O autorze
Dziennikarz. Publikował m.in. w kilku portalach o popkulturze i Spider's Web. Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Kontakt: piotr.burakowski@interia.pl

„Plemię”: wyjątkowe kino z Ukrainy

„Plemię”: wyjątkowe kino z Ukrainy
„Plemię”: wyjątkowe kino z Ukrainy Fot. mat. prasowe
Grecja i Ukraina. Kraje dotknięte kryzysem od niedawna łączy kino. „Plemię” przypomina „Kła”, „Alpy” i „Attenberga” – wyjątkowe greckie dzieła. Nie tylko podobny styl opowiadania fabuły zachęca jednak do takiego zestawienia. Przed kilkoma laty greckie filmy zdobyły po raz pierwszy od dawna uznanie międzynarodowej widowni – i podobnie jest z pokazywanym w kilkunastu krajach „Plemieniem”.


W „Kle” rodzice, trzymanych w izolacji dzieci, uczą je wypaczonej formy języka. I tak na przykład w ich domu „klawiatura” oznacza „waginę”, a „krzesło” to „morze”. Chodzi bowiem o izolację od technologii i zewnętrznego otoczenia – inaczej doszłoby do zaburzenia patologicznego systemu. „Attenberg” z kolei pokazuje imitację komunikacji zwierząt, dzięki czemu język nabiera formy pierwotnej. „Plemię” przedstawia komunikację i odizolowaną, i pierwotną.


Film opowiada o nastolatkach ze szkoły z internatem dla głuchoniemych na Ukrainie. Wszyscy, łącznie z dyrektorką i nauczycielami, posługują się w niej językiem migowym. Tworzą tym samym pewną zamkniętą strukturę językową zrozumiałą tylko dla nich samych, a język migowy przypomina ten stosowany przez dawne plemiona. Odizolowany zostaje nawet sam widz, chyba że zna migową formę komunikacji. Nie usłyszymy bowiem ani jednego dialogu i nie zobaczymy napisów, które tłumaczyłyby komunikację postaci. Mimo to początkowa dezorientacja zamienia się w zrozumienie fabuły i relacji między postaciami.


Tytuł filmu odnosi się nie tylko do tego, jak komunikują się postacie, ale i ich działania. Dzieci ze szkoły dla głuchoniemych, pod postacią młodocianej grupy przestępczej, funkcjonują niczym plemię. Działają grupowo, a dołączenie do plemienia wymaga rytualnego sprawdzianu – walki z jego członkami. Rządzą zdemoralizowane władze szkoły, na drugim szczeblu hierarchii są nastolatki, a ostatni zajmują najmłodsze dzieci. Nastoletnie dziewczyny są traktowane przedmiotowo i pracują jako prostytutki, dlatego nie ma miejsca na jakiekolwiek uczuciowe więzi – te stanowiłyby tylko kłopot.
Z tego wszystkiego wyłania się okropny obraz zdegenerowanych młodych ludzi i tak samo zepsutych dorosłych. W plemieniu nie liczą się bowiem uczucia – liczy się przetrwanie. Brak zasad moralnych, a raczej wytworzenie własnych – skrzywionych – to nie tylko efekt odosobnienia, ale i wszechobecnej biedy. Internat uderza nad wyraz skromnym wyglądem: dotknięte zębem czasu meble i niszczejące prycze w pokojach, tandetnie pomalowane korytarze. Wszechobecna bieda powoduje, że dziewczynom wystarczy ładny t-shirt, by ulec pokusie prostytucji, a chłopcy są gotowi na wszystko dla odrobiny pieniędzy i zabawy zakrapianej alkoholem. Surowy wygląd przypomina stylistyczne rozwiązania z „Kła”, „Alp” i „Attenberga”. I podobnie jak greckie kino, „Plemię” nie szczędzi surowej, wręcz naturalistycznej przemocy i bardzo realistycznie wyglądającego seksu.


Dzieło jest nastawione na szokowanie przemocą, ale zrobiono to jednak ze sporym wyczuciem. Szybko staje się także zrozumiałe, że reżyser zafunduje nam makabryczny – celowo przesadzony – finał. Wszystko dla wywołania jak największego szoku u widza. Prawdziwa przemoc zaczyna się, kiedy nowy uczeń zakochuje się z czasem w dziewczynie parającej się prostytucją, co prowadzi do konfliktu między nim a pozostałymi członkami plemienia. Odtąd dotychczasowe braterstwo znika, bo najważniejsze jest dobro grupy.

„Plemię” to jedno z najlepszych dokonań ukraińskiej kinematografii – odważne, bezkompromisowe i oryginalne. Dosłowna, naturalistyczna przemoc w połączeniu z metaforą plemienną i nietypową narracją tworzą niekonwencjonalny i pozostający w pamięci film. W swoim debiutanckim pełnometrażowym dziele Myroslav Slaboshpytskiy pokazuje, że – pomimo ogromnego rozwoju cywilizacyjnego – w trudnych warunkach nadal mentalnie jesteśmy prymitywnym plemieniem.

Kontakt z autorem:
piotr.burakowski@interia.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NEWSWEEK 0 0Dlaczego faceci w Polsce stracili ochotę na seks? Powodów jest mnóstwo, ale jeden najważniejszy
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Masz "powyborczego doła" po zwycięstwie PiS? Psycholożka radzi, co trzeba zrobić
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu
0 0Tysiące protestujących na ulicach Londynu. Johnson wściekły po głosowaniu ws. brexitu
Britax 0 0Ten fotelik to nowy wymiar bezpiecznych podróżny z dzieckiem. Dzieci i rodzice go pokochają!
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie obchodzą cię zmiany klimatu za 50 lat? Wiemy, jak będzie wyglądała pogoda w Polsce za dekadę
DADHERO.PL 0 0Mieliśmy polskiego Raya Charlesa. Genialny Dawid Ogrodnik w filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
0 0Joanna Przetakiewicz w nagiej sesji. "Zapisuję sobie pani zdjęcia w telefonie"

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy