O autorze
dr Zarządzania (UW), mgr Matematyki, studia podyplomowe z Pedagogiki Twórczości (APS im. Grzegorzewskiej) i Finansów (Swinburne University of Technology, Melbourne); prowadzi swoją firmę szkoleniowo-doradczą Kreatywne Strategie. Wizja? "Wierzę w ludzi, przedsiębiorczość i potrzebę sprawiedliwości społecznej. Jestem przekonany - wiem - że w każdym człowieku jest potencjał dobra i twórczości; Tyle, że często nie potrafimy go wydobyć... A przecież tylko dbając o siebie na wzajem możemy być szczęśliwi, mieć dobre rodziny,firmy i kraj..."

Mediacje – dlaczego działają?

logo European Network of Business Mediation Professionals;
jeśli mediacje interesują Cię poważnie, i masz spore doświadczenie w biznesie, daj znać..
logo European Network of Business Mediation Professionals;
jeśli mediacje interesują Cię poważnie, i masz spore doświadczenie w biznesie, daj znać.. European Network of Business Mediation Professionals
Można by pomyśleć: „Eee.. po co te mediacje?”. Jak będziemy chcieli, to przecież i tak się dogadamy… Brzmi to logicznie. Tak samo, jak teza, że „marketing to zawracanie głowy, bo ludzie, jak będą chcieli, to i tak kupią”. Prawda? Fakt, że dobrze prowadzone mediacje umożliwiają przełamanie impasu i rozwiązanie kosztownego dla obu stron konfliktu. Więc – dlaczego to działa?


Przede wszystkim – emocje. Zdarzyło Ci się, że nawet chciałeś jakąś sprawę polubownie załatwić, przychodzisz „dogadać się”: mówisz „chciałbym, żebyśmy się dogadali, tylko” (i to wrzucasz swoją pretensję)”. I co słyszysz? Wzajemne oskarżenie.. Wtedy ty „taak??? Jak, tak to ( i tu jeszcze więcej zarzutów). Przeżyliście to? (Ha, ja też parę razy…) Właśnie tak to działa.. I, na skutek psycho-biologicznych uwarunkowań strasznie trudno od tego się uwolnić.

Wbrew temu, co zwykliśmy o sobie myśleć, nie zawsze zachowujemy się mądrze i racjonalnie. Tam, gdzie wchodzi w grę poczucie zagrożenia, zatracamy nasz rozsądek. Względnie niedawne prace nad strukturą mózgu wyjaśniły to zjawisko.

Okazuje się, że nasz mózg składa się z dwóch względnie niezależnych podsystemów. Jeden – oparty na działaniu kory mózgowej, daje nam możliwości „zaawansowanego” myślenia logicznego i kreatywnego. Wymaga on jednak – ze względu na przetwarzanie znacznych ilości informacji – względnie dużo czasu. Drugi, o pierwotnej naturze, zarządzany przez ciało migdałowate, działa w paradygmacie „walcz lub uciekaj”.

Wytworzył się on jako kluczowy element przetrwania w czasach prehistorycznych, gdy każdego dnia groziło nam pożarcie przez tygrysa szablozębnego czy napaść wrogiego plemienia. Podstawową zaletą tego podsystemu jest podejmowanie decyzji w ułamku sekundy: uderzyć – czy uskoczyć? W bardziej cywilizowanej formie przybiera to postać agresywnej selekcji informacji: „ileż to razy się ten typ podle wobec mnie zachował” czy „jak mu dowalić”? Co kluczowe, w sytuacjach postrzeganego zagrożenia niższe struktury mózgu „przejmują dowodzenie” i eliminują „zbędne dywagacje” innych komórek. Uczestnictwo mediatora umożliwia przełamanie tego cyklu.


Jest i kilka innych czynników, sprzyjających rozwiązaniu konfliktów w drodze mediacji:
• po pierwsze – sam fakt wyrażenia zgody, czy wyjścia z ofertą mediacji odbieramy (co ważne emocjonalnie) jako krok w naszą stronę;
• po drugie – w trakcie mediacji zarzuty mogą łatwiej być przeformułowane na „problemy do załatwienia”, co ułatwia ich rozwiązanie;
• po trzecie – w negocjacjach konfliktowych nieomal każda propozycja drugiej strony jest traktowana podejrzliwie, często niechętnie;
• wreszcie, udział mediatora ułatwia znajdowanie kreatywnych, obustronnie korzystnych rozwiązań (na które w ogniu sporów nie ma czasu ani klimatu).
Jak to zrobić? Jak znajdować rozwiązania satysfakcjonujące obie strony? O tym następnym razem..
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu