genialne. W dodatku rozwiązanie ma współpracować również z innymi pojazdami wyprodukowanymi nie tylko przez niemiecką firmę.
Marzę o tym, żeby móc spokojnie pojechać na drugi koniec świata ściągnąć z siebie torbę z laptopem i całą elektroniką, położyć ją na biurku i mieć pewność, że rano wszystko będzie naładowane, bez godzinnych zabaw z rozplątywaniem kabli i szukaniem kontaktów, świat dzięki temu naprawdę stanie się przynajmniej w moich oczach lepszy.