O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Dobra, zmiana. Nowe Porsche 911 Carrera 4S

Porsche 911 Carrera 4S (992)
Porsche 911 Carrera 4S (992) fot. Michał Adamiuk
Wyobrażam to sobie tak: ktoś ważny, w swoim wielkim gabinecie w Zuffenhausen spojrzał w kalendarz i uznał, że od premiery aktualnej 911 minęło wystarczająco dużo czasu, by zabrać się za konstruowanie następcy. Choć być może wcale nie było takiej potrzeby...


Wydał polecenie, a paru jajogłowych facetów z drucianymi oprawkami pobiegło do swoich komputerów i zaczęło zmóżdżać się nad nową generacją 911. To problem każdego kultowego modelu – zmienić jak najwięcej, psując jak najmniej. Miejmy to za sobą: z każdą generacją Carrera puchnie. Przy każdej kolejnej premierze pytanie brzmi nie czy, tylko o ile nowe Porsche urośnie i przytyje. 911 już dawno nie jest małym, lekkim autem, a widząc pierwsze zdjęcia 992 zacząłem poważnie bać się o postępującą „panameryzację” Carrery. Czy słusznie? Częściowo.
Nie pomogło niemal w całości aluminiowe nadwozie, szerokie wykorzystanie kompozytów i odchudzanie detali (fotele zrzuciły po 3 kg). Nowa 911 waży +/- o 50 kg więcej od poprzedniej (Carrera 4S – 1565 kg). Widać, że się zaokrągliła, rozstaw kół urósł o dobre 4 cm, ale najmocniej wzrok przyciągają seksowne biodra tylnych błotników. To już nie jest wyznacznik czteronapędowych wersji, każda Carrera ma poszerzony tył i długi pas świetlny między lampami - powrót do klasyki porzuconej od generacji 996.
Wsiadam i czuję się jak w domu, bo tu wciąż wszystko jest na swoim miejscu, jak w poprzednich 911. Mimo, że to właśnie wnętrze najmocniej zbliża Carrerę do Panamery. Nie ma tu wiele ze sportowej surowości, czuć więcej luksusu. Z 991 została fantastyczna i bajecznie łatwa do uzyskania pozycja za kierownicą. Już standardowe fotele (osadzone o 5 mm niżej) mają pełne spektrum regulacji, łącznie z szerokością podparcia bocznego w oparciu i siedzisku. Zniknęła większość fizycznych przycisków i prawie wszystkie zegary – analogowy ostał się tylko centralny obrotomierz. Reguła „jeden przycisk – jedna funkcja” to już mgliste wspomnienie, wielu z nich trzeba naszukać się w menu gigantycznego ekranu (10,9 cala). Od premiery obecnego Cayenne, coś złego zaczęło dziać się z jakością. Także i tu trzeszczą plastiki na kierownicy i niektóre na boczkach, a na autostradzie zamknięty szyberdach świszczy sobie w najlepsze. Wydając na Carrerę 4S minimum 633 000 złotych mógłbym być niepocieszony.
Dość narzekań, to w końcu Porsche i to szybsze od poprzedniego modelu. Bokser wciąż ma 3 litry i 6 cylindrów, ale dostał większe turbiny, które przywiały nieco mocy. Carrera S zyskała dodatkowe 30 KM i tyle samo momentu obrotowego (odpowiednio 450 i 530). Wychodzi, że to więcej niż potrzeba do zrekompensowania dodatkowych kilogramów. Bilans jest na tyle korzystny, że nowa 911 urywa do „setki” 0,4 sekundy. Z przyspieszeniem 3,4 s (z pakietem Sport Chrono) Carrera 4S wjeżdża do ligi supercarów i przestaje rozpędzać dopiero przy 306 km/h. Nie czyni przy tym specjalnego hałasu. 992 brzmi zaskakująco łagodnie, mam wrażenie, że bliżej jej do mniejszego 718, niż poprzedniej Carrery.
Jak jeździ? Gdyby ktoś na ślepo wsadził mnie do nowej 911, zasłonił deskę rozdzielczą i kazał jechać... nie poznałbym, że to nowy model. To chyba najlepszy komplement, bo mimo przybierania kilogramów i centymetrów, wciąż daje kierowcy dokładnie te same bodźce. Czuć, że nie jest superlekka, ale co z tego? W trybie Sport nadal skręca tak bezpośrednio, jakbym trzymał drążki kierownicze gołymi rękami. Hamulce? Żółte zaciski, czyli ceramika. Wytracają prędkość tak, że krew odpływa w tył głowy. Jedynie licząc w myślach biegi mógłbym rozpoznać, że to 992. Nowa 2-sprzęgłowa skrzynia PDK ma dodatkowe, ósme przełożenie, a najważniejsze jest to, że w trybie manualnym kompletnie nie wchodzi Ci w paradę. Żadnego kick downu i niechcianych redukcji. Cała władza w łopatkach! Tym bardziej, że kikut wystający z tunelu środkowego służy już tylko do wyboru trybu jazdy, przełożenia nim nie zmienisz. Wkurzać może nadpobudliwy start/stop, wyłączający silnik, zanim na dobre się zatrzymasz. Ale może właśnie dzięki temu, przy spokojnej jeździe w mieście i niespokojnej w trasie, 4S spaliła 14/100?
Lipcowa fala upałów nie pozwoliła mi sprawdzić nowego trybu Wet, tak zachwalanego przez Porsche. Podobno Carrera sama wykrywa wilgoć na drodze, wsłuchując się w wodną mgiełkę podnoszoną z asfaltu (czujniki akustyczne w nadkolach). Zmieniając wszystkie nastawy, szuka maksymalnej stabilności. Kontrola trakcji reaguje wcześniej i bardziej finezyjnie. Silnik łagodniej wchodzi na obroty, a skrzynia płynniej zmienia biegi. Charakterystyka pedału gazu robi się bardziej płaska, a w Carrerze 4S, na przednią oś trafia zdecydowanie więcej mocy.
Zauważyliście jak krótki był akapit poświęcony prowadzeniu nowego Porsche? To dlatego, że tu zmieniło się najmniej. Wybaczcie brak wielkiej ekscytacji – dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Wsiadłem w auto, które znam i wielbię od lat. 992 musiało powstać, bo rynek żąda nowości, ale to stara, dobra Carrera. Może i dostała nową skórę, parę fałdek tłuszczu i kilka błyskotek, za to wewnątrz jej mięso pozostało krwiste. Z drugiej strony... Porsche mogłoby nas kiedyś zaskoczyć i pokazać nowy model mniejszy, lżejszy i prostszy. Zaraz, zaraz... czy ja właśnie nie opisałem Caymana?
Dieta cud.
Jak szybko zrzucić 15 kilo? Pozbyć się niektórych wygłuszeń, klamek, radia, odchudzić fotele i szyby. I już. Portfel też schudnie - o jakieś 40 tysięcy zł, które trzeba dopłacić do Caymana T. Auta, które nie jest ani mocniejsze, ani szybsze od bazowego 718. Ale! Tak jak starszy brat - 911 T - stoi o 2 cm niżej i ma mechaniczną szperę. I co z tego? To, że skręca jeszcze chętniej i jest jeszcze bardziej rzutki. Prowadząc go, kręcisz głową z niedowierzania, bo to niemożliwe, żeby auto TAK reagowało na ruchy kierownicą. Fantastycznie prosty, mechaniczny i analogowy, oto prawdziwy dziedzic ideałów marki. Gdyby nie zabrali mu 2 cylindrów, Carrera nie byłaby potrzebna. Od dziś to chyba moje ulubione Porsche, którym można wyjechać z salonu.
A wracając do 911...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
0 0Półtora tysiąca euro za pracę 4 godziny dziennie. Taka oferta czeka na chętne dziewczyny, ale jest pewien szczegół
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
Oknoplast 0 0Na takiej sprzedaży korzystają wszyscy. Polska marka promuje model "na później"
Actina Pact 0 0Albo dobrze, albo tanio? Ta firma potwierdza, że można mieć wszystko i to w bardzo trudnej branży
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona