Jest czas domykania list do Parlamentu Europejskiego. Dobrze, że mamy Koalicję Europejską, szeroki front polityczny skupiony wokół spraw europejskich. I ważne jest, by wiedzieć - dlaczego startuje się i po co do Parlamentu Europejskiego.

REKLAMA
Z mojej osobistej perspektywy: startuję dla NAS !
To oczywiste więc, że startuję dla tych - którzy chcą, by Polska była w UE.
Którzy czują się Europejczykami rozumiejąc dziedzictwo: polską tradycję splecioną od zawsze z tradycją europejską.
Czują się Europejczykami - widząc Unię Europejską jako najlepszy projekt polityczny od dzięsiątków lat.
Projekt dający pokój, bezpieczeństwo, wyrównywanie szans, rozwój i otwartość na innowacje, poprawę jakości życia oraz poczucie fundamentalnej trwałości europejskich wartości.
Takich, jak:
- wolność, która nie może się obejść bez równości ( prawa LGBT są niezbywalną częścią praw wolnościowych),
- żywa demokracja dająca nam, obywatelom poczucie wpływu i uczestnictwa,
- praworządność gwarantującą sprawiedliwość dzięki niezależności sądownictwa,
- otwartość i nie-dyskryminacja, budujące szacunek do każdego: innego poprzez niepełnosprawność, religię, kolor skóry, orientację seksualną. A także szacunek dla odmienności kulturowych ról płci oraz głęboko uświadomioną równość płci.
To Europa, która nas wznosi i rozwija. To Europa, w której musimy odzyskać wiarygodność.
Bo władze PiS podważyły polską wiarygodność w Europie i chcą ja niszczyć dalej. Dlatego polska ekipa w Brukseli musi być i polska, i proeuropejska. I musi umieć rozmawiać nie z przedstawicielami ekstremistycznych ugrupowań, ale tych, które tworzą dziś i stworzą jutro demokratyczną większość.
Parlament Europejski to nie turnus wczasowy. Ani sanatorium.
To pole realnej walki i ścierania się niezbędnych kompetencji: od języka poczynając, przez rozumienie, czym jest legislacja i współpraca z krajowymi i europejskimi partnerami ( i biznes, i organizacje obywatelskie, i organizacje konsumenckie) w szukaniu dla Europy najlepszych rozwiązań. Służyć temu trzeba poprzez konkretną wiedzę: o prawach człowieka i obywatela, o unijnych regułach dotyczących rozwoju cyfrowego, którego znaczenie jest coraz większe, o zasadach wspierania lokalnych organizacji obywatelskich z poziomu unijnego, o tym, jak walczyć ze smogiem i plastykiem.
A zatem miarą przydatności konkretnego posła w Parlamencie Europejskim jest to, na ile merytorycznych debat i konferencji jest on zapraszany - by pokazywać swój punkt widzenia, polski punkt widzenia, europejskie rozumienie wyzwań.
Miarą przydatności jest to, w ilu realnych projektach konkretny poseł bierze udział: legislacyjnych i raportowych. Ważne są raporty kierunkowe o danym temacie, jeszcze bez rozwiązań legislacyjnych, ale ze wskazówkami na niedaleką przyszłość, co warto i trzeba objąć regulacjami prawnymi - jak ostatnio o Sztucznej Inteligencji, czy eZdrowiu.
Ale udział w projektach, to nie tylko bycie sprawozdawcą. Rola współ-sprawozdawców jest kluczowa, szczególnie przy projektach kontrowersyjnych między grupami politycznymi. Miałem tak w sprawie prywatności w sieci, gdzie chodziło o równowagę praw użytkowników, ale i warunków do przetwarzania danych w uzasadniony sposób, dla dobra użytkowników i np.ich zdrowia. Miałem podobnie przy legislacji dotyczącej opon, gdy trzeba było zderzyć racjonalność terminów wdrożeń dobrych ekologicznie rozwiązań między chadekami a zielonymi.
Krótko mówiąc - praca i efektywność w Parlamencie Europejskim - to poważne wyzwanie. Dlatego jest istotne, by układane listy kandydatów nie tylko spełniały kryteria sukcesu marketingowego, ale i kryteria kompetencji pracy w PE, potrzebne do sukcesu polskiej wiarygodności tam - w tamtejszych warunkach, sporach, poszukiwaniach.
Chcę startować, chcę wejść do Parlamentu i kontynuować oraz rozwijać to, co już tam zrobiłem: w sprawach cyfrowych, w walce o praworządność w Polsce, w walce o program finansowania organizacji obywatelskich, w walce o nowe zdefiniowanie europejskiego obywatelstwa, w walce o innowacje i nowe cyfrowe przewagi Europy, ale z rewolucją cyfrową, która będzie zorientowana na człowieka, na jego prawa, na wymiar etyczny jego funkcjonowania. . Szkoda byłoby marnować już włożonej energii i umiejętności.
A koniec: potrzebna kalkulacja. W grze koalicyjnej o miejsce niełatwo, ale żeby mieć szanse co najmniej trzecie miejsce na liście jest potrzebne.
Zobaczymy....
Michał Boni
11 marca 2019