O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Wasserpolacken

Joachim Ceraficki
Wassepolacken. Relacja Polaka w służbie Wehrmachtu
Joachim Ceraficki
Wassepolacken. Relacja Polaka w służbie Wehrmachtu Ośrodek Karta
W szeregach armii niemieckiej służyło około pół miliona Polaków. Wielu z nich traktowało fakt przymusowego wcielenia do Wehrmachtu jako wstydliwy epizod swego życia. Z tego więc względu relacja Joachima Cerafickiego jest dla nas tak cenna.


Wasserpolacken, rozwodniony Polaczek. To pogardliwe określenie Polaków z dawnego zaboru pruskiego stało się tytułem wspomnień Joachima Cerafickiego, który przez kilka lat służył w niemieckiej armii. Polacy, tacy jak Autor, traktowani byli przez okupanta irracjonalnie. Z jednej strony decyzją administracyjną wpisywani byli na niemieckie listy narodowościowe, z drugiej odmawiano im wszystkich praw związanych z posiadaniem obywatelstwa III Rzeszy. Wszystkich, z wyjątkiem śmierci za Fuehrera. Na skorzystanie z tego prawa żaden z nich nie miał jednak ochoty. Każdy chciał przeżyć wojnę, może nie po to, by się mścić, ale po to, by zwykłym codziennym życiem budować Polskę. Ten surowy pragmatyzm, dostrzegany również w relacji Cerafickiego, był typowym dla ukształtowanych pod pruskim zaborem Polaków.


Relacja Joachima Cerafickiego różni się wiele od jakichkolwiek innych wspomnień z okresu wojny. Przede wszystkim brak w niej patosu, bogoojczyźnianych zapewnień o gotowości poniesienia najwyższych cen za wolność ojczyzny, nie ma tez próby przedstawienia siebie jako ofiary. Autor swoją relację spisuje szanując oceny czytelnika i kieruje ją do kogoś, kto zna historię Polski i potrafi wczuć się w lata II wojny. W relacji tej, oprócz opisów pobytu na froncie, w szpitalu polowym czy słodkich dniach dekowania się na tyłach, nie zabraknie więc opisów zwykłego żołnierskiego życia. Głód, picie alkoholu, uporczywa walka z wszami miesza się ze spotkaniami z dziewczynami. Ciekawy jest też sposób w jaki Ceraficki traktuje żołnierzy ze swojej jednostki. Ludzie, którzy wcześniej byli przecież jego wrogami, z racji wspólnej frontowej niedoli stają się jego kolegami, towarzyszami broni, na pomoc których może liczyć w razie frontowego niebezpieczeństwa.


Jak wielu Polaków, Ceraficki nie chciał służyć w Wehrmachcie. Naturalnym będzie postawienie pytania, dlaczegóż to tak późno zdecydował się porzucić jej szeregi. Odpowiedź jest prosta. Autor musiał wziąć odpowiedzialność za swą rodzinę, na którą spadłyby represje w razie jego dezercji. Nie bez znaczenia było również to, że sam Ceraficki nie dowierzał w szczerość Rosjan i obawiał się, że przejście na ich stronę mogłoby zakończyć się dla niego tragicznie.


Relację Cerafickiego odczytuję więc jako odpowiedź jednego z żołnierzy Wehrmachtu na podły atak pewnej karykatury polityka, w której wypomniał innemu politykowi „dziadka z Wehrmachtu”. Tragizm „dziadków z Wehrmachtu” był bowiem tak wielki, że wypominanie im sytuacji, w jakiej się znaleźli, jest ogromną podłością.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?