ilustracja: Janusz Kapusta

Najważniejszym warunkiem naszego narodowego sukcesu w następnych dekadach jest zmiana postaw, wzorców myślenia i zachowań Polaków. To wyzwanie, przed którym stoi każdy z nas i my wszyscy jako społeczeństwo.

REKLAMA
Choć nie ze wszystkich zmian jesteśmy zadowoleni, to trudno się nie zgodzić, że pierwsze ćwierćwiecze naszej wolności było okresem niezwykłego rozwoju kraju. Jednocześnie jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, że dotychczasowe paliwo rozwojowe Polski – indywidualne dążenie do sukcesu zorientowane na sferę materialną – wyczerpuje się. Że potrzebujemy bardziej zrównoważonego i wszechstronnego rozwoju. Że konieczne staje się poszerzenie strategii indywidualnych o strategie zbiorowe i dołączenie do aktywności zorientowanych na dziś tych podejmowanych z myślą o jutrze, a do działań sprzyjających wzrostowi gospodarczemu – tych, które wspierają rozwój społeczno-kulturowy. Nie zapominając więc o rozwoju infrastruktury i przebudowie regulacji oraz instytucji, powinniśmy wyzwolić nowy impuls modernizacji. A on drzemie właśnie w nas samych – w sferze kulturowo-mentalnej.
Otwórzmy okna
Czujemy, że pewne rzeczy w wolnej Polsce nam nie wychodzą. Świadczy o tym emigracja, będąca chlebem powszednim – zwłaszcza młodych – rodaków. Nie chodzi jedynie o wyjazdy z kraju, ale coraz częściej również o emigrację wewnętrzną, która oznacza wycofanie się z wszelkiej aktywności społecznej i politycznej, a nawet ekonomicznej (zużycie energetyczne). To reakcja nie tyle na skromne warunki materialne, co przede wszystkim na brak normalności. To również protest przeciwko dusznej atmosferze panującej w środowiskach, w których Polacy żyją i pracują. Bo to ona podcina im skrzydła. Przykładów jest wiele, od postawy „milcz, jak do mnie mówisz”, wszechobecnej w rodzinie, szkole, pracy czy urzędach, przez brak empatii i wzajemnego szacunku oraz sztywną hierarchię, opartą bardziej na relacjach niż prawdziwych osiągnięciach, po niechęć do otwartej dyskusji. Nierzadko towarzyszą temu niskie poczucie własnej wartości i kompleksy, które wyostrzają naszą indywidualistyczną – by nie powiedzieć egoistyczną – postawę.
I to właśnie tu, w sferze naszych postaw i umiejętności znajdują się największe niewykorzystane rezerwy rozwojowe Polski. A zmiana tych postaw, uwalniająca nasz ukryty potencjał zależy przede wszystkim od nas samych − społeczeństwa.
Stwórzmy wylęgarnie orłów
W kolejnym ćwierćwieczu potrzebujemy nowego „wielkiego przejścia”, czyli nowej transformacji. Dotyczy ona zarówno społeczeństwa, jak i gospodarki oraz państwa. Obecna Polska osiągnęła sukces głównie dzięki naszemu etosowi postchłopskiemu – naszej pracowitości, przedsiębiorczości, sprytowi, zdolności do adaptacji i pędowi ku wiedzy. Znaczna część rodaków stała się studentami i przedsiębiorcami – właśnie w edukacji i biznesie poszukując sukcesu oraz sposobu na zapewnienie dostatniego życia sobie i najbliższym. To spowodowało najpierw wybuch małej przedsiębiorczości, która szybko wypełniła luki rynkowe odziedziczone po gospodarce socjalistycznej. Później zaś uczyniło z Polski świetnego podwykonawcę dla zachodnich koncernów. Podwykonawstwo jest tym, co charakteryzuje rodzimą gospodarkę w nieomal każdej branży, począwszy od tradycyjnego przemysłu, aż po sektor usług dla biznesu (BPO). Całe roczniki studentów przejmowane są przez przedsiębiorstwa zajmujące się obsługą klienta lub księgowością zachodnich koncernów. Właśnie w ten sposób – jako rezerwuar taniej i stosunkowo dobrze wykształconej siły roboczej – postrzegają Polskę zagraniczni inwestorzy.
