Pierwszy dźwięk i od razu jesteś w innym świecie. Tak normalnym, że zaczynasz się zastanawiać, dlaczego od pewnego momentu przestałeś zwracać uwagę, jak dalece dzisiejsza rzeczywistość może odbiegać od tego czego się nasłuchałeś. I choć moja refleksja dotyczy zapewne nie tylko muzyki, od razu zaznaczę, że nie zamierzam wychodzić poza jej obszar, aby snuć jakiekolwiek rozważania na temat kondycji współczesnego człowieka, czy chociażby samej sztuki. To pozostawię na ewentualne inne pisanie, a tymczasem zamierzam się skupić wyłącznie na nowej płycie zespołu RGG, pod tytułem "Aura".

REKLAMA
Przyznam, że nowa muzyka RGG pozwala poukładać myśli, z którymi człowiek nieustannie się boryka podczas opisywania współczesnej improwizacji. Jak mi się zdaje, stanowi bowiem wyraźny dowód na istnienie formy wręcz totalnej, w której nakładające się na siebie inspiracje zabierają możliwość jednoznacznego jej określenia.
I choć wielokrotnie powstaje dzięki temu naprawdę coś oryginalnego, niestety trzeba przyznać, że mnóstwo takich poszukiwań kończy się kompletnym chaosem, z którego nic nie wynika. W takich przypadkach się zastanawiam, czy zabrakło swoistego rodzaju dyscypliny potrzebnej do perfekcyjnego ułożenia poszczególnych dźwięków, czy mam do czynienia ze świadomą, awangardową koncepcją.
Ileż razy dochodziłem do wniosku podczas słuchania jakiejś płyty, że gdyby tak wszystko poukładać, a przynajmniej wyraźniej zaznaczyć na niej chronologię wydarzeń, byłaby naprawdę zrozumiała. No coż, byłaby...
logo
Aż tu nagle RGG przekonuje, że naprawdę staje się możliwe takie dopracowanie szczegółów, aby poszczególne kompozycje zachwycały selektywnością, w ogóle przy tym nie zatracając walorów muzyki, którą pozwalam sobie określać mianem totalnej.
Proszę mi wierzyć, że najnowszy album tego zespołu jest w takiej samej mierze klasyczny, klasycznie jazzowy, jak również popowy. Co ciekawsze, jeśli nie przypiszemy tej płyty do współczesnej, europejskiej muzyki improwizowanej, wymienione trzy elementy będziemy musieli uznać za równoważne, doszukując się kolejnych inspiracji. Ale co najciekawsze, bez względu, jak zaszufladkujemy nowe kompozycje RGG, ani przez moment nie poczujemy się zagubieni podczas ich słuchania.
Dokładnie w taki sam sposób zostały podzielone role między muzykami, aby każdy miał tyle samo miejsca na swoją wypowiedź? Przynajmniej tak się wydaje, analizując różnorodność kolejnych utworów.
RGG tworzą: Łukasz Ojdana - fortepian, Maciej Garbowski - kontrabas, Krzysztof Gradziuk - perkusja.
Tak, nowa płyta RGG "Aura" rzeczywiście pozwala poukładać myśli na temat współczesnej improwizacji. Jest prawdziwą jej kwintesencją, ale zarazem znakomitym punktem wyjścia dla twórców oraz odbiorców tego rodzaju muzyki. Bo przecież z jednej strony odwołuje się do jazzu i klasyki, korzystając z wielu ich doświadczeń, z drugiej stawia przed nami kolejne istotne pytania, w tym również o prawdziwość emocji zawartych w delikatnym, przepięknym klimacie "Aury".

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?