Formuła Jeden mnie nudzi. Wyścigi na jedynym polskim torze mnie męczą. Męczy atmosfera nadęcia i udawania, której jednocześnie towarzyszy moda na wiejskie szorty i chodzenie w klapkach. Atmosfera przesączona animozjami, nerwami i protestami. Przykro mi, tak to widzę.

REKLAMA
logo
Błażej Zuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Renault Alpine A310 Błażej Żuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Ford Mustang 1966 Błażej Żuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Błażej Zuławski
logo
Ford Mustang 1966 i 2015 Błażej Zuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Opel GT Błażej Żuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Błażej Żuławski
logo
Mercedes W126 560SEL The Monster Błażej Żuławski/Infinitum Classic Cars
logo
Alfa Romeo Giulia Błażej Żuławski
Jest jednak w Polsce gatunek samochodowego sportu, który mnie nie irytuje. Odkryłem to w październikowy weekend na torze w Kielcach. Classicauto Cup jest serią zawodów, wymyślonych przez redakcję miesięcznika Classicauto, w których mierzą się ze sobą, podzieleni na grupy i klasy, kierowcy kochający samochody powstałe w epoce, gdy bardziej liczyły się umiejętności gościa za kierownicą od sprawności programisty w biurze konstrukcyjnym.
Tu spotykają się sędziwe Skody, Fiaty 125p i Polonezy z potężnymi Mercedesami o silnikach V-8, Fordami Mustangami tudzież wozami Porsche rozmaitej maści. W powietrzu snuje się mgiełka lekko niedopalonych węglowodorów, a silniki brzmią niczym strojąca się przed koncertem orkiestra symfoniczna. Auta grupami ciągną na tor, by pojedynczo startować do walki z bezlitosnym systemem pomiaru czasu. Aby wyniki były sprawiedliwe, wprowadzono specjalne przeliczniki, premiujące auta potencjalnie wolniejsze i trudniejsze w prowadzeniu.
To, co najbardziej przypadło do gustu mnie, dinozaurowi motorsportu, to przyjazna atmosfera. Uśmiech, skinienie głową, odwiedzanie konkurentów i przepełnione znajomością tematu dyskusje. Nawiązywanie nowych znajomości i dzielenie się wiedzą historyczną. Dziesiątki kolorowych samochodów, dzięki którym, oraz dzięki których właścicielom, ani przez chwilę nie jest nudno. Nikomu nie brak poczucia humoru i dystansu do siebie, a to rzadkość.
Wiem już na pewno, że to jedna z największych przyjemności, jakie można sobie zafundować, nie zdejmując ubrania, i że na pewno pojawię się na tych zawodach w przyszłym sezonie.