Dlaczego twórcy wykorzystujący dzieła innych twórców w oczywisty sposób, nie podają źródła inspiracji? Wstydzą się czerpania garściami z muzyki, której nie stworzyli?

REKLAMA
W całym tym, powszechnym narzekaniu na Prawo Autorskie, na jego nieprecyzyjne zapisy, tworzące tysiące absurdów, na jego dziwną, przestarzałą strukturę, która służy jedynie monopolowi autorskiemu, co wcale nie oznacza, że autorom/twórcom jest dobrze, we wszystkich codziennych wojenkach na temat piractwa, granic wolności sztuki, pozycji użytkownika, dławieniu wolnej kultury itp., itd., znika nam z oczu jedna zwykła prosta rzecz - przywoitość.
Kilka dni temu świat ujrzał nowy klip rapera Pono.
Byłoby pewnie wszystko ok, gdyby nie fakt, że harmonia i melodia z podkładu w tym numerze, to niekoniecznie trafnie pocięty sampel z kultowego numeru, jeszcze bardziej kultowej grupy reagge - Steel Pulse, z jeszcze bardziej kultowej płyty - "Handsworth Revolution" (absolutna pierwsza dziesiątka najważniejszych płyt tego gatunku).
Generalnie w tym miejscu można byłoby przytoczyć szereg paragrafów dotyczących usytuowania samplingu w Prawie Autorskim, ale często przychodzi mi do głowy proste pytanie: "Dlaczego twórcy wykorzystujący dzieła innych twórców w tak oczywisty sposób, nie podają źródła inspiracji?"
logo
You Tube
Jak można zauważyć, w opisie kawałka Pono na YT o Steel Pulse nie ma ani słowa. Czyż jednym z argumentów artystów wykorzystujących sampling nie jest to, że próbkowanie niejako "odwieża" popularność artystów, z których czerpią inspiracje? Dobry argument, tylko, który z fanów Pono wie, że chodzi o "inspirację" Steel Pulse? W tym przypadku nie wiem nawet, czy można mówić o "inspiracji", skoro próbka reggaowego klasyku, w rzeczywistości buduje nową piosenkę. Inaczej - wyobraźcie sobie, że z "Podejścia" znika sampel. Co wtedy pozostaje?
Swoją drogą, jakiś czas temu w podobny sposób popisał się Jay Z. Poniżej jego numer - Jay-Z "Versus" [ Magna Carta Holy Grail ].
Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że twórca piosenki, skąd zaczerpnięto sampel nic o tym nie wiedział. Jest nim Bruno Spoerii, znany szwajcarski muzyk jazzowy. Piosenka nazywa się „On the Way” i pochodzi z 1978 roku.
Spoerii zaangażował do obrony swoich praw kilku dobrych prawników, ale nie o to tutaj chodzi. Chodzi o zwykły szacunek wobec twórców, z których inni czerpią, ile wlezie. Czyż w kulturze hip - hopu pojęcie pn. szacunek nie jest wałkowane na okrągło, nieustająco, od początku do końca i jeszcza raz od nowa?
Jak łatwo jest być dziś artystą.