
... czyli jak odwracamy oczy
REKLAMA
Justyna Kopińska – „Polska odwraca oczy”
Pierwsze zdanie: „Moja mama umarła, gdy miałam 10 lat.”
Ponieważ od jakiegoś już czasu nie czytam „Dużego Formatu” nieznane mi były kompletnie, poza tekstem o siostrach boromeuszkach, reportaże autorstwa Justyny Kopińskiej. Zapewne dlatego lektura jej drugiej książki była dla mnie niczym cios obuchem – nie spodziewałem się takiego nagromadzenia dramatów współczesnych Polaków. Nie byłem do końca gotów na tak szokujący przekaz.
Już pierwszy reportaż pt. „Spokojny sen Anny”, w którym autorka oddaje głos żonie Mariusza Trynkiewicza (pedofila i zabójcy czterech chłopców) sprawia, że człowiek momentalnie truchleje, staje sam w sobie przysłowiowego słupka niczym piesek preriowy i zastanawia się co tu jest grane? Jak to w ogóle jest możliwe, że ta kobieta wyszła za mordercę (pobrali się w więzieniu) i jak ona może myśleć i mówić w taki sposób:
„Mariusz tych chłopców nie ciągnął na siłę do mieszkania. Obiecał im, że postrzelają z wiatrówki. Więc oczywiście w pierwszym odruchu mogli się zgodzić, ale później przeszli dłuższy odcinek drogi. Mieli czas, aby ochłonąć, zastanowić się i uciec. Nie zrobili tego. To była ich decyzja, że nie żyją.”
W kolejnych reportażach śledczych Kopińska przywołuje podobne, mniej lub bardziej głośne sprawy karne, historie wywołujące ciarki oraz potężne patologie, od których najchętniej odwrócilibyśmy oczy. Okrutne znęcanie się nad dziećmi w szpitalu psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim (za ten reportaż autorka dostała niedawno prestiżową nagrodę European Press Prize), powrót do dramatu boromeuszek ze słynną siostrą Bernadettą na czele, wstrząsająca historia kobiety zgwałconej podczas firmowego szkolenia, mafia narkotykowa kontrolująca więzienie w Płocku czy historia minister Zbrojewskiej w pewnym stopniu zaszczutej przez media.
Jest też jeden tekst, który chciałbym wyróżnić szczególnie. Raz, że jego wydźwięk jest nieco inny od pozostałych, a dwa, że zrobił na mnie ogromne wrażenie – „Nieśmiertelność chrabąszczy”. To opowieść dotykająca problemu eutanazji. O tym, jak w dramatycznych okolicznościach może skończyć się prawdziwa długoletnia, wielka miłość. Zwyczajnie piękna rzecz.
Niewątpliwą siłą tych reportaży jest ich wyraźne zaangażowanie w konkretne problemy, to uparte drążenie do wyjaśnienia skąd one się biorą, kto jest za nie odpowiedzialny, gdzie znajduje się jakaś luka w systemie, która pozwala czynić zło. Z tekstów tych wynika bowiem, że nie „siedzi” ono jedynie w poszczególnych ludziach, ale jest także, a może przede wszystkim, zakorzenione w wielu instytucjach państwowych. To często właśnie system daje przyzwolenie aby je bezkarnie czynić. I to jest najbardziej przerażające.
Reportaże Kopińskiej, która niestrudzenie szuka w nich sprawiedliwości dla ofiar pozostawionych samym sobie, to dla mnie wzór jak powinien wyglądać idealny tekst z tego gatunku. Począwszy od wyboru tematyki (skupienie się nad losem tych skrzywdzonych i najsłabszych, pochylenie się nad paradoksami i patologiami czy sprawami często zamiatanymi pod dywan) poprzez sposób jej przedstawienia (dociekliwość, konsekwencja, relacjonowanie a nie ocenianie, szacunek dla bohaterów, wrażliwość i empatia) i styl w jakim jest to napisane (oszczędna, rzeczowa narracja; prosty, przekonywujący język).
Po prostu lektura obowiązkowa.
Aktualnie czytam:
