Od dziesięciu lat bogatsze gminy, powiaty i województwa przekazują część swoich dochodów na rzecz samorządów biedniejszych. Z województw jedynie mazowieckie jest płatnikiem netto tego „janosikowego” haraczu. Z tego tytułu płaci rocznie ponad 660 mln zł. I teraz to formalnie najbogatsze województwo bankrutuje.

REKLAMA
Ponad rok temu pisałem na tych łamach, że „janosikowe” to fatalny sposób wyrównywania poziomu życia w polskich samorządach. Gdy spojrzeć na Warszawę – a to z pośród polskich gmin i miast największy płatnik – to trzeba pamiętać, iż Warszawa w oczywisty sposób ponieść musi większe wydatki, które niekoniecznie dadzą się pokryć większymi dochodami. A część tych wydatków wiąże się z pełnieniem funkcji stołecznych miasta. „Bogactwo” Mazowsza jest z kolei iluzoryczne. Większość obszaru Mazowsza to tereny biedniejsze niż krajowa średnia.
Mazowsze płaci dlatego, że średni dochód na głowę jest tu wyższy niż średnia krajowa. Ale jest tak tylko dlatego, że – administracyjnie rzecz biorąc – częścią Mazowsza jest Warszawa. Bez Warszawy Mazowsze bogate nie jest, a gdy dodatkowo odprowadzi „Janosikowi” haracz, staje się jednym z biedniejszych regionów kraju.
Dwa lata temu była podjęta próba zmiany „janosikowego”. Nie powiodła się z powodu oporu rządzącej Platformy Obywatelskiej, w tym Donalda Tuska – posła z obłożonej horrendalnym „janosikowym” Warszawy.
Dzisiaj Donald Tusk zdaje się Mazowszu i Warszawie obiecywać Niderlandy, gdy mówi, że jest przekonany, że „w 2015 roku „janosikowe” w tym kształcie przestanie istnieć”. Bo jest bardzo prawdopodobne, że w 2015 roku to już nie będzie zależało od niego i jego partii. Jeśli Donald Tusk naprawdę zrozumiał, że „janosikowe” takie jak teraz – zgodnie z którym za jedyne bogate województwo obłożone tym podatkiem uważa się relatywnie niezamożne Mazowsze – jest złym rozwiązaniem, to niech stosowną ustawę przeprowadzi przez Parlament teraz, a nie za dwa a może i więcej lat – czyli ad Kalendas Graecas.
Tyle dzisiaj o „janosikowym” aspekcie bankructwa Mazowsza. Na jutro zostawiam sobie komentarz o równie ciekawym aspekcie polityczno-partyjnym finansowej katastrofy największego polskiego województwa.