
Gdyby Eugeniusz Bodo urodził się jakieś sto lat później niż to miało miejsce, zapewne posiadałby konto na Facebooku i Instagramie, na których informowałby swoje fanki na bieżąco, o tym, co dzieje się w jego życiu prywatnym i zawodowym. Może prowadziłby nawet modowego bloga i wrzucał swoje selfie w nowej marynarce od Tomasza Ossolińskiego, zawadiackiej czapce na uszy noszonej do garnitaru, czy spodniach z obniżonym krokiem do eleganckiej koszuli ze spinkami. Zapewne występowałby, tak jak i w latach 30-tych ubiegłego wieku, w reklamach kapeluszy, krawatów, marynarek. Tylko odpuściłby produkcje wysokoprocentowe, gdyż był abstynentem i uważał, że byłoby to niewiarygodne. Która współczesna gwiazda zastanawia się nad wiarygodnością? Może gdyby zrobiła to Beata Tyszkiewicz, nie reklamowałaby hamburgerów znanej sieci fast foodów?
Kurjer Filmowy 1929, wywiad z Eugeniuszem Bodo:
Sympatyczny i popularny artysta rewji stołecznej oraz bohater szeregu filmów polskich Eugenjusz Bodo - ma wśród wielu talentów niesłychaną zdolność robienia "kawałów". Onegdaj spotykamy go w Leo Filmie, gdzie gra do obrazu "Uroda życia". Bodo siedzi zamyślony.
- Nad czem pan tak rozmyśla?
- Opracowuję swoją nową rolę.
- Czy został pan zaangażowany?
- Wkrótce otrzymam engagement zagraniczny, gdzie będę nakręcał scenę do filmu dźwiękowego.
- Oh, czy to trudna rola?
- Trudna i odpowiedzialna. Będę robił... czkawkę
Urodzony w Szwajcarii aktor, producent i reżyser, szybko piął się po szczeblach kariery. Występował na deskach największych kabaretów i rewii dwudziestolecia międzywojennego (Qui Pro Quo, Morskie Oko, Cyganeria, Cyrulik Warszawski), był gwiazdą kilkudziesięciu filmów. Z reguły były to lekkie filmy muzyczne, które w latach wielkiego kryzysu ekonomicznego (skąd my to znamy?) miały odciągnąć widza od szarej rzeczywistości. Zastąpiły one ckliwe melodramaty i patriotyczne, pełne wstrętnego patosu, produkcje historyczne.
Oryginału nic nie pobije
Prezentowane na scenie piosenki sygnalizują widzowni pewne momenty z życia artysty, jak choćby romans z tahitańską aktorką Reri, którą zaangażował do roli w filmie Czarna perła (1934), szybko się nią znudził, a na dodatek przeszkodziła im w dalszej znajomości jego matka i problemy alkoholowe aktorki.
- Musi ci być miło grać z taką czarującą partnerką, jaką jest pani Marysia Modzelewska -zagadnął zaprzyjaźniony z artystą skryba M.S.- My z widowni zazdrościmy ci serdecznie. Łatwo jest zakochać się w pięknej kobiecie? (...)
- Ależ oczywiście... - odpowiedział zaskoczony śmiałością dziennikarza Bodo - że... pani Modzelewska jest czarującą kobietą, ale zakochać się?
- A czy zechcesz mi coś opowiedzieć o pierwszej miłości i pierwszym pocałunku?
(...) Bodo uśmiechnął się jakoś dziwnie i tajemniczo. (...) Chwilę milczał, zaciągnął się kłębem dymu, wolno wstał, najbardziej szarmanckim ruchem wskazał na swoją towarzyszkę (sukę Sambo) i uroczyście rzekł:
- Oto moja pierwsza miłość!
(...) Zdziwiony Sambo od czasu do czasu podnosił z pod stolika swój olbrzymi pysk i zdawało się, że się również uśmiecha i dzieli szczęście swego pana. Miłe czytelniczki, czy miałem jeszcze pytać o pierwszy pocałunek?
http://www.dziennikpolski24.pl/pl.php/aktualnosci/kultura/1255029-bodo-aktor-wszechstronny.html,0:pag:1,0:pag:print
http://wyborcza.pl/1,75517,11909346,Kowboj_Bodo_umiera_w_lagrze__RECENZJA_.html