W przeszłości model ten zapewnił miejsca pracy i pozwolił naszej gospodarce szybko się rozwijać. Dziś jednak utrwala charakter Polski jako kraju zależnego, nastawionego na tu i teraz oraz pozbawionego „ssania innowacyjnego”. Odzwierciedla także naszą kondycję kulturową jako społeczeństwa pracy i przedmiotów. Zadajemy więc sobie pytanie, czy chcemy być tacy nadal, ryzykując pozycję wiecznego średniaka? Czy też wolimy raczej budować społeczeństwo podmiotowe, mające ambicje kreowania rzeczywistości i bycia liderem? Społeczeństwo chcące realizować nie tylko cudze, ale i własne pomysły, czerpiące przyjemność nie tylko z pracy i gromadzenia dóbr, ale także z relacji społecznych i rozwijania swoich pasji. Jedynie będąc dojrzałym społeczeństwem, opartym na świadomych i podmiotowych jednostkach, stworzymy środowiska sprzyjające rozwojowi innowacyjnej gospodarki i przemienimy nasze instytucje w prawdziwe wylęgarnie orłów. Podmiotowych, mierzących wysoko i zdolnych do ekspansji na światowych rynkach, przedsiębiorców i kreatorów zmian nawet w obrębie najprostszych i najbardziej banalnych działań. Dlatego we wszystkich dziedzinach życia potrzebujemy nowych, bardziej demokratycznych kultur organizacyjnych, które będą sprzyjać wykorzystaniu talentów, pasji i energii Polaków.
Aby nowa transformacja zakończyła się sukcesem − gospodarka stała się innowacyjna, a administracja bardziej empatyczna − potrzebna jest zmiana kulturowo-mentalna całego społeczeństwa. Zmiana naszego otoczenia, ale też nas samych. To coś więcej niż budowa kolejnych parków naukowo-technologicznych, organizowanie specjalnych lekcji innowacyjności w szkołach czy nowoczesnych wskaźników w administracji. Musimy wreszcie zacząć myśleć o własnych kompetencjach nie tylko jako przydatnych w pracy zawodowej, w kategoriach zarabiania pieniędzy, ale także − wszechstronnego rozwoju osobowego i społecznego. Musimy zaakceptować, że nie wszystko, czego się nauczymy, będzie przynosić wymierny i natychmiastowy efekt w postaci lepszej pracy i wyższych zarobków. Bo to, czego nam potrzeba, aby odnaleźć się w życiu zawodowym i społecznym, nie ogranicza się jedynie do znajomości języków obcych i kompetencji cyfrowych. Przeciwnie. To przede wszystkim kompetencje osobowe – samoświadomość siebie, swoich potrzeb, talentów oraz pasji, empatia i zdolność rozumienia innych ludzi, gotowość do działania na rzecz szerszej wspólnoty, akceptacja porażki i umiejętność uczenia się na swoich błędach, ale także zdolność do przyjmowania oraz przekazywania krytyki. To właśnie te cechy wyróżniają prawdziwe orły i tworzą silne społeczeństwo, oparte na silnych jednostkach. Bez tych postaw i umiejętności nie uda nam się zbudować dynamicznego a jednocześnie przyjaznego sobie, spójnego społeczeństwa. A to ono jest kluczem do prawdziwie innowacyjnej gospodarki.

Dajmy szansę nowej warstwie liderów
Poza naszymi osobistymi kompetencjami powinniśmy również wspólnie popracować nad nowoczesną polską formą. Tak, by powstał nowy polski habitus łączący w sobie różne – czasem pozornie sprzeczne – elementy z naszej tysiącletniej historii, w tym uszlachetniony indywidualizm z upodmiotowioną wspólnotowością. Chodzi o stworzenie wizji polskości pozbawionej kompleksów, którą wszyscy, zwłaszcza młodzi Polacy i nowa klasa średnia, potraktują jako „tożsamościową kotwicę”, źródło osobistej siły i energii oraz poczucia własnej wartości.
Co jest niezbędne, by dokonała się ta kulturowo-mentalna zmiana? Wydaje się, że przede wszystkim rozwój nowej warstwy empatycznych, wzorcotwórczych liderów. Warstwy, która łączyłaby w sobie dwie polskie tradycje i dwa polskie etosy. Z jednej strony romantycznej energii, kreowania dalekosiężnych wizji i dążenia do osiągania wielkich celów. Z drugiej zaś pozytywistycznej zdolności do mozolnej, postępującej krok za krokiem, realizacji swoich planów, w tym także zgody na odroczoną gratyfikację. Takich liderów można znaleźć we wszystkich środowiskach: biznesowych, edukacyjnych, naukowych, kulturowych oraz pozarządowych. To oni dokonają zmiany istniejących kultur organizacyjnych – przemieniając nasze szkoły, zakłady pracy i urzędy w instytucje, w których chce się nam pracować i w których jest normalnie. Tym samym będą przekaźnikami nowoczesnej formy w naszym życiu prywatnym i zbiorowym.
Takie pokolenie liderów, tworzących zresztą niejednokrotnie swoiste sieci łączące cały kraj, ujawnia się w najróżniejszych sferach naszego życia – społecznej i obywatelskiej, ale też biznesowej - już dziś. Projekty w rodzaju: Program Rozwoju Bibliotek, Latarnicy Polski Cyfrowej, Polsko-Amerykańska Szkoła Liderów, ale też takie przedsięwzięcia jak Dolina Lotnicza czy Centrum Nauki „Kopernik” pokazują potencjał, jaki tkwi w Polakach. Nie inaczej jest w biznesie, o czym świadczą pracownicy korporacji działający na rzecz lokalnych społeczności w ramach programów wolontariatu pracowniczego. Innym przykładem jest bydgoska PESA, która przeszła długą drogę od postpeerelowskiego Zakładu Naprawy Taboru Kolejowego do nowoczesnej firmy, zbudowanej na kulturze współpracy.
Przemiany, które dokonują się za sprawą wzorcotwórczych, oddolnych liderów, dotyczą dziś zazwyczaj jedynie enklaw. Aby stały się powszechne, trzeba stworzyć płaszczyzny wzajemnego dostrzegania się i przenikania doświadczeń oraz połączyć symboliczno-energetyczny wysiłek licznych środowisk i nadać im wspólny sens i cel.
Stańmy przed lustrem!
Aby przyspieszyć proces transformacji społecznej świadomości, a także oddolnej przemiany naszych kultur organizacyjnych, konieczna jest szeroka autorefleksja. To ona stanowi wstęp do tak potrzebnych nam zmian. Musimy mieć odwagę, by stanąć przed lustrem i uczciwie przyjrzeć się samym sobie – dostrzec swoje silne i słabe strony. Musimy zastanowić się, w jaki sposób się zmieniać, by wspólnie wygrać przyszłość oraz jakich postaw i umiejętności (kompetencji cywilizacyjnych) potrzebujemy w XXI wieku. Właśnie temu ma służyć debata narodowa, poprzedzona między innymi tym zbiorem tekstów oraz zainicjowana specjalnie dedykowaną sesją tematyczną w ramach IX Kongresu Obywatelskiego, który odbędzie się 25 października br. pod hasłem „Polska jutra – jak rozwinąć nasze skrzydła?”.

***
Dr Jan Szomburg jest ekonomistą, prezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjatorem i organizatorem Kongresów Obywatelskich.
Piotr Zbieranek jest socjologiem i psychologiem, pracownikiem naukowym Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Artykuł ukazał się w „Rzeczpospolitej” 30.06.2014 r. we wkładce „Narodowy Coaching. Jak rozwinąć nasze skrzydła?".