O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Mazda 6. Karate czy Tai Chi?

Mazda 6 2.0
Mazda 6 2.0 fot. Michał Adamiuk
Można się starzeć z godnością albo próbować rozpaczliwe oszukiwać czas. Fundować sobie operacje i wyglądać po nich jak Plastuś. Tak jest u ludzi i te same reguły dotyczą samochodów.


Mazda 6 jest już na rynku 5 lat. Dzisiejszy świat motoryzacji wyjątkowo bezlitośnie obniża wiek emerytalny i chcąc nie chcąc "Szóstka" się do niego zbliża. Nie przybyło jej zmarszczek, najwyżej lekko się opatrzyła, dlatego ołówek stylisty - w roli chirurgicznego skalpela - zafundował jej tylko subtelny retusz. Prawdę mówiąc, prawie niezauważalny. Bardziej "przestrzenna" atrapa chłodnicy, nowe zderzaki i odświeżone lampy.
Nowa "Szóstka" to tylko bardzo lekki face lifting? Nie do końca, bo im głębiej zaglądać pod kolejne warstwy, tym zmian jest więcej. Najbardziej widać je w przeprojektowanym wnętrzu. Jeśli chodzi o wykończenie, Mazda znów podnosi poprzeczkę. Materiały i wykonanie zdecydowanie wykraczają poza klasę średnią. Obicia tunelu środkowego i deski rozdzielczej są tak miękkie, że można się do nich przytulać, a wirtualny prędkościomierz jest najlepszym tego typu zegarem jaki widziałem (tj. najskuteczniej udającym prawdziwy).
Mazda nie chce być seniorem wykluczonym cyfrowo, więc przy okazji modernizacji nadrabia zaległości w gadżetach. "Szóstka" w końcu dostała kolorowy wyświetlacz przezierny na szybie (a nie na wysuwanej, przezroczystej płytce) i system kamer 360 stopni. Obraz z tego ostatniego jest niestety raczej średniej jakości, a - przy okazji - infotainmentowi przydałby się nowy interfejs. Coś co dobrze wyglądało w 2012 roku nie musi być już takie w 2018. Dla ocieplenia relacji można mieć tu podgrzewaną tylną kanapę, a także – pierwszy raz w Mazdzie – wentylowane fotele. Nie żałujcie pieniędzy na wyższe wersje wyposażenia z matrycowymi reflektorami LED. Są rewelacyjne. Włączasz światła drogowe i zapominasz o nich na resztę trasy. Same zadbają o resztę. Droga będzie oświetlona najlepiej jak się da, bez oślepiania kogokolwiek.
Gdybym mógł, ściągnąłbym z niej kolejną warstwę, żeby na własne oczy zobaczyć co jeszcze zmienili. Niestety muszę wierzyć Mazdzie na słowo. To nie rewolucja, tylko drobne rzeczy, małe kroki w dążeniu inżynierów do perfekcji. Jak u japońskich rzemieślników Takumi. Inspirację ich pracą Mazda wciągnęła sobie zresztą na sztandary (...a wcześniej zrobił to już Lexus). Jeśli miałbym opisać wszystkie różnice z modelem sprzed liftingu, ten tekst liczyłby przynajmniej kilkanaście stron A4. Gdzieś dodali, gdzieś odjęli, coś obniżyli, co innego odchudzili... Sztywniejsze nadwozie, zmiany w zawieszeniu. Wszystko dla zwiększenia przyjemności kierowcy. To się nie zmieniło - doznania zza kierownicy są dla Mazdy nadal największą wartością. Mam tylko wrażenie, że ich definicja zaczyna ewoluować.
Mazda mówi: "gładsze, bardziej liniowe zachowanie dynamiczne pojazdu". Jeśli czyta to jakiś inżynier, niech pierwszy rzuci kamieniem, jeśli się mylę. Ale zderzając te słowa z własnymi odczuciami, śmiem twierdzić, że w nowej "Szóstce" tą frajdą ma być bardziej komfort niż sport. Mam wrażenie, że złagodniała, że lekko stępili jej pazury. Moje odczucia są niejednoznaczne, bo z drugiej strony nie pogubiła swoich licznych talentów. Ostrzej popędzona przypomina o nich - sobie i kierowcy. Fantastycznie skręca, wciąż ma wybornie bezpośredni układ kierowniczy (choć mniejsza siła wspomagania jeszcze dodałaby mu precyzji). Zawieszenie ma wspaniała kinematykę, jest przewidywalne i ma ogromne rezerwy. W dynamicznej jeździe, każda zmiana kierunku to w tym aucie nadal duża przyjemność. Spora w tym zasługa tego, że "Szóstka" cały czas jest anorektyczką wśród samochodów, przy swoich wymiarach waży nieprzyzwoicie mało (1407 kg). Nadal jest wybitnie fit, ale tak, jakby na co dzień, od karate zaczęła woleć tai chi w parku.
Inna sprawa, że rozplenienie się turbodoładowania upośledziło nas, kierowców. Już nie potrafimy jeździć "wolnossakiem". - Gdzie ta moc i moment? Chcę je od samego dołu! Musi minąć trochę czasu, zanim przypomnisz sobie, że atmosferyczny silnik jedzie dopiero wysokimi obrotami. Do swojego kosmicznie zaawansowanego benzyniaka SKYACTIV-G, Mazda też wrzuciła worek nowych części (daruję Wam opowieści o nowym kształcie płaszcza tłoka). Nie dodało mu to temperamentu, ale i nie zepsuło manier. 165 KM i 213 Nm to nadal wszystko, co możemy mieć z tego dwulitrowego motoru. Nie jest demonem prędkości (9,4 s do „setki” i 216 km/h prędkości maksymalnej), ale też nie pije jak smok. Zasięg ponad 700 km, który pokazuje przy pełnym zbiorniku (62 litry) naprawdę wydaje się realny, a nawet przy bardzo dynamicznej jeździe bez problemu da się przejechać 500.
Tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia co o niej napiszę. Ludzie kupują Mazdy przede wszystkim oczami, a „Szóstka” zwłaszcza w kolorze Soul Red nadal wygląda jak milion dolarów i prędko się nie zestarzeje. Jeśli kiedykolwiek.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Skąd ten zachwyt nad Zandbergiem? 12 mocnych cytatów z wystąpienia lidera Lewicy
0 0"Oferta wpłynęła". Schetyna wyjawił, że jest drugi kandydat PO w prawyborach
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno